Byki bezsilne wobec bezrobotnych Amerykanów

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
05-08-2010, 18:45

Szarża europejskich, a właściwie niemieckich inwestorów, została ostatecznie powstrzymana przez coraz większą liczbę Amerykanów, składających wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Trzeba jednak przyznać, że indeks we Frankfurcie radził sobie bardzo dzielnie, wspinając się przed publikacją danych zza oceanu na pozom najwyższy od dwunastu miesięcy. Tego rekordu nie był w stanie utrzymać, ale zawsze lepiej spadać z wyższego poziomu. Inwestorzy w Warszawie z tej okazji nie skorzystali. Może uznali, że upadek z wysokiego konia może być bardziej bolesny.

Polska GPW

Choć zakres zmian indeksu największych spółek sięgał zaledwie 25 punktów, dzisiejsza sesja w Warszawie miała dość urozmaicony przebieg. WIG20 rozpoczął dzień od spadku o prawie 0,2 proc., zaś wartość pozostałych wskaźników niewiele odbiegała od poziomu środowego zamknięcia. W ciągu pierwszej godziny atak przypuściły niedźwiedzie. Wyraźnie jednak przeliczyły się z siłami. Szczególnie, że na głównych parkietach europejskich nastroje były początkowo zdecydowanie bycze. Nasz rynek nie miał wyjścia i podążał śladem rosnącego dynamicznie parkietu we Frankfurcie. Impet naszego popytu nie był jednak zbyt duży i widoczna stała się chęć do pozbywania się akcji. W najlepszym dla posiadaczy akcji momencie WIG20 rósł o niespełna 0,3 proc. Wczesnym popołudniem indeks bronił się już przed zejściem pod kreskę, mimo że we Frankfurcie było wciąż wzrostowo. Publikacja słabszych, niż oczekiwano danych z amerykańskiego rynku pracy przypieczętowała losy sesji. WIG20 stracił 0,3 proc., WIG spadł o 0,23 proc., wskaźnik średnich spółek zmniejszył swoją wartość o symboliczne 0,07 proc., a sWIG zniżkował o 0,26 proc. Obroty wyniosły niecałe 1,7 mld zł.  

Giełdy zagraniczne

Wczoraj indeksy na Wall Street nie zachwyciły siłą. Lepsze niż oczekiwane dane o zmianie liczby miejsc pracy, a tym bardziej mocno optymistyczny odczyt wskaźnika aktywności gospodarczej w sferze usług skutkowały wzrostem Dow Jones’a jedynie o 0,6 proc., a S&P500 o 0,4 proc. Przy takich „kartach” byki niewiele ugrały. Ostatnio dane makroekonomiczne nie były najlepsze, po wczorajszych można się więc było spodziewać większego optymizmu. Być może inwestorzy zinterpretowali to w ten sposób, że jeśli z gospodarką nie jest jednak aż tak źle, to Fed wstrzyma się z zasilaniem w gotówkę, na co ostatnio liczono. O wszystkim rozstrzygną jednak piątkowe doniesienia z rynku pracy.

Na giełdach azjatyckich dziś nastroje były nieco lepsze niż w ostatnich dniach, ale wciąż dość zróżnicowane. Nikkei zyskał 1,7 proc. Shanghai B-Share zyskał jednak już tylko 0,18 proc., zaś Shanghai Composite spadł o prawie 0,7 proc. Liderem wzrostów był parkiet w Dżakarcie, gdzie zwyżka przekroczyła 2 proc. Na Tajwanie indeks zniżkował o 0,45 proc.
Główne giełdy europejskie zaczęły dzień w pobliżu poziomu środowego zamknięcia. Już po godzinie nastroje jednak radykalnie się poprawiły i indeksy poszły wyraźnie w górę. Wczesnym popołudniem paryski CAC40 zyskiwał 1 proc., a FTSE rósł o 0,7 proc. Głównym bohaterem był jednak DAX. Choć tuż po południu zyskiwał „jedynie” 0,6 proc., to osiągnął poziom najwyższy od dwunastu miesięcy. Na parkietach naszego regionu nastroje także były dobre, choć jednomyślności nie było. Indeks w Sofii rósł o 1,7 proc., w Bukareszcie o 0,6 proc., w Pradze mieliśmy niewielki spadek, a RTS zniżkował po południu o prawie 1 proc. Najgorzej wiodło się naszym bratankom - BUX tracił 1,8 proc. Po danych o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych za oceanem, nastroje wyraźnie się pogorszyły. Główne indeksy walczyły o utrzymanie się nad kreską. I ta sztuka im się udała, w odróżnieniu od tych w Warszawie. Tuż po godzinie 16.00 wskaźnik w Paryżu zyskiwał 0,5 proc. DAX rósł o 0,2 proc., a FTSE o 0,55 proc.

Waluty

Na światowym rynku walutowym zrobiło się nieco bardziej zmiennie, jednak wspólna waluta może nadal czuć się niezagrożona. W środę wieczorem jej kurs zanurkował dość dynamicznie w dół, spadając w okolice 1,315 dolara. Dziś rano nieco stracił, jednak jeszcze przed południem jednym gwałtownym ruchem wrócił powyżej 1,32 dolara.

Złoty posłusznie podążał za zmianami na rynku głównych walut. Dolar początkowo drożał, osiągając 3,04 zł, po czym osłabł, zbliżając się do bariery 3 zł. Przebić jej jednak nie zdołał. Zmiany wobec euro przebiegały według podobnego scenariusza. Rano osłabienie do 3,99 zł, po kilkudziesięciu minutach euro można było kupić już po 3,97 zł. Za franka rano trzeba było płacić 2,89 zł. Jeszcze przed południem „szwajcar” staniał o dwa grosze. Pod koniec dnia mieliśmy do czynienia z lekkim, sięgającym około grosza osłabieniem złotego wobec głównych walut. 

Podsumowanie

Słabość naszego parkietu była widoczna niemal przez cały dzień. Początek notowań był nieco gorszy niż na głównych giełdach europejskich. Atak podaży w pierwszych minutach handlu też nie nastrajał najlepiej. Późniejsza zwyżka była „wymuszona” dynamicznym wzrostem na giełdzie we Frankfurcie. Optymizm szybko zgasł, a stojący w kolejce po zasiłek Amerykanie do reszty zniechęcili naszych inwestorów do kupna akcji. Wszystko jednak rozstrzygnie się w piątek, gdy poznamy „prawdziwą” sytuację rynku pracy za oceanem, czyli zmianę liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Nasi bezrobotni, których jest coraz mniej, nie mają najmniejszego wpływu na naszą giełdę. Trochę szkoda.

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Byki bezsilne wobec bezrobotnych Amerykanów