Budowanie na piasku

Jacek Zalewski
28-08-2003, 00:00

Po debacie nad finansami publicznymi, wczoraj Sejm wziął na warsztat ustawy o podatkach dochodowych. Do komisji trafiły trzy projekty rządowe (PIT, CIT i ryczałt) oraz oba identyczne projekty poselskie (SKL i międzyklubowy) o przedłużeniu na lata 2004-06 zwolnienia podatkowego dla inwestorów giełdowych. Taka decyzja Sejmu ma prorynkową wymowę, chociaż... nie jest całkiem zgodna z logiką konstruowania budżetu. Jednak Konstytucja RP inicjatywę w zakresie budżetu przyznaje wyłącznie Radzie Ministrów, za to na dowolną inicjatywę podatkową zezwala grupce posłów.

Pierwsze czytanie ustaw podatkowych zostało tradycyjnie spóźnione. Planowane było jeszcze przed wakacyjną przerwą Sejmu, ale rząd się nie wyrobił. A przecież już w momencie wnoszenia przez RM projektu budżetu, czyli najpóźniej 30 września, komplet obowiązujących w następnym roku przepisów podatkowych powinien znajdować się w Dzienniku Ustaw! Tymczasem u nas za granicę przyzwoitości, wystarczająco zabezpieczającą interes podatników, przyjęto dopiero 30 listopada. A zatem budżetowe dochody z konieczności budowane są na podatkowych piaskach, nawet jeśli rząd czuje się tak pewnie, iż dopiero co wniesione projekty uznaje za gotowe ustawy.

Taka niespójność terminowa uchwalania podatków i budżetu potwierdza, iż podatki są kategorią przede wszystkim polityczną, a dopiero w drugiej kolejności ekonomiczną. Kapitalnym przykładem są losy podatku dochodowego od osób prawnych. Rok temu koalicja SLD-UP-PSL podjęła najgłupszą ze wszystkich swoich decyzji — o podwyższeniu stawki CIT z 24 na 27 proc. W ustach rządowej propagandy było to oczywiście przedstawiane jako... obniżenie stawki z 28 proc. do 27 proc. Ta manipulacja obrażała inteligencję całego środowiska przedsiębiorców w Polsce. Na spotkaniach z nimi premier powtarzał jak automat za wicepremierem Grzegorzem Kołodką, iż budżet 2003 nie wytrzymałby ubytku CIT-owskich dochodów. I nagle, po odwołaniu Kołodki, ni z gruszki, ni z pietruszki władza oznajmiła — a macie ten wasz CIT, i to nie 24-proc., lecz... 19-proc.! I co, ponad 4 mld zł hipotetycznego ubytku dochodów staje się nagle nieważne?

Identyczne rozumowanie można przeprowadzić w kwestii 2,2 mld zł, których budżetowi 2004 rzekomo zabraknie po ujednoliceniu stawki 19 proc. dla PIT-owców, prowadzących działalność gospodarczą. No więc jak to jest — jedne miliardy z godziny na godzinę przestały być problemem, a drugie uniemożliwiają rządowi wypełnienie publicznych obietnic?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Budowanie na piasku