Czytasz dzięki

Budowa sieci 5G w Polsce – zbliża się czas decyzji

  • Materiał partnera
opublikowano: 13-05-2020, 15:38

5G — kto jeszcze nie słyszał o budowanej na świecie sieci telekomunikacyjnej piątej generacji? Wszyscy są zgodni, że nowa technologia spowoduje cyfrową rewolucję w globalnej gospodarce.

Sieć 5G budzi ogromne emocje. W skali światowej jeszcze nie ruszyła na wielką skalę, a już wywołała bezprecedensową wojnę handlową. Również w Polsce pojawiają się w związku z nią pytania. Chcemy wiedzieć, jak wygląda zaawansowanie prac nad 5G w porównaniu z innymi krajami. Dlaczego wokół tej technologii pojawiło się tyle różnych mitów? Kiedy realnie może ruszyć i jaką rolę powinna tu odgrywać administracja państwowa? Na te pytania odpowiadali uczestnicy debaty online „Pulsu Biznesu” pt. „Budowa sieci 5G w Polsce, zbliża się czas decyzji”. W jej trakcie poruszano także za­gadnienia omawiane w opracowanym przez Instytut Kościuszki na zlecenie Digital Poland raporcie „5G. Szanse, zagrożenia, wyzwania”.

Zobacz więcej

W Polsce budowa sieci 5G wiąże się wciąż z wieloma niewiadomymi, m.in. natury formalnej, a sytuację dodatkowo komplikuje pandemia koronawirusa, która spowolniła proces wprowadzania nowej technologii — wskazywali uczestnicy debaty on-line „PB”. Na zdjęciu: Łukasz Korycki (po lewej), zastępca redaktora naczelnego „PB” i moderator dyskusji, Maciej Staszak, wiceprezes, dyrektor ds. sprzedaży w Emitelu, Wojciech Rosiak, szef działu prawnego w Play, Witold Drożdż, członek zarządu Orange Polska i Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland. [FOT. ARC]

— Chcieliśmy stworzyć kompendium wiedzy nie tylko dla decydentów, ale także dla rynku. Jest kompleksowym zbiorem wszystkiego, co wiemy o 5G — powiedział Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland, jeden z autorów raportu.

— Wokół tego, że w 5G są wykorzystywane nowe technologie, powstaje wiele fałszywych informacji. Tymczasem nie ma w tym żadnej magii. 5G wykorzystuje lub będzie w Europie wykorzystywała pasmo 700 MHz, które dziś jest w użyciu naziemnej telewizji cyfrowej, a także już wykorzystywane pasmo 3,4-3,8 GHz oraz 26 GHz — dodał Piotr Mieczkowski.

Pasmo 700 MHz daje możliwość pokrycia dużego obszaru i jest idealne do zapewnienia ogólnokrajowego zasięgu, przy jednocześnie najniższych kosztach budowy infrastruktury w porównaniu z innymi częstotliwościami. Pasmo 3,4-3,8 GHz jest przeznaczone do komercyjnego użytku na terenie dużych aglomeracji oraz na głównych szlakach transportowych i w fabrykach. Pasmo 26 GHz zaś to narzędzie odpowiednie do zastosowania w miejscach będących dużymi skupiskami ludzi na ograniczonej powierzchni (np. dworce, lotniska, stadiony, galerie handlowe itp.).

To będzie rewolucja biznesowa

Piotr Mieczkowski zwrócił też uwagę, że sieć 5G jest niebywale elastycznym standardem. W interfejsie radiowym daje opóźnienie 1 milisekundy (czyli takie jak światłowód), ale jednocześnie umożliwia przesłanie nawet 20 GB/s, pozwala też wdrożyć na wielką, niespotykaną dotąd skalę 1 mln czujników na 1 km kw. Warto podkreślić, że te parametry nie mogą być spełnione jednocześnie: albo mamy szybki internet dla konsumenta, albo sieć czujników, która przesyła dane wolniej, ale jest bardziej efektywna energetycznie. Taki czujnik może „żyć” na baterii nawet 10-15 lat. To będzie rewolucja biznesowa. Internet stanie się wszędobylski, będzie dostępny masowo m.in. w fabrykach w ramach przemysłu 4.0, co na pewno wpłynie na modele przemysłowe.

Piotr Mieczkowski wskazał także na takie branże, jak zdrowie, motoryzacja, media, rozrywka i przemysł.

Infrastruktura to nie problem

Najmniej wątpliwości uczestników debaty wywołały kwestie infrastruktury technicznej sieci 5G. Decydują o tym zarówno już istniejące zasoby, jak i wieloletnie know-how. Zgodzono się, że to poważne przedsięwzięcie przede wszystkim z uwagi na skalę. Najkrócej ujął to Maciej Staszak, wiceprezes, dyrektor ds. sprzedaży w Emitelu.

— Częściowo może być wykorzystana obecna struktura. Natomiast ze względu na specyfikę krótszych fal radiowych infrastruktury musi być więcej i musi być gęstsza, żeby pokryć dokładnie obszar działania. Jeśli mówimy o niższych częstotliwościach typu 700 MHz, to obszar pokrycia z jednej stacji jest znacząco większy niż pasm 2100, 2600 czy 3,4-3,8 GHz, nie mówiąc już o perspektywie 26 GHz, która też jest przeznaczona dla technologii 5G. Żeby w tej ostatniej sygnał był odpowiedniej jakości i docierał wszędzie tam, gdzie powinien, infrastruktura powinna być powielana co 100-200 m — powiedział Maciej Staszak.

Zgodził się z nim Wojciech Rosiak, dyrektor departamentu regulacji w Play. Także według niego budowa sieci 5G w Polsce będzie w pierwszym etapie skoncentrowana na ośrodkach miejskich i oparta na obecnej infrastrukturze. Dopiero w dalszych etapach, szczególnie przy zagospodarowywaniu pasma 26 GHz, pojawią się olbrzymie wyzwania inwestycyjne. Opracowania mówią o rozmieszczaniu urządzeń na lampach miejskich, przystankach itp.

Maciej Staszak przekonywał, że najbardziej racjonalne i atrakcyjne biznesowo byłoby korzystanie na wszystkich etapach z infrastruktury współdzielonej.

— Nakłady inwestycyjne są wyzwaniem, ale my się na tym znamy, nie robimy tego po raz pierwszy, jesteśmy przygotowani. Jestem przekonany, że każdy z dużych operatorów w Polsce jest świetnie przygotowany do startu z 5G. Wąskie gardło pojawia się tam, gdzie dotykamy kwestii legislacyjnych, regulacyjnych. Obecnie jesteśmy ofiarami zatrzymania rozpędzonego już mocno procesu wdrażania 5G — argumentował Witold Drożdż, członek zarządu Orange Polska.

Opóźniony start

Wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się, że najważniejszy element budowy sieci 5G w Polsce to aukcja częstotliwości 3,4-3,8 GHz.

— Wszystko wydawało się klarowne i jasne. Data 30 czerwca miała być punktem przełomowym, po którym my, operatorzy, będziemy ścigać się na oferty komercyjne dla klientów. Tymczasem pozostaje nam oczekiwanie na finalne rozstrzygnięcia dotyczące procesu aukcyjnego i głęboka wiara, że intencja rządu i regulatora jest niezmienna i w ciągu najbliższych miesięcy do dystrybucji pasma dojdzie — mówił Witold Drożdż.

Jego zdaniem obecnie więcej jest niewiadomych niż punktów pewnych.

— Jesteśmy w toku procesu przydziału podstawowych częstotliwości niezbędnych do świadczenia pełnowartościowych usług z wykorzystaniem standardu 5G. Najpierw dowiedzieliśmy się, że ten proces został wstrzymany, a teraz widzimy, że wszystko zmierza do tego, żeby został unieważniony i powtórzony. To oznacza, że wszystkie nasze dotychczasowe plany wdrożeń wymagają rewizji. W dodatku nie znamy docelowego harmonogramu prac związanych z przydziałem tego pasma — wyjaśniał.

Wtórował mu Wojciech Rosiak.

— Obecnie prowadzony proces aukcyjny jest zawieszony, dyskutowane jest jego anulowanie i będzie to prowadziło do znaczącego opóźnienia wprowadzenia sieci w Polsce. Jeśli mówimy o ponownej aukcji, to w grę wchodzi sześć miesięcy opóźnienia i obawiamy się, że w tym roku nie otrzymamy prawa do korzystania z częstotliwości — powiedział.

Dodał, że same prace inwestycyjne, jeśli są oparte na istniejących lokalizacjach, będą przebiegały bardzo szybko. Na inny aspekt techniczny związany z opóźnieniem procesu zwrócił uwagę Maciej Staszak. Przypomniał, że w toku jest proces przekazywania częstotliwości 700 MHz, która ma być docelowo przeznaczona na 5 G.

— Tu daty są jasno i ściśle określone. Proces przeniesienia częstotliwości z naziemnej telewizji cyfrowej do technologii bezprzewodowej transmisji danych już się rozpoczął. Pierwsze przyłączenia miały miejsce w marcu 2020 r., na początku czerwca będą kolejne. Ten proces będzie trwał przez kolejne dwa lata, finalna jego postać, czyli przekazanie częstotliwości do regulatora, powinno nastąpić do czerwca 2022 r. — wyjaśnił Maciej Staszak.

Czy to na pewno 5G?

Dyskusję w polskim świecie telekomów wywołały doniesienia o starcie 5G z wykorzystaniem częstotliwości już posiadanych przez operatorów.

— Zbliżamy się do momentu, w którym 5G powinniśmy właśnie uruchamiać i niektórzy operatorzy starają się to już robić, a temat pozostaje nadal niedookreślony. Jestem zaskoczony najnowszą koncepcją, by to w warunkach aukcji zawierać wymogi dotyczące bezpieczeństwa, tym bardziej że od miesięcy trwają prace, które miałyby te wymogi jednoznacznie określić. Obawiam się, że operatorzy, którzy uruchamiają swoje usługi, wykorzystując istniejące częstotliwości i nazywając je 5G, będą działać poza jakimkolwiek reżimem. Tymczasem my w wyniku aukcji będziemy mieli jakieś bardzo specyficznie określane wymogi. Generalne rozwiązanie w drodze rozporządzenia byłoby dużo lepsze — nakreślił problem Witold Drożdż.

Uczestnicy debaty zgodnie podkreślali, że choć istnieje możliwość wykorzystania innych fragmentów pasma niż rekomendowane do świadczenia usług w standardzie 5G, to najogólniej rzecz ujmując, dopiero te częstotliwości, które miały być przedmiotem aukcji, dają pełną możliwość udostępnienia klientom zarówno biznesowym, jak i indywidualnym wszystkich benefitów wynikających z technologii 5G.

— Trwa dyskusja, czy uruchomienie sieci 5G na dotychczas dostępnych częstotliwościach przez Polkomtel to start 5G w Polsce. Również Play, T-Mobile i Orange mogą uruchomić teraz sieć 5G, mają pozwolenia prezesa UKE, ale to sieć bardziej wizerunkowa niż prawdziwe 5G — podsumował Piotr Mieczkowski.

Unijny harmonogram W trakcie dyskusji wiele uwagi poświęcono zaleceniom UE.

— W 2016 r. powstał plan wdrożenia 5G. Do końca 2017 r. wszystkie państwa członkowskie miały opracować Narodowe Plany Szerokopasmowe uwzględniające strategie 5G. Według zaleceń KE do 2020 r. miało być rozdystrybuowane pasmo, a ponadto co najmniej jedno miasto, w którym ta sieć jest dostępna, a do 2025 r. ta sieć ma być dostępna na głównych szlakach w całym kraju. W Polsce Plan Szerokopasmowy rząd przyjął 10 marca. Do 30 czerwca miała zaś nastąpić dystrybucja pasma 3,4-3,8 GHz. Z kolei aspekty bezpieczeństwa miały być regulowane specjalną ustawą w 2021 r. — przypomniał Piotr Mieczkowski.

Jego zdaniem Polska być może wypełni cel uruchomienia 5G w jednym mieście. Natomiast, gdy chodzi o dystrybucję pasma, to sprawa mocno się skomplikuje, jeśli aukcja nie będzie szybko wznowiona lub anulowana, ale ponowiona z tymi samymi zapisami i w tym samym zakresie.

— Gdyby trzeba było uwzględnić ponownie cały proces, z nowymi konsultacjami, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej wskazał w jednym z wywiadów połowę przyszłego roku — powiedział.

Jak następnie poinformował, 111 miast w Europie już ma 5G. Wiele krajów dokonało także dystrybucji częstotliwości, m.in. Włochy, Wielka Brytania, Niemcy. Sieci 5G działają w niektórych krajach, ale w związku z pandemią kilka z nich, np. Francja, zawiesiło na czas zamrożenia gospodarki dystrybucję częstotliwości 3,4- 3,8 GHz. Tam aukcja, która będzie przeprowadzona zaraz po zniesieniu zamrożenia gospodarki, ma kontynuować proces bez wprowadzania zmian. Podobne deklaracje składają kolejni przedstawiciele polskiego rządu, ale... Pojawił się problem Kolegium ds. Cyberbezpieczeństwa i realne stało się odwleczenie całego procesu z powodu konieczności uwzględnienia nowych wymogów. To bardzo niekorzystna okoliczność — podsumował Piotr Mieczkowski.

Koń trojański procesu aukcyjnego

Kolegium ds. Cyberbezpieczeństwa to dla telekomów nowe i kontrowersyjne zagadnienie. Zdaniem Piotra Mieczkowskiego prezes UKE miał poinformować, że możliwe są nawet pozwy w związku z naruszeniem neutralności technologicznej związanej z określeniem nowych wymogów cyberbezpieczeństwa.

— Wstępne zapisy mówią o tym, że prezes UKE powinien zasięgnąć opinii Kolegium ds. Cyberbezpieczeństwa i umieścić ją w dokumentacji aukcyjnej. Problem jest taki, że to ciało nie jest niezależne. To są rządowi eksperci z poszczególnych ministerstw. Pojawiają się wśród nich także służby, jak ABW i kontrwywiad, które mogą przedstawić swoje argumenty. To zaskoczyło rynek, dokumentacja aukcyjna na pasmo 3,4-3,8 nie zawierała takich przepisów — diagnozował Piotr Mieczkowski.

Zgodził się z nim Wojciech Rosiak.

— Jeśli mówimy o sieci 5G i chcemy ją jakoś specjalnie wyróżnić, to nie wydaje się właściwe. Z punktu widzenia technicznego ta sieć przez wiele lat będzie funkcjonowała w powiązaniu z siecią 4G. Stąd nakładanie wymogów na 5G z pominięciem 4G nie wydaje się właściwe. Częstotliwości będą wykorzystywane do 5G, a za 4-5 lat może nawet do 6G. Rozwiązania dotyczące cyberbezpieczeństwa powinny więc być kompleksowe, a umieszczanie ich w wymogach aukcyjnych bardzo je ogranicza — powiedział.

— Procedujemy rozporządzenie dotyczące minimalnych środków bezpieczeństwa sieci telekomunikacyjnych już pół roku. Jest po kilka rund konsultacji środowiskowych, na których próbujemy wypracować wspólne podejście dotyczące cyberbezpieczeństwa sieci telekomunikacyjnych. To jest właściwie miejsce dla adresowania wymogów z zakresu cyberbezpieczeństwa w przeciwieństwie do dokumentacji aukcyjnej lub decyzji rezerwacyjnych — podsumował Wojciech Rosiak.

Dywersyfikacja dostawców sprzętu Wszyscy dyskutanci zadeklarowali korzystanie z różnych dostawców. „Pole bitwy” opisał Wojciech Rosiak.

— Rynek dostawców sprzętu radiowego jest niezwykle skoncentrowany. Są czterej globalni gracze, dwaj pochodzą z Chin, a w kontekście technologii 5G mówi się jeszcze o piątym graczu. Wciąż operatorzy krajowi mają po drugiej stronie podmioty o bardzo dużej sile, skali i zasięgu, które mają dużo większą pozycję negocjacyjną niż operatorzy. Gdy dwóch z czterech dostawców wykluczymy ze względu na pochodzenie, to warunki negocjacyjne bardzo się pogorszą. Rynek dąży do zmonopolizowania, co będzie miało bezpośrednie przełożenie na koszty i czas wdrożenia. Jako operatorzy chcielibyśmy bardziej otwierać rynek i mieć większy wybór dostawców. Ze swojej strony nie będziemy chcieli wyłączać jakiegokolwiek dostawcy — zadeklarował.

— Oczywiste jest, że im większa będzie swoboda w zakresie możliwości korzystania z ofert szerokiej gamy potencjalnych dostawców, tym większa szansa na bardziej konkurencyjne warunki i szybsze terminy dostaw zamówionego sprzętu. Z drugiej strony jak najbardziej racjonalne, i to nawet nie tylko z punktu widzenia wymogów bezpieczeństwa, ale także takiego bezpieczeństwa świadczenia usług już z perspektywy samego operatora, jest szukanie rozwiązań, które nie uzależniają go od jednego dostawcy, które gwarantują dywersyfikację. Im to będzie szybciej i w sposób ramowy określone przez legislatora, tym nam, operatorom, będzie łatwiej spełnić te wymogi i racjonalniej zaplanować nasze działania w tym zakresie — dodał Witold Drożdż.

Prawda czy mit?

Świat został skutecznie zalany falą mitów i fake newsów przeciwników nowej technologii.

— W ostatnich dwóch latach jako fundacja widzimy coraz więcej dezinformacji na temat sieci 5G. Niedawno była głośna sprawa podpalenia masztu w Wielkiej Brytanii. W sumie spłonęło blisko sto masztów w innych krajach — mówił Piotr Mieczkowski.

Wyjaśnił, że nie ma dziś badań, które by potwierdzały, że telefonia komórkowa powoduje raka. Co więcej, dłużej żyją społeczeństwa państw, w których normy i nasycenie technologią są wyższe, jak choćby Japonii lub Korei Południowej.

— Chyba najważniejszym z fake newsów jest ten, że las masztów spowoduje, że będziemy żyli w swoistej elektrozupie. To nieprawda. Silniej od stacji bazowej działa telefon. Im dalej jest od stacji nadawczej, tym mocniej musi nadawać. Paradoksalnie, jeśli ktoś boi się pól elektromagnetycznych, to powinien być fanem stawiania masztów — wyjaśniał. Dodał, że przemawia za tym także to, że zagęszczenie masztów technologii 5G spowoduje, że będą nadawały bardziej punktowo z mniejszą mocą oraz będą mniejsze niż te, które dziś widzimy. Te stacje mogą być bardzo małe, niemal jak routery domowe — kontynuował Piotr Mieczkowski.

W Polsce budowa sieci 5G przypomina sytuację, gdy podróżni czekają na pociąg, który przyjedzie, tylko nie wiadomo kiedy. Nie jest też jasne, czy będzie to zwykły pociąg osobowy, czy pendolino. W tej sytuacji ogłoszony właśnie przez jednego z operatorów debiut sieci 5G, choć doceniany, uważany jest raczej za zabieg marketingowy niż start historii 5G w naszym kraju. Pewien wpływ na opóźnienie nowego etapu telekomunikacji mają skutki pandemii koronawirusa w Polsce, ale to wyjaśnienie bardzo uproszczone. Kluczem jest zasygnalizowana przez rząd kontrowersyjna kwestia definiowanego na nowo cyberbezpieczeństwa w sieci. Uporanie się z tymi problemami potrwa jeszcze kilka miesięcy, a to podaje w wątpliwość start 5G w tym roku i tym samym pozostanie naszego kraju w głównym, europejskim nurcie światowej rewolucji telekomunikacyjnej.

Komentarz

Przełomowa sieć wymaga mądrego podejścia



Robert Siudak, dyrektor niewykonawczy Instytutu Kościuszki


5G nie jest ani pierwszą, ani ostatnią generacją sieci mobilnych – mimo to rozpatrywana jest w kategoriach przełomu. Przełomem nie jest tu sama szybkość, jakość czy niezawodność przesyłu danych – to tylko różnice ilościowe. Prawdziwa jakościowa zmiana wykracza poza jej techniczne możliwości i dotyczy roli, jaką piąta generacja sieci mobilnej jest w stanie odegrać w gospodarce dzięki ekosystemowi podłączonych do niej komórek, kamer, fabryk czy pojazdów.

Jednak z wielką siłą wiąże się wielka odpowiedzialność. Jeśli chcemy, aby piąta generacja sieci mobilnych stała się de facto kręgosłupem współczesnej gospodarki cyfrowej, sytuacja zmienia się diametralnie. To właśnie projekcja dotycząca roli, jaką 5G może odgrywać w kolejnych latach, stanowi centrum dyskusji na temat bezpieczeństwa wdrażania tej technologii.

Pamiętajmy, że nie chodzi o to, kto „szybciej, wyżej, mocniej” lub taniej wprowadzi technologię sieci 5G oraz powiązane z nią usługi i aplikacje, lecz o to, kto zrobi to mądrze – biorąc pod uwagę swoje uwarunkowania gospodarcze, społeczne i geopolityczne. Wieloaspektowe bezpieczeństwo pozostaje jednym z kluczowych wyzwań w tym kontekście.

Zwracają na to uwagę nie tylko poszczególne kraje, ale także sama Unia Europejska. Komisja Europejska, na podstawie sprawozdań państw członkowskich dotyczących oceny ryzyka dla bezpieczeństwa sieci 5G, opublikowała zestaw narzędzi UE w zakresie cyberbezpieczeństwa 5G (EU toolbox). Wskazano w nich, że wdrażanie 5G oznacza wiele wyzwań na dwóch kluczowych poziomach – nie tylko technicznym, lecz również strategicznym, w wymiarze zapewnienia zdywersyfikowanego łańcucha dostaw. W związku z tym Komisja wprost zaproponowała, aby poszczególne kraje mogły decydować o zastosowaniu ograniczeń dla dostawców wysokiego ryzyka, w tym np. możliwych niezbędnych wyłączeń w celu skutecznego ograniczenia ryzyka. Potwierdza to postulat szerszego spojrzenia na problem bezpieczeństwa technologii telekomunikacyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane