Budżet na razie pozostaje tajny

Jacek Zalewski
28-09-2011, 00:00

Gry polityczne

W roku wyborczym projekt ustawy budżetowej rządzi się specjalnymi prawami. Wnoszony jest do 30 września przez ustępujący rząd do odchodzącego Sejmu, ale tam leżakuje i czeka na nową kadencję. Zgodnie z zasadą dyskontynuacji uchwalony wczoraj przez Radę Ministrów projekt z końcem kadencji również trafi do kosza, zatem musi zostać… powtórnie wniesiony przez rząd w pierwszych godzinach nowej kadencji, dosłownie tuż po złożeniu przez posłów ślubowania (w tym roku nastąpi to około 4 listopada).

Taką dziwaczną podwójną procedurę wymuszają konstytucyjne przepisy oraz polityczne doświadczenia.

Gdy w roku 1997 premier Włodzimierz Cimoszewicz z ministrem finansów Markiem Belką termin wrześniowy przeskoczyli, budżet przetrzymali u siebie i złożyli w prezencie dopiero nowemu Sejmowi — później byli przez zwycięską Akcję Wyborczą Solidarność cztery lata ciągnięci przed Trybunał Stanu, dopóki owa żenująca inicjatywa nie umarła śmiercią naturalną. Ale pamięć o niej w gronie premierów pozostała.

Okoliczność, że tomiska ustawy budżetowej na rok 2012 przepłyną do piątku z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Kancelarii Sejmu — nie będzie miała żadnego znaczenia wyborczego. Projekt otrzyma numer druku, ale na pewno nie zostanie udostępniony na sejmowej stronie. W każdym razie — nie przed 9 października. Obróbka rządowego dokumentu i przystosowanie go do elektronicznej publikacji zajęłaby najwyżej kilka godzin. Od poniedziałku każdy mógłby sobie w nim pogrzebać i dokopać się do budżetowej prawdy. No tak, ale w decydującym tygodniu kampanii umożliwiłby to tylko polityczny samobójca…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Budżet na razie pozostaje tajny