Bułgaria chce dostawać całość rosyjskiego gazu przez South Stream

PAP
opublikowano: 24-09-2009, 16:33

Rosyjski koncern Gazprom prowadzi negocjacje z Bułgarią na temat przekazywania przez planowany gazociąg South Stream całości dostaw gazu dla Bułgarii oraz tranzytu - poinformował w czwartek szef państwowej spółki bułgarskiej Bułgargaz, Dymitar Gogow.

Oznaczałoby to całkowite wyeliminowanie Ukrainy jako kraju tranzytowego w kierunku południowym. Obecnie przez ten kraj przechodzą dostawy dla Bułgarii, tranzyt do Grecji i Macedonii oraz częściowo dla Turcji.

Gogow poinformował, że Sofia negocjuje ze stroną rosyjską przedłużenie obecnego porozumienia z Gazpromem, którego termin upływa z końcem 2010 r. Bułgaria chciałaby przedłużyć je na co najmniej pięć lat, do czasu oddania do eksploatacji gazociągów Nabucco i South Stream - wyjaśnił Gogow.

Pierwsza tura negocjacji odbyła się na początku września. Strona bułgarska zażądała wówczas, by zaktualizowana umowa przewidywała tylko jednego dostawcę rosyjskiego gazu dla Bułgarii - byłaby to spółka-córka Gazpromu, Gazpromeksport. Bułgaria domaga się tej zmiany w umowie pod wpływem styczniowego kryzysu gazowego. Została wówczas pozbawiona gazu na trzy tygodnie bez możliwości zaskarżenia Gazpromu do sądu, ponieważ dostawy przechodziły przez firmy-pośredników.

Według Dymitara Gogowa warunki nowego porozumienia powinny być uzgodnione do końca bieżącego roku.

Centroprawicowy rząd Bojko Borysowa, który w pierwszych tygodniach po objęciu władzy zapowiadał przeanalizowanie udziału Bułgarii w dużych regionalnych projektach energetycznych z udziałem Rosji, w tym projektu South Stream, w ubiegłym tygodniu dał do zrozumienia, że nie wycofa się z nich. Po negocjacjach z szefem rządu w Sofii w minionym tygodniu, rosyjski minister energetyki Siergiej Szmatko wyjaśnił: "Nie mówiliśmy o tym, czy te projekty mają być realizowane lub nie, lecz o tym, jak uczynić je maksymalnie efektywnymi dla obu stron".

Premier Borysow kilkakrotnie podkreślał, że z trzech aktualnych projektów - ropociągu Burgas-Aleksandrupolis, budowy drugiej siłowni atomowej oraz gazociągu South Stream - ten ostatni budzi najmniej zastrzeżeń ze strony nowych władz.

South Stream, który ma umożliwić Rosji eksport gazu do Europy z pominięciem Ukrainy, według wstępnych projektów przejdzie po dnie Morza Czarnego i połączy Rosję z Bułgarią, gdzie podzieli się na dwie nitki: północno-zachodnią w kierunku Austrii oraz południową w kierunku Grecji i Włoch. Ma mieć około 900 km długości i przepustowość 30 mld m sześc. gazu rocznie. Jego koszt szacuje się na ok. 10 mld euro.

Dwa miesiące temu Turcja zgodziła sie na poprowadzenie gazociągu przez jej wody terytorialne na Morzu Czarnym.

Ewgenia Manołowa (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane