Byki i niedźwiedzie na wojennej ścieżce

Roman Przasnyski
opublikowano: 12-08-2011, 00:00

Choć skala występujących na przemian zwyżek i spadków indeksów nie należała do największych, to dynamika zmian nie miała sobie równych. Dokładny opis tego, co się działo, wymagałby podziału sesji nie na hokejowe tercje, lecz koszykarskie kwarty.

Indeks naszych największych spółek zyskiwał na otwarciu ponad 1 proc. W trakcie pierwszej godziny nastąpił atak podaży. WIG20 poszedł w dół o ponad 3 proc., docierając do 2120 punktów. W tej fazie po ponad 6 proc. traciły akcje Asseco, Lotosu, PGNiG i TVN. Spadki przekraczające 5 proc. były udziałem papierów Bogdanki, Getinu, Tauronu, Kernela i PBG. Panika została wkrótce opanowana, ale byki wciąż znajdowały się pod presją. Wskaźnik na moment znalazł się nad kreską, by po chwili znów zniżkować o ponad 2 proc. Taka huśtawka trwała przez większą część dnia. Wczesnym popołudniem poranne minimum zostało pogłębione. Zakres wahań sięgał 170 punktów.

Inwestorzy z GPW do południa nie zwracali uwagi na to, co działo się na pozostałych parkietach. Początek dnia przyniósł tam prawie 3-procentowe zwyżki w Paryżu i we Frankfurcie. Londyński FTSE zyskiwał rano 2 proc. Po ponad 2,5 proc. w górę szły wskaźniki w Moskwie i Stambule. Jednak i tam w południe sytuacja zmieniła się diametralnie i oba indeksy spadały po 2-3 proc. Spośród czołowej trójki 2,5 proc. pod kreską znalazł się paryski CAC40. Prawie 4 proc. przecenie ulegały akcje BNP Paribas i Societe Generale. Także DAX i FTSE zredukowały skalę wcześniejszej zwyżki do 0,6-0,7 proc. Wpływ na pogorszenie się nastrojów mogło mieć osłabienie kontraktów na amerykańskie indeksy. Na początku drugiej części dnia na wszystkich giełdach mieliśmy już zdecydowane spadki. W najgorszym momencie CAC40 tracił 3,7 proc., a DAX ponad 2 proc. Oba ustanowiły roczne minima. Trzecia kwarta przyniosła powrót nad kreskę i walkę w jej okolicach. Czwarta i ostatnia zakończyła się 2-3-proc. wygraną byków. Jeśli w tym chaosie doszukiwać się związków przyczynowo-skutkowych, zwycięstwo to można przypisać niewielkiej, sięgającej 395 tys. liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych Amerykanów. Wynik sesji to jednak przede wszystkim efekt gry emocji. Największe były w Warszawie i Stambule, gdzie przechodzenie od ponad 3 proc. spadków do równie silnych zwyżek przychodziło inwestorom nadzwyczaj łatwo. Jako przykład mogą posłużyć między innymi akcje Pekao. W południe przeceniane były o 7 proc., pod koniec dnia zyskiwały ponad 9 proc.

Analitykowi zawsze wypada pokornie pochylić czoło nad racjami rynku i nie dyskutować. W czwartek było to wyjątkowo trudne. WIG20 zyskał ostatecznie 4,53 proc. Obroty wyniosły nieco ponad 2 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu