Burza nad pakietem antykryzysowym

Jarosław Królak
opublikowano: 03-07-2009, 00:00

Antypracowniczy bubel — tak o pakiecie mówi Solidarność. Na ripostę pracodawców nie trzeba było długo czekać.

Antypracowniczy bubel — tak o pakiecie mówi Solidarność. Na ripostę pracodawców nie trzeba było długo czekać.

Przetaczające się nad Polską burze nie ominęły też uchwalonego w środę przez Sejm tzw. pakietu antykryzysowego. Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność, uważa, że pakiet jest antypracowniczym bublem prawnym.

— Znajdują się w nim ewidentne błędy. Jeśli nie zostanie poprawiony przez Senat i wejdzie w życie, okaże się, że nie będzie skuteczny w walce z kryzysem. Zdestabilizuje tylko kodeks pracy i uderzy w pracowników — twierdzi szef "S".

Dla pracodawców ta reakcja to duża przesada.

— To demagogia. Alergiczna reakcja "S" na pakiet jest działaniem politycznym, niemającym nic wspólnego z troską o firmy i ich pracowników — mówi Arkadiusz Protas, wiceprezes Business Centre Club (BCC).

"S" starała się w Sejmie przeforsować poprawki do pakietu za pośrednictwem posłów opozycji (PiS oraz SLD). Związkom nie podobają się przede wszystkim dwie regulacje: wprowadzenie maksymalnie dwuletniego okresu, na jaki mogą być zawierane czasowe umowy o pracę (chcą jednego roku), oraz elastycznego czasu pracy dla wszystkich firm — nawet tych, które nie zostały poszkodowane przez kryzys. Jednak w środę posłowie koalicji wszystkie poprawki opozycji odrzucili i uchwalili pakiet w wersji rządowej. A to wzburzyło związkowców.

— Pakiet jest potrzebny, ale to, co rząd w nim zapisał, a Sejm uchwalił, to "wariacje na temat". Doprowadzi on do tego, że pracownicy nie będą mieć ochrony. Pakiet zawiera kilka wręcz haniebnych błędów. Nasze poprawki dawały szanse na ich usunięcie. Nie składamy jednak broni. Zapewne wystosujemy do senatorów apel o wprowadzenie naszych postulatów. A jeśli się nie uda? Strajkiem grozić nie będziemy, ale podtrzymujemy zamiar zawieszenia naszego udziału w pracach Komisji Trójstronnej — mówi Janusz Śniadek.

Czy "S" zechce tradycyjnie poszukać pomocy u prezydenta?

— Nie wikłajmy pana prezydenta w ten problem — ucina szef Solidarności.

Stanowisko związkowców szokuje BCC, który zastanawia się, dlaczego "S" próbuje rozbijać porozumienie w sprawie pakietu.

— Postawę "S" można uznać wręcz za sabotaż racjonalnych rozwiązań antykryzysowych i działanie na szkodę ogółu przedsiębiorców w warunkach kryzysu. Nie do zaakceptowania jest twierdzenie, że dzięki pakietowi pracodawcy będą przerzucać koszty społeczne kryzysu na pracowników. Związek nie rozumie słowa "kompromis" i walczy o pozycję polityczną — uważa Arkadiusz Protas.

OPZZ twierdzi, że źle się stało, że związkowe poprawki przepadły. Jan Guz, szef tego związku, uważa, że zostało naruszone zaufanie do rządu. Ale dostrzega pozytywy pakietu.

— Znajdują się w nim też korzystne rozwiązania dla firm i pracowników. Oczekujemy teraz realizacji przez rząd następnych ustaleń związkowców i pracodawców — twierdzi Jan Guz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu