Czytasz dzięki

Bujak: dług publiczny Polski podczas kryzysu i po nim będzie relatywnie niski

  • PAP
opublikowano: 26-07-2020, 12:28

Poziom długu publicznego w Polsce podczas kryzysu i po kryzysie pozostanie relatywnie niski, to znaczy znacznie mniejszy niż przeciętnie w UE. Koszty obecnego kryzysu niemal w każdej gospodarce na świecie są duże - powiedział PAP Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Bujak powiedział, że z tak powszechnym i gwałtownym zadłużaniem się państw jak obecnie nie mieliśmy jeszcze do czynienia.

Piotr
Bujak, główny ekonomista PKO BP
Zobacz więcej

Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP Fot. Marek Wiśniewski

"Bywaliśmy już świadkami szybkiego i dużego wzrostu długu publicznego w wielu gospodarkach w różnych kryzysowych epizodach, np. podczas poprzedniego kryzysu, ale nigdy nie było to tak powszechne, jak obecnie" - stwierdził.

"Koszty obecnego kryzysu niemal w każdej gospodarce na świecie są tak duże, że wywołuje to znaczny wzrost dług publicznego: uruchamiane są kosztowne programy pomocowe wymagające emisji długu, o wartości kilkunastu, a nawet ponad 20 proc. PKB"- dodał.

Jego zdaniem w niektórych przypadkach stanie się tak, że rozmiar kryzysowych obciążeń będzie zbyt duży, aby utrzymać stabilność finansów publicznych. Wedle Bujaka kluczowy jest wyjściowy - z początku kryzysu - poziom relacji długu do PKB.

"Akurat w przypadku Polski ten poziom był niski, o wiele niższy niż średnia unijna. Dzięki temu ryzyko podkopania stabilności naszych finansów publicznych w średnim terminie jest ograniczone, nawet biorąc pod uwagę relatywnie dużą wartość pakietów pomocowych" - powiedział.

"W przypadku gospodarek, gdzie wyjściowy poziom długu do PKB był wysoki, a zagrożenie trwałą stagnacją gospodarczą jest duże, jak np. we Włoszech czy w mniejszym stopniu w Hiszpanii, problemy ze stabilnością finansów publicznych w średnim terminie mogą być poważne" - dodał.

"Dlatego te kraje argumentują na forum europejskim, że nacisk w funduszach pomocowych UE powinien być na bezzwrotne dotacje, a nie pożyczki, które zwiększają dług" - skomentował ekonomista.

"Jeśli spojrzymy na kwestię obsługi unijnego długu, który będziemy spłacać przez 30 lat, a okres spłaty rozpocznie się w 2028 r., to nie powinien zbytnio obciążać budżetów narodowych – pod warunkiem, że będzie to jednorazowa emisja" - ocenił. "Zwłaszcza, jeśli Komisja Europejska wprowadzi zapowiadane nowe dochody własne z nowych danin, jak podatek węglowy, albo cyfrowy" - dodał.

Zdaniem Bujaka, według wszystkich dostępnych projekcji, poziom długu publicznego w Polsce podczas kryzysu i po kryzysie pozostanie relatywnie niski, to znaczy znacznie mniejszy niż przeciętnie w UE.

"Sugeruje to, że ocena wiarygodności kredytowej Polski nie ulegnie pogorszeniu, czyli ratingi dla Polski nie są zagrożone" - uważa ekonomista. "W porównaniu z innymi gospodarkami byłoby to pozytywne, ponieważ niektóre kraje zostały już dotknięte redukcją ratingu, jak ciesząca się wcześniej najwyższą oceną Kanada" - zaznaczył.

W jego opinii możemy się spodziewać, że w konsekwencji kryzysu zostanie zamrożona na jakiś czas pensja minimalna, czy wynagrodzenia w budżetówce.

"Jednak naszą ścieżką wyjścia z długu jest wzrost gospodarczy, potencjalnie wysoki, stymulowany jeszcze środkami z budżetu UE" - stwierdził Bujak. "Dzięki temu zmniejszanie długu publicznego nie będzie w Polsce bolesne, ponieważ unikniemy cięć budżetowych i nowych podatków - podsumował.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane