Były argumenty, wzrostów zabrakło

Katarzyna Płaczek
opublikowano: 21-08-2006, 00:00

Po wyprzedaży w piątek, 11 sierpnia, można było się jeszcze łudzić, że jest to efekt tylko i wyłącznie strachu przed posiadaniem akcji w perspektywie nadchodzącego długiego weekendu. Ale niemoc kupujących w minionym tygodniu trudno już wytłumaczyć. Argumentem nie mogą być nawet mniejsze obroty, gdyż zważywszy na serię bardzo dobrych sesji na rynkach amerykańskich nawet krajowi gracze powinni wykazywać zdecydowanie więcej zapału. Tymczasem minione sesje miały charakter podażowy. WIG20 nie zdołał pokonać 3000 pkt.

Na silnym rynku taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Głód akcji powinien windować indeksy coraz wyżej i wyżej, a poziom 3000 pkt nie stanowić przeszkody. Tymczasem WIG20 ledwo się broni w okolicy wsparcia przy 2950 pkt. A wsparcie to jest bardzo ważne — stanowi je sama SK-100 w połączeniu z luką hossy utworzoną 20 lipca. Wydaje się, że połączenie tych dwóch faktów — dobrej koniunktury na rynku amerykańskim i bliskość wsparcia — powinno wystarczyć bykom do ataku. Tymczasem jest inaczej. Ta sytuacja daje sporo do myślenia. Trudno bowiem oczekiwać, że uda się długo bronić poziomu 2950 pkt.

Co gorsza, zmienił się też obraz wskaźników, które potwierdzają słabość kupujących. Ultimate Oscillator, który miał się odbić w górę od swojej linii równowagi, skapitulował. RSI 14 też złamał swoje wsparcie i w chwili obecnej ma za sobą nieudaną próbę powrotu ponad. Następnie znacznie wolniejszy MACD, mimo iż dał już krótkoterminowy sygnał sprzedaży, to ciągle utrzymuje się w przedziale wartości dodatnich. Jednak i tu już niewiele go dzieli od tego, by zejść poniżej zera i potwierdzić zmianę trendu średnioterminowego na spadkowy. Będzie to możliwe wraz ze spadkiem indeksu poniżej 2950 pkt. Ostatecznie byki mogą jeszcze próbować odwrotu z poziomu 2930 pkt, ale ten poziom stanowi dla nich ostatnią szansę.

Wydaje się, że kierunek wybicia powinien być określony dość szybko, gdyż przedział 50 pkt, jaki znajduje się pomiędzy wsparciem i oporem (2950–3000 pkt) jest za wąski, by sprzyjał dłuższej konsolidacji. I choć wzrosty za oceanem są głównie efektem spadających cen ropy, to ten aspekt nie do końca przekonuje naszych inwestorów. Zdecydowanie przychylniejszym okiem patrzą oni na akcje spółek surowcowych, gdy te rosną. Tak więc wydaje się, że w tej perspektywie ponownie siłą napędową mogą być akcje KGHM, gdyż to właśnie miedź znowu idzie w górę. Brak wzrostów na piątkowej sesji jest jednak niepokojący.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Płaczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu