Budowlanka wciąż na dnie

  • Marta Sieliwierstow
opublikowano: 22-03-2013, 00:00

Duża liczba inwestycji zamiast pomóc, niektórym zaszkodziła. W 2012 r. upadło rekordowo wiele firm budowlanych.

Według danych Euler Hermes w minionym roku w Polsce upadło aż 914 firm, z tego 273 budowlane. To nie tylko o 87 proc. więcej niż w 2011 r., ale ponad siedmiokrotnie więcej niż pięć lat temu (w 2007 r. było jedynie 37 upadłości w budownictwie).

— Zarówno wykonawcy, jak i zamawiający nie byli przygotowani do tylu tak dużych inwestycji. O porażce zadecydowały błędy obydwu stron. Tak wymagająca, przytłaczająca niemalże skala prowadzonych prac obnażyła słabość finansową, a nierzadko i organizacyjną, wielu wykonawców — mówi Tomasz Starus z Euler Hermes.

Ceny w górę, optymizm w dół

W styczniu, według danych Grupy PSB, w porównaniu do poprzedniego miesiąca wzrosły ceny sześciu grup materiałów budowlanych: silikatów (3,7 proc.), gazobetonów (2,5 proc.), narzędzi i sprzętu budowlanego (1,5 proc.), chemii budowlanej (1,2 proc.), izolacji termicznej (1 proc.) i stolarki otworowej, parapetów (0,1proc.). Spadły ceny suchej zabudowy (-4,8 proc.), materiałów ściennych ceramicznych (-0,8 proc.) oraz pokryć i folii dachowych, rynien i drewna oraz materiałów drewnopochodnych (-0,2 proc.). Więcej trzeba zapłacić również za farby, lakiery, tapety (0,9 proc.), instalacje i technikę grzewczą, kanalizacyjną, odwodnienia, wentylację (0,8 proc.) oraz cement i wapno (0,4 proc.). Staniały za to wyroby stalowe (o 4 proc.). Nie zmieniły się ceny płytek ceramicznych, wyposażenia łazienek, kuchni, kostki brukowej oraz bram i ogrodzeń. Wskaźnik pesymizmu związanego ze spadkiem liczby pozwoleń na budowę mieszkań w 2012 r. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego przyjął wartość — 10,3 proc., a w kategorii mieszkań w budownictwie indywidualnym — 8,7proc.

W oczekiwaniu na poprawę

Kiepskie nastroje panują wśród producentów materiałów budowlanych, małych firm podwykonawczych, u generalnych wykonawców i deweloperów. Odbicie złych nastrojów w branży widać w danych GUS pokazujących gwałtowne spadki liczby rozpoczynanych budów. Choć niektórzy inwestorzy próbują zaklinać rzeczywistość, cyfry mówią same za siebie. Liczba nowych budów w styczniu spadła o prawie 40 proc., natomiast wydanych pozwoleń prawie o jedną czwartą w stosunku do stycznia 2012 r. Jednocześnie rośnie liczba inwestycji gotowych do użytku i czekających na kupców, to efekt masowo rozpoczynanych budów na przełomie 2010/11 i później — przed wejściem w życie ustawy deweloperskiej.

— Doszukując się pozytywnych aspektów takiego stanu należy zwrócić uwagę, że depresja jest nieodzownym elementem cyklu rynkowego. Tak jak zazwyczaj hossę kończy boom, tak każda bessa wymaga silniejszego akcentu — hamującego popytu czy spadającej do historycznych minimów liczby nowych inwestycji. Styczniowe dane GUS nie są więc raczej zapowiedzią typowego krachu, ale coraz bliższego punktu rynkowego przesilenia — podsumowuje Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARTA SIELIWIERSTOW

Polecane