Bułgarię czeka "huragan podwyżek" po wzroście cen na nośniki energii

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 29-09-2005, 17:16

Bułgarski rząd ogłosił w czwartek, że nie będzie powszechnych rekompensat za wzrost cen na nośniki energii, który powoduje cały łańcuch podwyżek. Media w Sofii ostrzegają, że kraj czeka "huragan podwyżek".

Bułgarski rząd ogłosił w czwartek, że nie będzie powszechnych rekompensat za wzrost cen na nośniki energii, który powoduje cały łańcuch podwyżek. Media w Sofii ostrzegają, że kraj czeka "huragan podwyżek".

    Wsparcie finansowe z powodu wzrostu cen prądu i energii cieplnej mają dostać tylko ubogie rodziny, szpitale, szkoły, instytucje publiczne i rolnicy. Minister gospodarki i energetyki Rumena Owczarow wyjaśnił, że Bułgaria nie może sobie pozwolić na rekompensaty dla wszystkich obywateli i biznesu, gdyż musi poradzić sobie z wielomilionowymi szkodami po powodziach, jakie latem nawiedziły kraj.

    Wzrost cen nośników energii powoduje poważne komplikacje w gospodarce bułgarskiej. Według Owczarowa, należy spodziewać się wzrostu deficytu rachunku bieżącego do 10,1 proc. oraz inflacji o 1 proc. ponad poziom przewidziany w ustawie budżetowej, czyli do 4,5 proc. Niższy o 0,3-0,5 proc. będzie też wzrost gospodarczy.

    Bułgarska prasa pisze tymczasem o "huraganie podwyżek". Od 1 października drożeje o 16 proc. prąd dla firm. Podwyżka dotknie 507 tys. drobnych i średnich przedsiębiorców. Jednocześnie rząd znosi ulgę, która obowiązywała w zimie dla gospodarstw, pozbawionych centralnego ogrzewania.

    Użytkownicy centralnego ogrzewania będą płacić  tej zimy co najmniej 20 proc. drożej. Gazprom - główny dostawca gazu ziemnego, na którym pracują ciepłownie w największych miastach Sofii, podnosi od 1 października ceny o 25 proc. To z kolei doprowadzi do łańcucha podwyżek cen, w tym nawozów sztucznych o 13-16 proc., co z kolei podniesie ceny produkcji rolnej.

    Rząd ogłosił też zamiar podniesienia o ponad 50 proc. akcyzy na papierosy i alkohol. Wiceminister finansów Georgi Kadiew tłumaczył, że miała ona być rozłożona na trzy lata, ale zostanie wprowadzona teraz, by później uniknąć podniesienia inflacji w 2008 r., co mogłoby opóźnić wprowadzenie euro. 

    Kadiew przyznał, że równocześnie rząd potrzebuje większych wpływów ze względu na szkody wyrządzone przez powódź. W tym celu planuje też podwyżkę podatku od nieruchomości.

    Nie będzie też obiecywanej w kampanii wyborczej 20-procentowej podwyżki płac w całej budżetówce. Od 1 stycznia 2006 roku podwyżkę dostaną tylko nauczyciele i lekarze w szpitalach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane