Byki wycofały się do głębokiej defensywy

Artur Szymański
opublikowano: 16-11-2007, 00:00

Środa przyniosła powtórkę scenariusza zrealizowanego przez WIG20 dzień wcześniej. Po dodatnim otwarciu indeks osuwał się systematycznie coraz niżej, by ostatecznie zakończyć na poziomie najniższym od 12 września. Dzienna strata sięgnęła 1,75 proc., co i tak można uznać za niewielki wymiar kary w porównaniu z wyrokami dla mWIG40 i sWIG80.

Poranny wzrost indeksu WIG20 był sporym zaskoczeniem, bo w środę Dow Jones poszedł w dół. Straty zanotowały także rynki azjatyckie. Na minusie dzień rozpoczęły również giełdy w Europie. Tymczasem indeks największych spółek GPW jak gdyby nigdy nic zwyżkował na dzień dobry około 0,7 proc. WIG20 rósł, choć większość spółek z jego składu spadała. Było to możliwe, bo zieleniły się trzy bardzo ciężkie spółki — KGHM, PKN Orlen i PKO BP, a dalsze dwie — Telekomunikacja Polska i Pekao — przynajmniej nie traciły na wartości. Sielanka nie trwała długo. Obroty akcjami wielkiej piątki były niewielkie, więc tylko kwestią czasu było odwrócenie dobrej tendencji.

Można zakładać, że początkowa zwyżka była nieco sztuczna, tak by w dalszej części sesji akcje gigantów można sprzedać z nieco wyższego poziomu niż w środę. Słowem cisnącym się na usta jest dystrybucja. Jeszcze przed południem WIG20 dołączył do pozostałych wskaźników giełdowej koniunktury. Posiadacze akcji spółek małych i średnich od samego rana pozbywali się ich z portfeli, co w najgorszym momencie sesji oznaczało dla mWIG40 stratę 6,74 proc., a dla sWIG80 — 6,40 proc.

Wszystkie trzy indeksy cenowe (WIG jest indeksem dochodowym) przełamały wsparcia broniące przed dalszymi spadkami. Najważniejszy z nich, WIG20, zniżkował o 3,66 pkt poniżej psychologicznej bariery 3500 pkt. Wygląda na to, że inwestorom przyjdzie bronić dołka 3442 pkt z 10 września. Następnym oparciem będzie dopiero poziom 3400 pkt. Obroty akcjami największych spółek były prawie takie same, jak podczas poprzedniej, także bardzo złej dla akcjonariuszy sesji. Wartość handlu (1,1 mld zł) nie wskazuje ani na panikę, ani na słabnące siły podaży.

Co dalej?

Walki nie widaĆ

Największe powody do zmartwień mają akcjonariusze małych i średnich spółek. Szczególnie złe wrażenie sprawia zachowanie mWIG40. Istotne wsparcie 4100 pkt, wynikające z dołków z połowy sierpnia, zostało poddane zupełnie bez walki, podobnie jak okrągła bariera 100 pkt niżej. Ostatecznie indeks spółek średniej koniunktury zawędrował do 3926,36 pkt, gdzie po raz ostatni gościł w połowie stycznia. Od szczytu z końca czerwca indeks oddał 31,5 proc. Z kolei sWIG80, pogłębiając o 50 pkt dołek 15680 pkt z 16 sierpnia, cofnął się do poziomu z połowy marca. Od rekordu hossy stracił prawie 28 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy