Bunt piątego pokolenia

  • Alina Treptow
24-03-2016, 22:00

Ofensywa kruczej fuksji — po 180 latach tradycji rodziny Kruków w Polsce ich nowa jubilerska marka Ania Kruk próbuje sił m.in. na Bliskim Wschodzie.

W salonach biżuteryjnych Ania Kruk nowoczesny design wnętrza i produktów przeplata się z tradycją — na ścianie retrospekcja historii marki Kruk, której korzenie sięgają dziewiętnastego wieku.

Burzliwe dzieje

Henryk Kruk, ojciec Wojciecha, prowadził na obrzeżach Poznania dwa warsztaty jubilerskie, spadek po firmie założonej jeszcze w 1840 r. Wojciech Kruk, dzisiaj senior rodu, przejął je w 1974 r., by w 2012 r. przekazać pałeczkę dzieciom. Po drodze jednak był debiut firmy W. Kruk na giełdzie, wrogie przejęcie przez Vistulę i walka o wpływy. Gdy cztery lata temu Wojciech Kruk senior rezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej Vistuli, na rynku wieszczono jego biznesową emeryturę. Przedsiębiorca podziela jednak opinię Benjamina Franklina, który powiedział kiedyś, że w emeryturze nie ma nic złego, pod warunkiem, że nie dopuścimy, by przeszkadzała nam w pracy. Zrobił mimo to krok do tyłu i oddał pałeczkę Wojciechowi jr, wówczas 29-letniemu, i o kilka lat młodszej Annie, która dla nowego rodzinnego przedsięwzięcia wróciła do Polski z gorącej Hiszpanii. Jak wtedy mówiła, zdecydowała się na wspólne przedsięwzięcie z bratem dopiero, gdy się okazało, że będą mogli zrobić wszystko po swojemu. Na nowo. Na różowo (kolor logo). — Taki bunt piątego pokolenia — powiedziała „Pulsowi Biznesu”.

Kolejny etap

Cztery lata później Ania Kruk to 10 butików w Polsce i na tym — przynajmniej na razie — firma się zatrzyma. Ruszyła natomiast za granicą. Szyld w kolorze fuksji można już spotkać w Dosze, stolicy Kataru.

— Przymierzamy się właśnie do otwarcia drugiego butiku w tym mieście — zapowiada Anna Kruk.

Zainteresowanie jest duże z kilku powodów. Na Bliskim Wschodzie brakowało konceptu, wypełniającego lukę między markami luksusowymi, które pokochały ten region, a tradycyjnymi, tańszymi jubilerami. Jak przekonuje Anna Kruk, marka doskonale się wstrzeliła w tę rynkową niszę. Szlaki przetarły zresztą inne polskie firmy: odzieżowe LPP i obuwniczy Kazar. Pierwsza informowała, że Bliski Wschód wymagał pracy nad dopasowaniem kolekcji do wymagań tamtejszych klientów. Z biżuterią takiego problemu nie będzie. Co więcej, mieszkanki Kataru kupują też to, na co Polki kręcą nosem.

— Na przykład bursztyn, który w Polsce raczej się nie sprawdził, bo wielu Polkom ciągle się źle kojarzy z czymś staromodnym lub dla turystów. Tymczasem na Bliskim Wschodzie nie ma pejoratywnego skojarzenia, mieszkankom Kataru przypadł do gustu — mówi Anna Kruk.

Z Poznania do Dohy

Bliskowschodnia ekspansja zjadała znaczą część energii współwłaścicielki i dyrektor artystycznej marki, która rozkład lotów Poznań — Doha ma już w małym palcu. Poza tym, jak przekonuje, firma płynie już po dużo spokojniejszych wodach. Od 2012 r. podział obowiązków się nie zmienił i rodzinna harmonia trwa. Jako dyrektor artystyczna Anna Kruk odpowiada za część kreatywną — projektuje wszystkie wyroby od początku do końca. Wojciech jr jako prezes odpowiada za część finansową i logistyczną, natomiast senior rodu trzyma rękę na pulsie i — jak mówi — zdarza mu się zwoływać rodzinne narady biznesowe. Na jednej z nich zadecydowano, że trzeba się wspiąć kilka półek wyżej. Początkowy plan był taki, by Ania Kruk była marką dla nastolatek i kobiet w wieku do 30 lat. Przedział wiekowy miał wpływ na używane kruszce, a tym samym na ceny produktów. Grupa docelowa okazała się jednak znacznie większa, bo szyld w kolorze fuksji przyciągał nie tylko dziewczyny, ale też ich mamy i babcie. Nowa grupa i to, że niskie ceny nie robią dużych obrotów, spowodowało, że Ania Kruk stała się bardziej szlachetna — w jej ofercie pojawiało się coraz więcej srebra i złota. — Zaczęliśmy też zmieniać wystrój butików — informuje Anna Kruk.

Z pomocą biżuteryjnej marce przyszła inna inwestycja Wojciecha Kruka seniora. Dwa lata temu kupił francuską hurtownię jubilerską Opalook, która dostarcza surowce poznańskiej marce.

— Tamtą firmą zarządza mój siostrzeniec. Większość jej produkcji trafia do francuskich manufaktur. Planujemy zdywersyfikować kierunki i rozważamy debiut między innymi w Hiszpanii — zapowiada Wojciech Kruk senior. W podboju hiszpańskiego rynku pomaga hiszpański zięć. I choć tradycja zawsze była mocną stroną spółki W. Kruk, to w przypadku firmy Ania Kruk aspekt rodzinny nabiera nowego znaczenia.

— Ania Kruk wychodzi właśnie w z wieku niemowlęcego. Znalazła swoją niszę, rozwija się, sprzedaż rośnie. I muszę jeszcze powiedzieć, że jestem pod wrażeniem córki i jej osobistej projektowej pracy — twierdzi senior rodu. Anna Kruk projektowała zawsze, ale po ukończeniu poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego świetnie się odnalazła także w skórze ekspertki od typografii — kroiła między innymi literki dla Google’a. W projektowaniu biżuterii kształciła się w Barcelonie pod okiem mistrza złotniczego Jaime Diaza. Z Hiszpanii wróciła z szyldem w kolorze fuksji dla Ani Kruk. Miała doświadczenie, zapał i miłość. Dzisiaj jej nazwisko i artystyczne umiejętności przyciągają gigantów z innych branż — ostatnio Danone. Koncern zaprosił ją do zaprojektowania opakowań jogurtów ze specjalnej edycji sygnowanych logo Ani Kruk.

— Punktem wyjścia był logotyp i monogram K, który ułożyłam w przypominający koronkę wzór. Można go oglądać nie tylko na opakowaniu jogurtu, ale też w nowej linii biżuterii Ania Kruk inspired by Fantasia, która jest już dostępna w naszych butikach w wersji złotej i srebrnej. Liczymy, że taka współpraca pozwoli zwiększyć siłę i rozpoznawalność marki — sumuje Anna Kruk. &

Pod różowym szyldem. Pierwszy salon Ania Kruk w Dosze (Katar) w centrum handlowym The Mall otwarto w październiku 2015 r. W ofercie marki — bransoletki, naszyjniki, kolczyki, pierścionki, zawieszki... Modna biżuteria z dobrych materiałów.

Nowy początek. Anna Kruk z bratem Wojciechem jr stworzyła na konkurencyjnym jubilerskim rynku markę popularnej biżuterii, której ceny nie przekraczają kilkuset złotych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ALINA TREPTOW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Bunt piątego pokolenia