Bydło wraca do łask

Największy wzrost pogłowia bydła od kilkunastu lat i pierwszy wzrost pogłowia krów mlecznych od kilku lat. Przetasowania w rolniczej produkcji przybierają na sile

Rolnicy przestawiają się na bydło, którego rynek jest bardziej stabilny niż trzoda. Apetyt wrócił też mleczarzom. Skutek? Odwrócenie wieloletniego trendu w tym drugim przypadku i rekord w pierwszym.

ALTERNATYWA I ZAROBEK:Krowy mięsne to alternatywa dla małych 
producentów mleka, którzy borykali się z niskimi cenami, a przy 
specjalizacji w bydle mięsnym można zarobić. Dlatego rośnie pogłowie — 
mówi Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła 
Mięsnego.
Wyświetl galerię [1/2]

ALTERNATYWA I ZAROBEK:Krowy mięsne to alternatywa dla małych producentów mleka, którzy borykali się z niskimi cenami, a przy specjalizacji w bydle mięsnym można zarobić. Dlatego rośnie pogłowie — mówi Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. ARC

Świat robi to samo

W grudniu tego roku mieliśmy prawie 4 proc. więcej bydła niż rok wcześniej (według Głównego Urzędu Statystycznego). Bank BGŻ BNP Paribas przeliczył, że to największy wzrost od 2000 r.

— Za jedną czwartą wzrostu pogłowia odpowiadają zmiany po stronie handlu zagranicznego [rosnący import i duży spadek eksportu bydła — red.], za resztę zmiany w strukturze stada i ubojach. Producenci mleka i mięsa inwestują w zwierzęta, najwyraźniej przekonani, że w perspektywie kolejnych miesięcy będzie to dobry biznes — komentuje Michał Koleśnikow, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych, sektorowych i rynków rolnych w BGŻ BNP Paribas.

Spośród 5,98 mln sztuk najmocniej zwiększyło się pogłowie młodego bydła i cieląt. Zyskały też krowy, w tym krowy mleczne, które poszły pod prąd trendom z wielu ostatnich lat. Wówczas pogłowie malało, ale wzrastała mleczność. Sumarycznie więc mleka było i tak więcej.

— To pierwszy wzrost pogłowia krów mlecznych od 2008 r. Częściowo jest wynikiem korekty po głębszej niż zazwyczaj ujemnej dynamice w 2015 r., a częściowo chęcią powiększania stad ze względu na rosnące ceny mleka — mówi Paweł Wyrzykowski, analityk sektora agro w BGŻ BNP Paribas. W przypadku mleka to fala, obecnie wznosząca. Branża przygotowywała się do uwolnienia kwot w UE, które nastąpiło w kwietniu 2015 r., i zwiększała produkcję mleka.

— Podobnie, niezależnie od siebie, zachowywali się również rolnicy amerykańscy czy nowozelandzcy, gdyż ceny mleka na świecie były wówczas wysokie. Przez kolejne miesiące mleka było na rynku za dużo, również z powodu mniejszych zakupów przez Chiny, a ceny mocno spadały. W efekcie więc ograniczono produkcję, a ceny zaczęły rosnąć, co zachęca do jej ponownego zwiększenia. Jest to tendencja ogólnoświatowa, nie tylko polska i unijna — dodaje Michał Koleśnikow. Czy widoczny wzrost pogłowia nie doprowadzi więc znowu do załamania cen?

— Pierwsze półrocze 2017 r. będzie na pewno lepsze niż analogiczny okres 2016 r., chociaż na wiosnę mogą wystąpić sezonowe spadki cen skupu. Jak będzie druga połowa roku? Wciąż utrzymuje się niepewność dotycząca dużych zapasów mleka w proszku w UE [ze skupu interwencyjnego — red.], nie wiemy, w jakiej ilości i po jakich cenach będzie chciała je wypuścić na rynek. Ważna dla kształtowania cen będzie też reakcja głównych światowych producentów na wyższe ceny mleka — jak wpłynie to na podaż. Niemniej jednak przy utrzymującym się popycie na produkty mleczarskie sytuacja producentów mleka w 2017 r. powinna być znacząco lepsza niż przed rokiem — przekonuje Paweł Wyrzykowski.

Krowy lepsze od świń

Tyle bydło mleczne. Zyskało jednak też to mięsne.

— Rośnie zainteresowanie rolników opasem, widać tu postępującą specjalizację, przy której można na takiej produkcji zarobić, więc rolnicy powiększają stada. Do tego w Polsce zakłady zaczynają coraz bardziej różnicować cenniki zależnie od jakości tuszy — opłaca się więc zainwestować w dobre rasy. Dla części rolników bydło mięsne jest alternatywą dla trzody chlewnej, w której górki i dołki cenowe i problemy z ASF [czyli afrykańskim pomorem świń — red.] dawały się mocno we znaki, więc oznaczały małą stabilność — tłumaczy Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. Niektórzy zniechęcili się też do bydła mlecznego.

— Krowy mięsne stają się też alternatywą dla mniejszych producentów mleka, którzy przez wiele miesięcy borykali się ze spadkiem cen surowca — dodaje Jerzy Wierzbicki. Przy widocznych zwyżkach spadł jednak eksport wołowiny, a skompensować tego nie mógł rynek krajowy, na którym spożycie raz rośnie, raz spada, a i tak pozostaje na bardzo niskim poziomie 1,4 kg. Po 11 miesiącach zeszłego roku wywóz mięsa wołowego nieprzetworzonego był wolumenowo o 3 proc. niższy niż rok wcześniej, a Agencja Rynku Rolnego przewiduje, że grudzień tego nie zmienił i całoroczne wyniki pokażą podobną dynamikę.

— Większe zainteresowanie hodowców nie przełożyło się do tej pory na przetwórców, stąd takie wyniki. Produkcja powinna być widoczna w tym roku. Hodowca nie jest jednak skazany na sprzedaż w skupie — może zdecydować się na eksport bydła rzeźnego. Wtedy produkcja i eksport mięsa nie będą rosnąć — dodaje Tomasz Kubik, prezes Zakładu Przemysłu Mięsnego. Zdaniem Michała Koleśnikowa, eksport wołowiny powinien w tym roku wzrosnąć — pomoże w tym również większe pogłowie młodego bydła. — Widać np. pozytywną zmianę w strukturze eksportu z UE — więcej miejsca zajmuje mięso, a mniej bydło żywe. Jako produkt z większą wartością dodaną pozwala uzyskać większe marże — mówi Michał Koleśnikow.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Bydło wraca do łask