Budowlańcy apelują o kontrakty

  • Marta Sieliwierstow
opublikowano: 27-07-2016, 22:00

Bez inwestycji infrastrukturalnych w przyszłym roku budowlanka dostanie zadyszki.

Informacja o dużych zwolnieniach grupowych planowanych przez Skanską, jedną z największych firm działających na rodzimym rynku budowlanym, była dużym zaskoczeniem. Ta decyzja oraz brak przetargów na inwestycje drogowe i kolejowe realizowane przez PKP PLK i GDDKiA powodują, że do firm wykonawczych zaczyna wkradać się niepokój o przyszłość rynku.

Dariusz Blocher, prezes Budimeksu
Zobacz więcej

Dariusz Blocher, prezes Budimeksu Grzegorz Kawecki

— Niepokoi nas brak nowych przetargów. Może to zmusić firmydo wojny cenowej i walki o niewielką liczbę kontraktów bez zważania na ceny — ostrzega Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. Zaznacza, że Budimex ma dobre wyniki i portfel zamówień na ok. 9,3 mld zł, ale jeśli do połowy przyszłego roku nie będzie rozstrzygnięć przetargów infrastrukturalnych, wszyscy gracze na rynku będą musieli zweryfikować plany i dokładniej przyjrzeć się ponoszonym kosztom, także osobowym. Dlatego apeluje o jak najszybsze uruchomienie zamówień. Podobnego zdania jest Alfred Watzl, członek zarządu Strabaga. Przyznaje, że dla całej branży największym kłopotem obecnie jest opóźnienie przetargów publicznych przez GDDKiA oraz PKP PLK.

— Jeszcze dwa lata temu perspektywy dla branży do 2020 r. były trochę inne. Według nich firmy robiły plany dotyczące zarówno zatrudnienia, sprzętu, jak i zakupów. Strabag jest w dobrej sytuacji, nadal mamy 17 kontraktów z GDDKiA, ale nasze zespoły zatrudnione na A1 czy A4, za chwilę też będą potrzebowały nowych zadań — dodaje Alfred Watzl. Jeśli później w jednym momencie nastąpi kumulacja przetargów i prac, problemem będzie znalezienie wykwalifikowanych pracowników — zwłaszcza jeśli do tego czasu część z nich zostanie zwolniona i będzie zmuszona szukać zatrudnienia poza granicami kraju.

— Priorytetem dla całej branży jest jak najszybsze uruchomienie publicznych inwestycji i oczekiwanych przez wszystkich przetargów w tym sektorze. Jeżeli zastój na rynku będzie długotrwały, a firmy zaczną podejmować decyzje o zwolnieniach, najlepsi fachowcy zaczną szukać pracy za granicą. Do tego nie można dopuścić. Jeżeli zatem mógłbym o coś apelować, to o jak najszybsze działania przywracające publiczny proces inwestycyjny na poziomie krajowym i lokalnym — mówi Alfred Watzl. O przyszłość spokojny jest Leszek Gołąbiecki, prezes Unibepu. Twierdzi, że spółka ma bardzo zdywersyfikowaną działalność i nie jest zależna od przetargów PLK czy GDDKiA.

— Działalność drogowo-mostowa stanowi zaledwie ok. 10 proc. przychodów naszej grupy kapitałowej. Obecnie raczej poszukujemy fachowców, niż z nich rezygnujemy — podkreśla Leszek Gołąbiecki.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu