Budzą się instynkty socjalizmu

Tomasz Sommer
opublikowano: 15-01-2008, 00:00

Początek roku nie dla wszystkich polskich firm jest spokojny. Rozlewa się fala protestów związkowców, tradycyjnie w górnictwie i ochronie zdrowia. Mniejszym echem medialnym odbił się specyficzny protest będący znakiem czasu. Oto polscy i niemieccy związkowcy wspólnie zaprotestowali w Słubicach i Frankfurcie nad Odrą przeciwko łamaniu praw pracowniczych w sklepach dyskontowych.

Żaden protest nie powinien być bagatelizowany, a jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ten transgraniczny był wyrazem dobrej koniunktury gospodarki. Gdy firma przędzie cienko, nikt rozsądny nie organizuje strajków ani manifestacji. Kiedy obroty idą w górę, natychmiast budzą się instynkty socjalizmu. Sklepy dyskontowe odgrywają coraz większą rolę w obrocie artykułami spożywczymi. Dawniej związkowe uderzenie szło w super- i hipermarkety, teraz uosobieniem wyzysku stały się także mniejsze dyskonty.

Myśląc o rozwoju, sieci dyskontowe muszą ułożyć sobie relacje ze związkami. Przypadki łamania prawa pracy mogą zdarzyć się wszędzie, a tym bardziej w firmach zatrudniających dziesiątki tysięcy pracowników. Protesty nie są osobliwością także w krajach starej UE. Dlatego konieczna jest przemyślana strategia współpracy z organizacjami pracowniczymi. To równie ważne, jak otwarcie kolejnego sklepu. Związkowcy zaś nie powinni wylewać dziecka z kąpielą. Agresywnym działaczom trzeba przypomnieć słowa Stefana Kisielewskiego, który szydził z socjalistów hasłem: „Mleko — tak, krowy — nie!”.

Tomasz Sommer

wiceprezes zarządu Instytutu Globalizacji

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Sommer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy