Byki powalczą o zielony koniec tygodnia

Waldemar Borowski
opublikowano: 16-01-2009, 07:56

Po poprawie nastrojów na globalnych rynkach, wzrosła nadzieja na zielone zakończenie tego fatalnego tygodnia na  warszawskim parkiecie. Aby taki scenariusz się zrealizował, potrzebna jest jednak większa determinacja popytu.

Na czwartkowej sesji uwidoczniła się inicjatywa kupujących, którzy starali się przerwać fatalną serię na GPW. Piątek nie jest dniem sprzyjającym posiadaczom polskich akcji, ale tym razem powinno być inaczej. Jeśli oczywiście otoczenie zewnętrzne pozwoli na to naszym inwestorom. Druga część handlu na Wall Street znacznie jednak podbudowuje takie rozwiązanie. Trudno nie liczyć na to, że po 7 spadkowych sesjach nie dojdzie do prawdziwej próby sił. WIG20 systematycznie i niebezpiecznie zbliża się do listopadowych minimów i najwyższy czas przerwać harce niedźwiedzi na warszawskim parkiecie.

Dzisiaj na rynki nie dotrą pierwszoligowe dane makro. Dane o grudniowej produkcji przemysłowej (ekonomiści oczekują spadku o 0,9 proc.) i wykorzystaniu mocy produkcyjnych w USA, z uwagi na mały udział tego sektora gospodarki w tworzeniu PKB, nie powinny wywrzeć wrażenia na inwestorach. Znacznie większe znaczenie będzie miała publikacja raportu kwartalnego Citigroup. Rynek spodziewa się potężnych strat, tego jeszcze do niedawna największego banku w Ameryce, i liczy się nawet z 10 mld USD. Po wczorajszym pozytywnym zaskoczeniu ze strony JP Morgan Chase istnieje jednak cień szansy, że i Citi miał dobre uzasadnienie w przesunięciu terminu przedstawienia swojego raportu.

Kapitał wydaje się obecnie całkowicie zdezorientowany. Bardzo dobrym przykładem jest huśtawka na rynku ropy. „Czarne złoto” błyskawicznie poszybowało z 34 dolarów na 50, by na przestrzeni zaledwie 10 dni ponownie testować poziom 35 USD za baryłkę. Rentowność benchmarkowa 10-letnich obligacji federalnych opadała w czwartek nawet do zaledwie 2,18 proc., co powoli ociera się o zdrowy rozsądek. Rynek nawet nie jest w stanie określić się, czy jest zainteresowany złotem, które w okresie bessy traktowane jest najczęściej jako bezpieczna inwestycja.

Giełdy akcji podzieliły się na dwa obozy. Indeksy na Wall Street i w Europie sprawiają wrażenie jakby chciały zdążyć osiągnąć najniższą wartość przed inauguracją Baracka Obamy. Na drugim biegunie znajduje się część parkietów azjatyckich i latynoskich, które nie bardzo przejmują się rozwojem sytuacji w Ameryce i na Starym Kontynencie. Indeks Shanghai B-Share odsunął się od październikowych minimów o 40 proc., a brazylijska Bovespa nadal zyskuje ponad 30 proc.

Wczorajszą, początkową reakcję nowojorskich graczy można uznać za co najmniej dziwną i doskonale wpisującą się, w ten rollercoaster emocjonalny, w jaki weszła część rynków. Dane  makro, które jeszcze niedawno determinowały zachowanie giełd, tym razem nie zaskoczyły negatywnie. JP Morgan również nie zdemolował nastrojów. Inwestorzy jednak zignorowali fakty, a skupili się na  informacjach dotyczących potrzeby dokapitalizowania 20 mld USD Bank of America. Down Jones przełamał nawet 8 tys. punktów, a podaż skoncentrowała się na instytucjach finansowych, które zostały potraktowane hurtowo.

Druga część sesji na Wall Street była znacznie lepsza, a popytowi udało się nawet podnieść indeksy do zielonej strefy. W dużej mierze było to zasługą branży górniczej i sektora technologicznego z Motorolą i Texas Instruments na czele. Ostatecznie Dow Jones zakończył notowania zwyżką o 0,15 proc.. Znacznie lepiej wypadł technologiczny Nasdaq100, który urósł o 1,73 proc.

Po sesji w Nowym Jorku swoje raporty przedstawiły Intel i Genentech. W przypadku Intela okazały one się zgodne z oczekiwaniami analityków. Zyski Genentech rozminęły się minimalnie z prognozami ekspertów Thomson Reuters i wyniosły 95 centów na akcję. Przychody wzrosły o 25 proc. i były nieco wyższe od szacunków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Waldemar Borowski

Polecane