Budryk przejęty, a jego straty rosną

Maria Trepińska
opublikowano: 08-01-2008, 00:00

Kopalnia straciła samodzielność i ostatecznie trafiła pod skrzydła JSW. Z „prezentem” w postaci 40 mln zł ubytku w przychodach.

Kopalnia straciła samodzielność i ostatecznie trafiła pod skrzydła JSW. Z „prezentem” w postaci 40 mln zł ubytku w przychodach.

Strajk w kopalni Budryk w Ornontowicach koło Gliwic przejdzie do powojennej historii zakładu jako najdłuższy i najbardziej kosztowny. Wczoraj minął 22. dzień protestu zorganizowanego przez trzy z dziewięciu działających organizacji związkowych. Konflikt, którego jednym z podłoży są kwestie płacowe, mocno bije w wyniki spółki. Według Mirosława Kwiatkowskiego, rzecznika Budryka, ubytki w przychodach sięgają już około 40 mln zł. To tyle, ile po jednym dniu protestu zanotowała Kompania Węglowa, która skupia 16 kopalń.

Aport za 450 mln zł

To na pewno nie ucieszy władz Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), która już formalnie jest właścicielem Budryka. Sąd gospodarczy wykreślił go z Krajowego Rejestru Sądowego i jednocześnie wpisał podwyższenie kapitału JSW. Akcje nowej emisji warte około 450 mln zł objął skarb państwa w zamian za wniesiony aport w postaci ornontowickiej kopalni. Teraz Budryk będzie szóstym zakładem w strukturach JSW bez osobowości prawnej. Piotr Bojarski, prezes kopalni, stracił samodzielną posadę. Teraz stroną w sporach ze związkami zawodowym jest już zarząd JSW, którymi kieruje Jarosław Zagórowski.

Pora na prokuratora

W kopalni, która w 2006 r. dała tylko 5 mln zł zysku, nadal panuje gorąca atmosfera. Zarówno były prezes Budryka, jak i szef JSW uważają, że strajk jest nielegalny. Piotr Bojarski złożył nawet doniesienie do prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ciekawe, czy organizatorzy poniosą konsekwencje prawne.

— Prowadzimy postępowanie w sprawie wyjaśnienia wszelkich okoliczności zorganizowania strajku w kopalni, przesłuchujemy świadków, badamy dokumenty — mówi Krzysztof Zacharyasz, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Mikołowie.

Jeśli okaże się, że strajk był nielegalny, jego organizatorzy mogą być ukarani grzywną lub zostać pozbawieni wolności. Po raz pierwszy w historii górnictwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy