Bullard: kryzys w Europie nie skończy się szybko

WST, Moneynews
opublikowano: 02-12-2011, 11:54

Podjęte w ostatni czwartek działania przez banki centralne (jednoczesne obniżenie stóp procentowych związanych z płynnością – red.) i umożliwienie tańszych pożyczek dolarowych dla europejskich banków to działania idące w dobrym kierunku, ale nie należy oczekiwać szybkiego rozwiązania kryzysu zadłużeniowego w Europie, ocenia James Bullard, szef Fed z St. Louis.

Podczas szczytu funduszy hedgingowych stwierdził, że nadzieje iż kryzys zostanie rozwiązany „srebrną kulą” i „jednym strzałem” graniczą z naiwnością. Co prawda ruch ze strony władz monetarnych pięciu krajów przypomina skoordynowane działania banków centralnych z lat 2007-2009 związanych m.in. z próbami poprawy sytuacji po upadku Lehman Brothers, jednak obecne otoczenie i przyczyny kłopotów znacznie się różnią.

Nie spodziewam się szybkich pozytywnych rozstrzygnięć i zażegnania kryzysu w Europie, ale też nie oczekuję upadku eurolandu. Jednak kuracja zaciskania pasa i powrót do zdrowia systemu fiskalnego  będą bardzo długotrwałym procesem – wyjaśnia Bullard.

W jego opinii szczególna odpowiedzialność spada na kraje i polityków, którzy pożyczali zbyt dużo.

Działamy w systemie globalnym, gdzie infekcja w jednym regionie, prowadzić może do ogólnej choroby. Z tego faktu powinni sobie wszyscy dobrze zdawać sprawę. Nie działamy już w obrębie odrębnych wysp, gospodarek, to system naczyń połączonych – podsumowuje oficjel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WST, Moneynews

Polecane