Czytasz dzięki

Bycie w dobrej formie staje się istotnym elementem walki z COVID-19

opublikowano: 12-10-2020, 13:35

Rozmowa z Davidem Derouané, prezesem Decathlon Polska.

Jak zmieniła się zarządzana przez pana firma od lutego 2020?

David Derouané, prezes Decathlon Polska
Zobacz więcej

David Derouané, prezes Decathlon Polska

To był bardzo skomplikowany okres. Liczba decyzji, jakie należało podjąć każdego dnia, była ogromna, a poziom niepewności dotychczas niespotykany. Stawialiśmy sobie liczne pytania. Ile czasu to potrwa? Jaki jest poziom ryzyka dla naszych pracowników i partnerów? Jaki jest poziom ryzyka finansowego? Trzeba było decydować o wielu rzeczach, aby, przede wszystkim, chronić zdrowie naszych pracowników, mając jednocześnie na uwadze kondycję finansową firmy.

To był też ważny moment, aby pokazać, że wartości naszej firmy są dla nas jeszcze istotniejsze wtedy, gdy coś idzie nie tak: zadbanie o zdrowie fizyczne i psychiczne pracowników, docenienie ich wspólnego wysiłku, poniesionego szczególnie w obszarze finansowym… W praktyce znaczyło to, że nasi pracownicy zatrudnieni na czas nieokreślony otrzymali w kwietniu 80 proc. wynagrodzenia. Natomiast już w maju powróciliśmy do 100-procentowych wynagrodzeń, a od 1 września przywróciliśmy system premii i benefitów sprzed epidemii i to pomimo znacznego opóźnienia w wynikach finansowych. Nie zlikwidowaliśmy również żadnego stanowiska pracy na czas nieokreślony, nie przedłużaliśmy natomiast umów czasowych. 

Było to możliwe dzięki fantastycznej pracy naszych ekip od początku pandemii. Zespoły logistyczne w Łodzi i w Gliwicach przeorganizowały swoją działalność, by móc odpowiedzieć na boom w e-commerce. Pierwsze sklepy działające w systemie click and collect zostały otwarte pod koniec pierwszego tygodnia lockdownu… Nasza aktywność została znacznie ograniczona, ale co najważniejsze – nigdy się nie zatrzymała. Także nasza produkcja w Polsce ani na chwilę nie została całkowicie zamknięta. Słynna maska Easybreath była w tym okresie produkowana w Polsce. Wszystko to było możliwe dzięki kultywowanej od lat decentralizacji procesów decyzyjnych. Wiele decyzji podejmowanych lokalnie umożliwiło nam reaktywność i wznowienie pełnej działalności od godziny 9.00 w poniedziałek kończący lockdown.

Co było największym wyzwaniem dla firmy po zakończeniu lockdownu i ponownym otwarciu sklepów?

Widzieliśmy, jak przez dwa miesiące izolacji Polakom brakowało sportu i aktywności na świeżym powietrzu. Ponowne otwarcie było więc dla nas naprawdę dużym sukcesem, chociaż największym wyzwaniem było utrzymanie poziomu usług w 60 sklepach przy mniejszej liczbie pracowników (ponieważ nie przedłużaliśmy umów na czas określony) i wysokim poziomie aktywności w placówkach tradycyjnych oraz ogromnej aktywności online. Utrzymaliśmy również nowo otwarte kanały sprzedaży, takie jak click and collect czy współpracę z Allegro.

Drugim wyzwaniem, przed którym stanęliśmy po miesiącu wzmożonego ruchu w e-commerce był brak zapasów, spowodowany zatrzymaniem produkcji w wielu krajach (zwłaszcza rowerów w Portugalii i we Włoszech). Braki wynikały z faktu, że takie sporty jak fitness czy rowery cieszą się niezwykłą popularnością po okresie izolacji. Oczywiście chcielibyśmy jak najszybciej wrócić do normalnej sytuacji z pełną dostępnością produktów.

Pandemia i lockdown spowodowały u firm problemy z dostawą. Czy kryzys COVID-19 wpłynie na podejście firm do zarządzania logistyką i łańcuchem dostaw?

Już wcześniej wiedzieliśmy, że łańcuch dostaw jest ważny. Kryzys uzmysłowił nam jednak, że dla firm takich jak nasza, ta kwestia stała się strategiczna. Nagły wzrost popytu online w tym okresie umożliwił nam przyspieszenie zmian w logistyce, które okazały się niezbędne do obsłużenia takich ilości zamówień. Dzięki niemu nauczyliśmy się kompletowania zamówień i wysyłek bezpośrednio ze sklepów, a nasz zespół znacznie zwiększył kompetencje w tym zakresie.

W pandemii, bardziej niż w jakimkolwiek innym czasie, przypomnieliśmy sobie również, że część strategii handlowej zależy od architektury IT. Dużym wyzwaniem jest zatem wdrożenie otwartego, modularnego systemu, takiego jak w wielu innych firmach.

Obecna sytuacja potwierdziła również słuszność podjętej 3 lata temu strategicznej decyzji o otwarciu w Polsce produkcji – nie tylko na rynek polski, ale też europejski. Daje nam ona lepszą kontrolę i szybkość reakcji w kryzysowych sytuacjach. Wraz z naszym partnerem RTE Poland przyspieszamy budowę fabryki rowerów we Włocławku i jeszcze bardziej rozwijamy produkcję w Polsce.

Nie mniej ważne jest nawiązanie przez Decathlon Polska partnerstwa z krajowymi graczami na rynku artykułów sportowych. Z wiadomych przyczyn niektóre z naszych fabryk nie pracowały przez kilka miesięcy, dlatego musieliśmy znaleźć lokalne rozwiązania. W ten sposób rozpoczęliśmy współpracę m.in. z polską firmą rowerową Romet. Podczas lockdownu, wiedząc, że zdrowie i sport idą w parze, postanowiliśmy też nawiązać współpracę z polską marką Purella Superfoods, by wprowadzić do oferty produkty dietetyczne.

Jak zmienił się udział waszych dochodów z różnych kanałów? Czy klienci szukają produktów sportowych w internecie?

Z powodu lockdownu na pewno więcej osób szukało produktów sportowych online. Warto jednak zauważyć, że już od kilku lat udaje nam się myśleć i działać w duchu omnichannel. 90 proc. klientów sprawdza produkty w internecie, zanim wybierze się do sklepu, by je obejrzeć i dotknąć ich na żywo. Najważniejsze to być jak najbliżej użytkowników i dawać im możliwość decydowania o tym, kiedy, jak i gdzie chcą się z nami skontaktować. W czasie izolacji potroiliśmy liczbę zamówień internetowych. Na zwiększenie sprzedaży online wpłynęła również globalna digitalizacja świata sportu. Sportowcy używają coraz więcej aplikacji, by monitorować swoje wyniki lub znajdować sportowych partnerów. Kupowanie produktów sportowych online jest więc bardzo silnym trendem, a my wspieramy digitalizację sportu w globalnym zakresie (aż po e-sport), co także wpływa na nawyki zakupowe.

Co się zmeniło w tych nawykach? Czy klienci Decathlon szukali innych produktów niż wcześniej?

Widzimy pewne nowe zachowania klientów w porównaniu z wcześniejszymi latami. Silnym trendem jest w tej chwili mobilność w mieście. Polacy wybierają rowery czy hulajnogi zamiast transportu publicznego. Z powodu zamkniętych granic wielu zdecydowało się spędzić wakacje na kempingu czy na łodzi. Szukali więc namiotów, akcesoriów kempingowych, kajaków, by aktywnie wykorzystać wakacyjny czas. Bardzo dobre wyniki osiągnął też fitness – widoczny jest trend tworzenia domowych siłowni, więc wszelkie akcesoria i sprzęt do fitnessu stały się naszymi bestsellerami.

Oprócz zainteresowania nowymi produktami widzimy również przyrost liczby klientów, którzy bardziej niż dotychczas dbają o zdrowie poprzez sport. Bycie zdrowym staje się istotnym elementem walki z COVID-19 i sposobem na utrzymanie dobrej formy. To dla nas wspaniała wiadomość. Od 44 lat naszą ambicją jest dotarcie do jak największej liczby osób i uświadomienie im, że dzięki sportowi ich codzienne życie stanie się lepsze. Jak każdy "Decathlończyk" sam uwielbiam sport i cieszy mnie zarówno, gdy jest on uprawiany na wysokim poziomie, jak i amatorsko, np. przez osoby, które dopiero zaczynają biegać, uczą się pływać ze swoimi dziećmi, czy też młode matki, które wracają do sportu po urodzeniu dzieci.

Według raportów 20 proc. Polaków podczas pandemii kupiło coś online po raz pierwszy. Ilu z nich pozostanie przy tej formie zakupów?

Odnotowaliśmy zwiększoną liczbę osób kupujących online. Udział tej formy w obrotach jest dwukrotnie wyższy niż przed lockdownem. Cztery miesiące po ponownym otwarciu sklepów poziom ten wciąż się utrzymuje. Widać więc, że wielu ludziom spodobał się taki sposób kupowania produktów. My wciąż jednak myślimy w trybie omnichannel. Dawanie wyboru formy zakupów to nasza strategia. 

Na co Polacy zwracają największą uwagę, kupując przez internet? 

Muszę przyznać, że Polacy są naprawdę zaangażowani w nowe technologie. Korzystają z nich częściej niż na przykład Francuzi i ów technologiczny rozwój postępuje w Polsce szybciej niż we Francji. Ludzie chcą szybkich i łatwych zakupów. Tu jako Decathlon wciąż mamy pole do poprawy, bo tzw. doświadczenie zakupowe na naszej stronie trwa zbyt długo i jest skomplikowane w porównaniu z konkurencją (Alibaba, Amazon).

Są różne modele biznesowe. Niektórzy będą oferować wszystko, inni zaoferują wszystko z danej dziedziny, jeszcze inni – wyselekcjonowane produkty z tej dziedziny. W każdym z tych przypadków oferta jest decydująca, a doświadczenie zakupowe musi być możliwie najprostsze pod względem wyboru, zamawiania i odbioru produktów. Moim zdaniem także zaufanie do marki pozostanie istotnym kryterium.

Jakie cyfrowe rozwiązania mogą wspierać handel w sklepach stacjonarnych?

Staramy się tworzyć płynne przejścia pomiędzy kanałami stacjonarnym tak, by użytkownicy nie dostrzegali różnic. Wiemy, że 90 proc. naszych klientów szuka produktów sportowych w internecie, więc staramy się ich wspierać i pracujemy nad łatwym „user experience”.

Sprzedaż stacjonarna stanowi coraz mniejszą część obrotów. Klienci przychodzą do sklepów, aby wybrać produkt, zobaczyć go, a potem zamówić online, często przy wsparciu sprzedawcy. Trzeba więc dać klientowi dobry powód do wizyty: showroom, pokaz, innowacje, ekipa pracowników – pasjonatów. Cała reszta procesu zakupowego, a w przyszłości nawet więcej rozwiązań, będzie odbywać się online dzięki rozszerzonej rzeczywistości. Ma to wpływ na nasze strategie dotyczące nieruchomości. Prędkość, z jaką to wszystko się wydarzy jest nie do przewidzenia. Koronawirus stał się nagłym akceleratorem trendów, które były już zauważalne w innych krajach, zwłaszcza w dużych miastach. 

Jak starcie się nadążyć za tymi szybkimi zmianami? 

Podczas pandemii rozwinęliśmy kilka nowych rozwiązań, m.in. związanych z dostawą, jak click and collect, dostawa w godzinę, dostawa do domu. Są też nowości związane z obsługą klienta: ludzie do nas dzwonią, piszą na czacie, wysyłają SMS-y. W wybranych sklepach jest nawet możliwość skorzystania z usługi drive, dzięki której zamówienie dostarczane jest bezpośrednio do bagażnika samochodu klienta! W ten sposób dajemy konsumentom wiele różnych możliwości kontaktu z nami. To właśnie jest zacieranie granic między online’em a offline’em.

Jesteśmy też przekonani, że coraz więcej klientów będzie zwracało baczniejszą uwagę na to, gdzie i w jaki sposób produkowane są interesujące ich artykuły. Od kilku lat przenosimy naszą produkcję przeznaczoną na rynek europejski do Europy, w tym do Polski. Jesteśmy bardzo dumni, że przez kilka tygodni, wraz z naszym partnerem, produkowaliśmy maski Easybreath w Krakowie. Dzięki temu 14 tys. masek trafiło do polskich szpitali. Wkrótce uczynimy krok milowy w postaci wspomnianej już fabryki rowerów we Włocławku – pozwoli nam to na jeszcze większą niezależność, zwłaszcza w sytuacjach podobnych do tej, z którą mierzymy się teraz. Czeka nas zatem rekrutacja 120 osób, co stanowi też nasz wkład we wspieranie polskiej gospodarki.

Decathlon ma swój własny dział innowacji? 

Uważam, że każdy z nas musi być innowacyjny. To dlatego staramy się dawać wszystkim pracownikom możliwość podejmowania inicjatyw. Co roku organizujemy Innovation Awards, by podziękować ludziom, którzy wykazali się inicjatywą i robimy to zarówno globalnie we Francji, jak i lokalnie - w Polsce. W zeszłym roku spośród 15 wybranych innowacji przesłanych przez sklepy, logistykę czy działy usługowy, wybraliśmy 3 najlepsze innowacyjne rozwiązania lub działania podjęte przez nasz zespół w Polsce. Może to być – tak jak w ubiegłym roku – doradca sortowy, który stworzył aplikację zrzeszającą wszystkich działaczy z branży fitness w swoim mieście, ale np. także dział marketingu, który zorganizował event umożliwiający płacenie sportem za zakupy czy dział e-commerce wdrażający innowacyjnego chatbota.

Każdy kryzys otwiera nowe możliwości rozwoju. Jakie widzi pan nowe szanse dla Decathlonu?

Mamy szczęście – sport i zdrowie po kryzysie są jeszcze ważniejsze niż przedtem. Na naszą korzyść działa unikalna oferta własnych, zaawansowanych produktów sportowych do wielu dyscyplin i dobre pozycjonowanie cenowe. Chcemy również wspomóc polską branżę sportową w odbudowie. To dlatego udostępniamy platformę Decathlon Go, za której pośrednictwem każdy, kto działa w branży sportowej, czyli np. kluby fitness czy trenerzy personalni mogą przedstawić swoją ofertę. 

Czego jeszcze nauczył nas lockdown? Że pracownicy niemający umiejętności cyfrowych byli zagubieni w nowej sytuacji, dlatego teraz damy im możliwość nabycia cyfrowych kompetencji inwestując w nasz zespół.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane