Budownictwo potrzebuje waloryzacji i zmian w przepisach dotyczących zatrudnienia

  • Materiał partnera
opublikowano: 18-12-2018, 09:55

Rozmowa z Miguelem Angelem Herasem Llorentem, prezesem Mostostalu Warszawa

Wiele realizowanych obecnie kontraktów budowlanych, również tych strategicznych, było wycenianych i podpisywanych przy zupełnie innej sytuacji rynkowej, dlatego niektóre zlecenia mogą przynosić straty. To oczywiste zagrożenie dla wykonawców, ale również dla inwestorów, dla których powodzenie procesu budowlanego powinno być priorytetem — mówi Miguel Angel Heras Llorente, prezes Mostostalu Warszawa.

Uważam, że zarówno wykonawcy,jak i inwestorzy zyskaliby na wprowadzeniu do umów większej symetrii w uprawnieniach obu stron. Mam na myśli np. konsekwentne stosowanie w umowach klauzul rebus sic stantibus,dopuszczających zmianę pierwotnie określonych zobowiązań w razie zaistnienia nadzwyczajnych zmian, np. sytuacji rynkowej.
Zobacz więcej

Miguel Angel Heras Llorent, prezes Mostostal Warszawa

Uważam, że zarówno wykonawcy,jak i inwestorzy zyskaliby na wprowadzeniu do umów większej symetrii w uprawnieniach obu stron. Mam na myśli np. konsekwentne stosowanie w umowach klauzul rebus sic stantibus,dopuszczających zmianę pierwotnie określonych zobowiązań w razie zaistnienia nadzwyczajnych zmian, np. sytuacji rynkowej.

Branża budowlana stoi przed poważnymi wyzwaniami: wzrostem cen materiałów i usług, a także brakiem pracowników. Jak ta sytuacja wpływa na kondycję Mostostalu Warszawa? Miguel Angel Heras Llorente:

Mostostal Warszawa prowadzi zdywersyfikowaną działalność, jednak wszystkie sektory budownictwa, w których jesteśmy obecni, tj. budownictwo kubaturowe, energetyczne, przemysłowe, infrastrukturalne, związane z ochroną środowiska, są odbiorcami drożejących materiałów i usług, a także wszystkie odczuwają niedobory siły roboczej. Wpływ na wynik poszczególnych kontraktów, które prowadzimy, jest jednak niejednolity, dlatego zdywersyfikowany portfel zamówień, obejmujący inwestycje ze wszystkich ww. segmentów budownictwa, może być jedną z dobrych odpowiedzi na obecne wyzwania. Jako Mostostal Warszawa jesteśmy na uprzywilejowanej pozycji, ponieważ nasza dywersyfikacja przebiega dwutorowo: w sensie zróżnicowanego portfela zamówień, a także w sensie organizacyjnym — jesteśmy liderem grupy kapitałowej, w skład której wchodzą spółki prowadzące wielostronną działalność, obejmującą zarówno generalne wykonawstwo, jak i działania typowo produkcyjne i projektowe.

Dla analityków kryzys w budowlance nie jest zaskoczeniem i ma związek z cyklicznością, a także kumulacją inwestycji.

Zgadzam się, obecne wyzwania nie są zaskoczeniem dla nikogo, kto zna branżę i rządzące nią zasady. Dlatego, jako sektor, pewne nadzieje pokładamy w rozwiązaniach prawnych, systemowych i bacznie obserwujemy toczącą się między wykonawcami a administracją publiczną dyskusję nt. waloryzacji cen kontraktowych. Wiele obecnie realizowanych kontraktów budowlanych, również tych strategicznych, było wycenianych i podpisywanych przy zupełnie innej sytuacji rynkowej, dlatego niektóre zlecenia mogą przynosić straty. To oczywiste zagrożenie dla wykonawców, ale również dla inwestorów, dla których powodzenie procesu budowlanego powinno być priorytetem. Dlatego wierzę, że na efekt dyskusji nt. waloryzacji czekają wszyscy. Warto spojrzeć jednak na kwestie indeksacji cen w szerszym kontekście, dotyczą- cym całego Prawa zamówień publicznych. Uważam, że rynek budowlany — tj. zarówno wykonawcy, jak i inwestorzy — zyskał- by na wprowadzeniu do umów większej symetrii w uprawnieniach obu stron. Mam na myśli np. konsekwentne stosowanie w umowach klauzul rebus sic stantibus, dopuszczających zmianę pierwotnie określonych zobowiązań w sytuacji zaistnienia nadzwyczajnych zmian, np. sytuacji rynkowej. Notabene, stosowanie klauzul rebus sic stantibus byłoby zgodne z wyrokami Krajowej Izby Odwoławczej. Inne rozwiązania, które warto rozważyć, to pewne odformalizowanie procedur określających np. relację między generalnym wykonawcą a podwykonawcami.

Czy, poza kwestiami finansowymi, widzi pan możliwość poprawy sytuacji poprzez inne zmiany prawne?

Dużym wyzwaniem jest dla nas sytuacja na rynku pracy. Szacuje się, że obecnie w branży brakuje 100–150 tys. pracowników. Istnieje poważne ryzyko, że w związku z przewidywaną w Niemczech liberalizacją zasad napływu pracowników spoza UE z Polski wyjedzie część z 450 tys. pracujących tu legalnie Ukraińców. To zagrożenie dla budownictwa, ale też dla innych branż, m.in. dla transportu. Uważam, że ryzyko gwałtownego odpływu pracowników moż- na zminimalizować, liberalizując polskie przepisy. Oczywiście — otwarcie rynku pracy na imigrantów to jedno, zapewnienie ciągłości pracy — to drugie. Zatrudnienie to pierwszy krok, nie ostatni. Warto dostosować przepisy tak, żeby pracownik z zagranicy mógł bez przeszkód kontynuować pracę przez wiele miesięcy, a nawet lat, a także zapewnić mu odpowiednie warunki, by chciał zostać — np. uprościć procedury zwią- zane z uzyskaniem pracy przez jego partnera czy partnerkę. Przecież zatrudnienie wiąże się z inwestycją czasu i środków w szkolenie, przystosowanie do wykonywania pracy… Jeśli wyszkolony pracownik po kilku miesiącach musi ponownie przechodzić procedury związane np. z uzyskiwaniem pozwolenia na pracę lub gorzej — wyjechać z Polski, to z punktu widzenia pracodawcy strata. Nie wspominając już o perspektywie pracowników, dla których poczucie braku bezpieczeństwa i destabilizacja mogą działać demotywująco. Na uproszczeniu procedur skorzystają zarówno pracodawcy, jak i pracownicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Budownictwo potrzebuje waloryzacji i zmian w przepisach dotyczących zatrudnienia