Bułgaria: 11 proc. obywateli gotowych sprzedać głos na wyborach

DI, PAP
20-04-2013, 18:08

Mniej więcej co dziesiąty Bułgar (11 proc.) jest gotów sprzedać głos w rozpisanych na 12 maja przedterminowych wyborach parlamentarnych - podała w sobotę rządowa agencja socjologiczna NCIOM. W porównaniu z wyborami prezydenckimi w 2011 r. odsetek jest wyższy.

Według NCIOM osoby gotowe głosować za pieniądze to przeważnie przedstawiciele romskiej mniejszości, ludzie niewykształceni, mieszkańcy małych miejscowości.

Handel głosami jest zjawiskiem, z którym władze bułgarskie bezskutecznie walczą od lat. W ordynacji wyborczej jest on nie tylko zakazany, lecz i karalny. Za kupowanie wyborców lub sprzedaż głosu grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech. Ordynacja zezwala na stosowanie podsłuchu w wypadkach, kiedy istnieje podejrzenie, że dochodzi do takiego handlu.

Wszystkie spoty wyborcze obowiązkowo kończą się przypomnieniem, że „sprzedaż i kupowanie głosów jest przestępstwem”.

Niemniej wyborach prezydenckich i przeprowadzonych jednocześnie z nimi samorządowych w październiku 2011 r. 9,5 proc. obywateli przyznało się, że sprzedało głos.

Obecnie według zastępczyni prokuratora naczelnego Asji Petrowej cena głosu podniosła się prawie dwukrotnie i dochodzi do 100 lewów (50 euro).

Wybory będą obserwowane przez sześć krajowych i trzy międzynarodowe organizacje. Ponad 240-osobową misję wyśle do Bułgarii OBWE. Pierwsza 22-osobowa grupa już znajduje się w kraju. Jej szef Miklos Harasi wyraził jednak sceptycyzm, czy uda się przeciwdziałać zjawisku lub ograniczyć jeg zasięg. „Handel głosami jest trudno zarówno zaobserwować, jak i udowodnić” – stwierdził na konferencji prasowej w Sofii.

Ostatnie sondaże pięciu dużych agencji badania opinii publicznej potwierdzają przewagę centroprawicowej partii GERB byłego premiera Bojko Borysowa nad jej głównym oponentem – Bułgarską Partią Socjalistyczną. Różnica wynosi 2-6 pkt proc. GERB może liczyć na 22–26 proc. głosów, BPS – na 16,5–22 proc.

O trzecie miejsce w parlamencie walczą nacjonalistyczna partia „Ataka”, która zyskała najwięcej na niedawnych protestach, oraz turecki Ruch na rzecz Praw i Swobód, mający stały elektorat w kraju i wśród obywateli bułgarskich o tureckim pochodzeniu. Agencje dają obu partiom od 4,8 do 7 proc. głosów.

Na granicy 4-procentowego progu jest partia byłej komisarz unijnej Megleny Kunewej, Bułgaria dla obywateli.

Żadna z agencji nie przewiduje możliwość otrzymania przez jedną z dwóch wiodących partii absolutnej większości i możliwości utworzenia samodzielnego rządu, co skłania obserwatorów do prognoz o możliwości „włoskiego scenariusza” i długotrwałej niestabilności politycznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Bułgaria: 11 proc. obywateli gotowych sprzedać głos na wyborach