Budowlanka traci płynność

Karol Jedliński
13-09-2011, 00:00

Niemal o jedną piątą urosły nieuregulowane należności w branży budowlanej. Winni temu są m.in. inwestorzy publiczni.

Niemal o jedną piątą urosły nieuregulowane należności w branży budowlanej. Winni temu są m.in. inwestorzy publiczni.

Opóźnienia płatności w budowlance na przełomie lipca i sierpnia sięgnęły 780 mln zł — wynika z danych Euler Hermes. 27 proc. firm z branży nie dostało należnej zapłaty w terminie.

— Wzrost produkcji budowlanej w pierwszym półroczu 2011 r. o blisko 20 proc. w stosunku do roku ubiegłego nie jest wystarczającym prognostykiem, aby widzieć przyszłość branży budowlanej przez różowe okulary —twierdzi Tomasz Starus, dyrektor biura oceny ryzyka w Euler Hermes.

90 dni czekania

Zdaniem ekspertów, dane dotyczące płynności w branży mogą świadczyć, że spowolnienie w budownictwie nadchodzi szybciej, niż oczekiwała branża. W pierwszej połowie zeszłego roku zatory płatnicze objęły 22 proc. firm budowlanych.

— Prywatni inwestorzy płacą w terminie, bo mają kredytowanie. Są więc dwa czynniki, które niekorzystnie wpływają na statystyki opóźnień w rozliczeniach. Pierwszy to fakt, że w przypadku zamówień publicznych duża część należności nie jest regulowana w terminie. Kłopoty budżetowe samorządów i regionów dają budowlance w kość — uważa Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu.

Według niego, w branży zaczynają też panoszyć się dawno niespotykane zwyczaje dotyczące terminów płatności. 30-dniowe zapisy to już nie norma, ale przywilej.

— Coraz częściej zamawiający stawiają warunek 90- -dniowego okresu zapłaty. Godzimy się na takie rozwiązania, ale tylko w przypadku sprawdzonych partnerów biznesowych — zaznacza szef Erbudu.

Więcej upadłych

Według analityków rynku, niekorzystne dane mogą wskazywać, że granicą hossy w budowlance nie są Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Bessa może nadejść już na początku 2012 r.

— Trudno się spodziewać, aby płynność finansowa budownictwa polepszyła się w okresie jesienno-zimowym, ponieważ mała ilość prowadzonych prac oznaczać będzie zamknięcie dopływu gotówki od inwestorów, a jest mało prawdopodobne, aby banki rozwijały wtedy akcję kredytową wobec firm budowlanych. Sytuacja ulegnie więc zdecydowanemu pogorszeniu wcześniej, niż się wszyscy spodziewali — przekonuje Tomasz Starus.

— Niewątpliwe nadchodzą gorsze czasy, szczególnie dla deweloperów. Część podwykonawców także może znaleźć się w dołku, bo często finansują się głównie z bieżących wpływów. Dlatego obecnie bardzo zwracamy uwagę na ułożone finansowanie po stronie inwestorów — dodaje Jan Mikołuszko, prezes Unibepu.

Pierwsze realne zwiastuny branżowej zadyszki już są. Liczba upadłości w branży budowlanej wzrosła w tym półroczu o niemal 10 proc.

0,78

mld zł Tyle wyniosły niezapłacone należności w budowlance na przełomie lipca i sierpnia 2011 r.

30

proc. Taki odsetek należności w branży budowlanej w woj. mazowieckim spłacany jest po terminie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Budowlanka traci płynność