Bujak: PMI pokazuje, że polska gospodarka hamuje

PAP
01-10-2018, 13:09

Wskaźnik PMI pokazuje, że polska gospodarka zaczyna hamować - komentuje poniedziałkowy odczyt wskaźnika koniunktury w przemyśle główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak. Rozmówca PAP uważa też, że inflacja będzie w najbliższych tygodniach spadać.

Piotr Bujak; fot. Marek Wiśniewski
Zobacz więcej

Piotr Bujak; fot. Marek Wiśniewski

Wskaźnik PMI dla Polski we wrześniu ukształtował się na poziomie 50,5 pkt. wobec 51,4 pkt. w sierpniu i wobec prognozy 51,5 pkt. - podał Markit. Indeks PMI, określający koniunkturę w sektorze przemysłowym strefy euro, przygotowywany przez Markit Economics, wyniósł we IX 53,2 pkt. wobec 54,6 pkt. na koniec poprzedniego miesiąca. Wstępnie szacowano, że indeks wyniesie 53,3 pkt. Wartość wskaźnika PMI powyżej 50 punktów oznacza ożywienie w sektorze.

Główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak zwraca uwagę, że PMI odnotowuje "już trzeci z rzędu głęboki spadek", poniżej najbardziej pesymistycznych prognoz.

"Chociaż w ostatnich latach wskaźnik PMI był dosyć słabo skorelowany z dynamiką PKB, nie pokazywał dobrze, jaki będzie dokładnie poziom dynamiki PKB, to jednak był dobrym sygnalizatorem zmiany trendu" - zaznacza.

Seria słabych odczytów dla polskiego przemysłu, włącznie ze wskaźnikiem wrześniowym, potwierdza jego zdaniem osłabienie koniunktury na świecie, osłabienie wzrostu popytu w strefie euro, a to wszystko przekłada się na spowolnienie polskiej gospodarki.

"Można przewidywać, że wzrost gospodarczy Polski w trzecim kwartale wyhamował z 5 proc. w pierwszej połowie roku do 4,5-4,7 proc. rok do roku" - mówi Bujak.

Struktura PMI potwierdza jego zdaniem, że problemem jest popyt zewnętrzny, bo wskaźnik zamówień jest najsłabszy od 4 lat. "Gorsza koniunktura za granicą, osłabienie wzrostu gospodarczego na świecie były głównym czynnikiem przyczyniającym się do hamowania polskiej gospodarki" - zaznacza główny ekonomista PKO BP.

"Jest powszechne oczekiwanie, że polska gospodarka zacznie w tym roku hamować" - mówi Bujak. W przyszłym roku, w jego opinii, można oczekiwać wzrostu PKB 3,5-3,8 proc., czyli mniej więcej takiego, jaki rząd założył w projekcie budżetu. "Naszym zdaniem w roku 2020 wzrost będzie jeszcze słabszy" - przewiduje rozmówca PAP. "Dodatkowym ograniczeniem polskiej gospodarki, dodaje, są ograniczenia podażowe, przede wszystkim napięcia na rynku pracy" - dodaje.

Co do inflacji, główny ekonomista PKO BP uważa, że "presja inflacyjna związana z popytem jest nadal słaba". Stąd, zdaniem głównego ekonomisty PKO BP, "nie widać gwałtownego wzmocnienia presji inflacyjnej w Polskiej gospodarce". "Można się spodziewać, że do końca tego roku inflacja będzie jeszcze niższa i w listopadzie prawdopodobnie zobaczymy dołek inflacji na poziomie ok. 1,5 proc." - przewiduje. Dopiero potem, dodaje, inflacja zacznie rosnąć.

Inflacja CPI we wrześniu br. wyniosła 1,8 proc. rdr a w porównaniu z sierpniem br. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 0,2 proc. - podał w poniedziałek w tzw. szybkim szacunku GUS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Bujak: PMI pokazuje, że polska gospodarka hamuje