Budowanie kolei dużo kosztuje

Mateusz Wojtala
opublikowano: 14-03-2018, 22:00

Chociaż PLK sypie kontraktami jak z rękawa, to inwestorzy drżą o ich rentowność. Kursy firm z branży konsekwentnie jadą w dół

We wtorek wieczorem Torpol poinformował o odpisach związanych z aktywami w Norwegii w wysokości 11,4 mln zł, które obciążą wyniki spółki za 2017 r. Tym samym już niemal na pewno spółka zanotuje stratę w czwartym kwartale, podobnie jak w każdym z trzech poprzednich. W ślad za wynikami podążają też jej notowania, które w rok spadły o ponad 40 proc. Nie lepiej radzi sobie inny giełdowy gracz z branży budownictwa infrastruktury kolejowej — Trakcja PRKiI — po trzech kwartałach 2017 r. ma zysk netto o ponad 80 proc., niższy r/r, a jej walory w rok potaniały o prawie 60 proc. Notowaniom nie pomaga nawet sezon przetargów na kolei i wielomilionowe kontrakty zawierane z PKP przez oba podmioty.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Marek Wiśniewski

— Nowe kontrakty są i będą, inwestorzy to dostrzegają, ale mogą one nie być rentowne. Wykonawcy zaksięgują więc rosnącą sprzedaż, ale może nie być tego, co najważniejsze, czyli zysków. Ceny materiałów idą w górę, ale hossa dopiero przyjdzie, a w 2017 r. mieliśmy jedynie jej namiastkę. Wiąże się to przede wszystkim z wysypem kontraktów własnie od PKP PLK. Dynamika sprzedaży jest rzeczywiście obiecująca, ale zyski nie są wcale takie pewne — komentuje Maciej Wewiórski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.

Inflacja męczy

Kontrakty zawierane na kolei to długie, wieloletnie umowy, w których cena jest stała, ale koszty nie do końca są znane. Do znaczącego spadku marż mogą prowadzić nie tylko rosnące koszty materiałów, ale też rosnące koszty pracy. Jak zauważa Maciej Wewiórski, w ostatnich siedmiu latach wyjechało z Polski około 100 tys. robotników. Ze względu na dziurę w kontraktach unijnych świetni fachowcy wyjechali do Niemiec, Norwegii czy Szwecji. Napływ siły roboczej ze Wschodu nie załata tej dziury ani pod względem ilościowym, ani jakościowym.

— Moim zdaniem, obawy rynku są uzasadnione. Spółki oczywiście szacują przyszłe marże i wyniki, ale do czasu finalnego rozliczenia tych kontraktów, czyli do lat 2019-20, niepewność pozostanie. Również formuła „projektuj i buduj”, na której opierają się podpisywane umowy, utrudnia dokładne oszacowanie tych wartości. Wpływ na wyniki będzie już widoczny w 2018 r., ale dopiero po ich zakończeniu poznamy ostateczną rentowność — mówi Piotr Zybała, analityk DM mBanku. Z drugiej strony pojawiają się też głosy, że tak duży spadek notowań jest przesadzony. Zdaniem Adama Anioła, analityka z banku BGŻ, po pierwszej transzy kontraktów, w której spółki ostro rywalizowały cenowo i nie uwzględniły tym samym odpowiedniej skali inflacji cenowej, wydaje się, że w kolejnych przetargach firmy przyjęły nieco bardziej realistyczne założenia dotyczące kosztów materiałów i pracy, więc rentownościmimo wszystko powinny rosnąć w najbliższych kwartałach.

— Mniejszą rywalizację i presję na pozyskanie klienta widać po cenach i liczbie oferentów w walce o kolejne kontrakty, gdzie pojawia się ich ledwie paru. Świetnym przykładem jest niedawny przetarg organizowany przez Tauron, w którym Torpol złożył najtańszą ofertę, choć i tak dwukrotnie wyższą od ceny maksymalnej zleceniodawcy. Tauron był zmuszony mimo wszystko wybrać ofertę Torpolu — dodaje Adam Anioł.

Prezes odchodzi

W ubiegły piątek Trakcja zaserwowała inwestorom kolejną gorzką pigułkę do przełknięcia w postaci rezygnacji prezesa Jarosława Tomaszewskiego. W komunikacie podano, że przyczyną była niemożność porozumienia się z radą nadzorczą w kwestii premii na rok 2018. Nie wiadomo jeszcze, kto go zastąpi i czy wpłynie to na strategiczne decyzje spółki, sama rezygnacja nastąpi też dopiero w czerwcu. Analitycy odbierają jednak ten ruch jednoznacznie negatywnie ze względu na trudny i intensywny okres, w jaki wchodzi teraz spółka. — Rezygnacja prezesa pokazuje, że jest problem nie tylko z pracownikami niższego szczebla, ale też na samej górze. To zdecydowanie zła informacja dla Trakcji, na rozgrzanym rynku tak istotne zmiany personalne mogą niekorzystnie wpłynąć na spółkę. Odchodzi świetny fachowiec, inżynier, który dobrze zna firmę i realia branżowe — uważa Maciej Wewiórski.

Będzie lepiej

Przyszłość obydwu spółek rysuje się już w jaśniejszych barwach. Fachowcy szczególnie zwracają uwagę na Torpol, przede wszystkim ze względu na bardzo niską bazę wynikową — spółka zanotuje głęboką stratę za 2017 r., więc nietrudno będzie o poprawę, ale też ze względu na rekordowy, przekraczający 3 mld zł, portfel zamówień. Dodatkowo, jak zauważa Adam Anioł, były to przetargi wygrane z dalszych pozycji, czyli wygrane niekoniecznie dzięki najniższej cenie, co na pewno pozytywnie przełoży się na osiągane marże. Prognozy dla Trakcji są mniej optymistyczne, analitycy DM mBanku prognozują nawet spadek wyników r/r, ale wiąże się to przede wszystkim z bardziej wymagającą bazą z 2017 r.

— Co do otoczenia rynkowego, to obie spółki jadą na tym samym wózku. Torpol jest bardziej uzależniony od PKP PLK, posiada wprawdzie odnogę w Norwegii, lecz na razie nie notuje tam znaczących przychodów. W Trakcji do budownictwa kolejowego w Polsce, które jest oczywiście główną sferą działalności, dochodzi jeszcze dobrze prosperująca działalność inżynieryjna na Litwie oraz działalność drogowa. Generalnie sytuacja jest zbliżona, ale warto zaznaczyć, że w 2017 r. Torpol pozyskał relatywnie więcej nowych kontraktów niż Trakcja — mówi Piotr Zybała z mBanku.

Obie spółki nie opublikowały jeszcze wyników za czwarty kwartał 2017 r., Torpol zrobi to 23 marca, natomiast Trakcja pięć dni później. W obydwu raportach powinny być już rozpoznane pierwsze przeroby na kontaktach z nowej fali płynącej z PKP. W Torpolu ze względu na odpisy w Norwegii najpewniej zostanie zaraportowana strata na poziomie netto. Natomiast w Trakcji może być widoczny wzrost rentowności, znacząco wsparty zwrotem kosztów od PKP w wysokości co najmniej 13 mln zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Budowanie kolei dużo kosztuje