Budowa dróg nie ma jasnych priorytetów

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 26-09-2008, 00:00

Drogowcy chcą zbudować wszystkie drogi jednocześnie. A kto robi wszystko naraz, nie zrobi dobrze niczego.

Raport Kantora o realizacji inwestycji transportowych

Drogowcy chcą zbudować wszystkie drogi jednocześnie. A kto robi wszystko naraz, nie zrobi dobrze niczego.

Nie łap kilku srok za ogon — o tym porzekadle zapomnieli chyba polscy drogowcy. Z raportu dotyczącego realizacji inwestycji z funduszy unijnych 2004-06 i 2007-13 na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego wynika, że branie się do realizacji wszystkich inwestycji naraz to kiepski pomysł. Dokument opracowała firma doradcza Kantor.

— Urzędnicy i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad są zdeterminowani terminem piłkarskich mistrzostw EURO 2012, więc wszystkie projekty są uznane za strategiczne. Nie ma jasno określonych priorytetów i jeśli występują problemy, próbuje się je rozwiązywać jednocześnie, co jest niewykonalne przy istniejących ograniczeniach kadrowych i organizacyjnych — mówi Rajmund Ryś, starszy konsultant z Kantora.

Dotychczas żaden projekt nie został zrealizowany zgodnie z harmonogramem. Kantor przeanalizował cykl realizacji projektów transportowych od ich przygotowania aż po ostateczne rozliczenie. W optymistycznym wariancie to średnio 92 miesięcy, w pesymistycznym — gdyby problemy wystąpiły na wszystkich etapach inwestycji — 165 miesięcy.

Tyle czasu nie mamy. Co trzeba zrobić, by przyspieszyć?

— Wprowadzić zmiany na etapie projektowania prowadzące do lepszego przygotowania inwestycji. Warto zatrudnić niezależnych ekspertów do weryfikowania projektów, bo obecnie są one częstym zarzewiem konfliktu między dyrekcją a wykonawcami, prowadząc do opóźnień w realizacji. Warto poszukać nowych rozwiązań kontraktowych — na przykład w programie zaprojektuj i zbuduj, w którym przekazano projektowanie wykonawcom — dodaje Rajmund Ryś.

Wskazuje jednak, że proste wdrożenie systemu zaprojektuj i zbuduj oraz przełożenie ryzyka na wykonawców podniesie koszty inwestycji. Ma jeszcze jedną propozycję — motywację finansową dla wykonawców. Wskazuje na przykład brytyjski. Na Wyspach jest stosowany model, w którym wykonawca na etapie przetargu podejmuje się wykonać zlecenie za określoną cenę, ale rozliczenie kosztów budowy następuje po stawkach faktycznych. Jeśli są one niższe, wykonawca dostaje premię, jeśli są wyższe — dostaje "karę", płacąc określony wcześniej procent przekroczenia budżetu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu