Były prezes Banku Pocztowego robi szum na rynku

opublikowano: 11-09-2018, 22:00

Polskie Shumee po pierwszej konfrontacji z rynkiem przeszło szybką transformację. Dziś bliżej mu do eBay’a niż — jak było na początku — do Facebooka

„Projekt został uruchomiony 28 marca 2017 r. Na koniec 2018 r. miał 300 tys. zarejestrowanych użytkowników w Polsce i Wielkiej Brytanii. Taki wpis w Wikipedii, za rok z okładem, marzy się Monice Stefaniak i Szymonowi Miderze, dwójce byłych menedżerów Banku Pocztowego, i Andrzejowi Walczakowi, twórcy Atlasa” — tak o początkach platformy Shumee pisaliśmy wiosną ubiegłego roku na łamach „Pulsu Biznesu”. Jej twórcy planowali wykreować polski serwis społecznościowy, który w odróżnieniu od międzynarodowych gigantów w przyszłości stałby się jednocześnie platformą handlową, napędzaną — ich zdaniem — niezawodnym motorem, czyli systemem wewnętrznych rekomendacji. Jednak konkurowanie z jednej strony z Facebookiem, Instagramem, Twitterem, a z drugiej eBay- ’em, AliExpress, Allegro i wieloma ich lokalnymi odpowiednikami to niełatwe wyzwanie. Zawieszonej przez rywali poprzeczki z perspektywy polskiego podwórka nie da się już dziś tak łatwo przeskoczyć.

Analizy wskazują, że 85 proc. Polaków rekomenduje produkty i usługi znajomym, a to jedna z najbardziej skutecznych form promocji. Szymon Midera, prezes Shumee, właśnie na tym mechanizmie opiera swój biznes.
Zobacz więcej

MARKETPLACE I SPOŁECZNOŚĆ:

Analizy wskazują, że 85 proc. Polaków rekomenduje produkty i usługi znajomym, a to jedna z najbardziej skutecznych form promocji. Szymon Midera, prezes Shumee, właśnie na tym mechanizmie opiera swój biznes. Fot. GK

Na ostrym zakręcie

Shumee w lipcu i sierpniu 2018 r. odnotowało po ok. 50 tys. wejść unikalnych użytkowników. I nadal utrzymywane jest w grze, jednak jego założyciele już nie raz musieli zdecydować się na biznesowy „pivot” i przeformatowaćstrategię. Pierwsze spostrzeżenie — strona społecznościowa ustępuje obecnie miejsca sprzedażowej, przybliżając platformę do marketplace’u gromadzącego na jednej przestrzeni produkty wielu sprzedawców.

— Optymalizacja w tego typu projektach jest naturalnym procesem — mówi Szymon Midera, prezes Shumee, przyznając jednocześnie, że obecnie akcenty w biznesie kładzione są już gdzie indziej niż w chwili jego startu.

Podkreśla jednak, że wyróżnikiem dla Shumee nadal są autentyczne i wiarygodne rekomendacje. W ich przypadku zrezygnowano z wymogu rejestracji użytkownika i logowania do serwisu, otwierając go również dla użytkowników spoza „społeczności”, wprowadzono także zniżki zachęcające klientów do polecania produktów. Skuteczność marketingu rekomendacji potwierdzają m.in. analizy Nielsena, wskazujące, że 78 proc. kupujących ufa poleceniom znajomych, a to przekłada się na tempo pozyskiwania nowych klientów.

Z opcją dropshippingu

Z Shumee korzysta obecnie ponad 250 zarejestrowanych firm. Na platformie — jak wyjaśnia Szymon Midera — zagościli głównie w ostatnich miesiącach, po wzbogaceniu społecznościowej dotąd platformy w profesjonalne funkcjonalności e-commerce, automatyzujące m.in. wystawianie produktów i zarządzanie ich sprzedażą. Bez tych narzędzi współpraca z większymi sprzedawcami nie byłaby możliwa.

— Kilkadziesiąt firm pozyskaliśmy w minionych dwóch tygodniach, po integracji Shumee z platformą IAI, jednym z największych dostawców softwaru dla e-commerce. Korzystające z jej rozwiązań sklepy internetowe otrzymały dodatkowo dostęp do Shumee jako kolejnego kanału sprzedażowego. Swoje produkty mogą do nas zaimportować automatycznie — dodaje Szymon Midera.

Celem firmy jest również współpraca z kluczowymi platformami dropshippingowymi z terenu UE, które łącząc producentów, dostawców, importerów czy pośredników z klientami zajmują się logistyką sprzedaży internetowej.

— Z kilkoma tego typy platformami, w tym włoską, hiszpańską i holenderską, jesteśmy zintegrowani już teraz. Gwarantują one dostęp do produktów w cenach hurtowych i przewidywalny czas dostawy na terenie Unii Europejskiej. Pozwalają na utrzymanie wysokiej konkurencyjności cenowej — dodaje Szymon Midera.

Firma na razie działa na terenie Polski. Współpraca z platformami dropshippingowymi stwarza natomiast możliwość łatwiejszego wyjścia za granicę, o co przedsiębiorcy będą w przyszłości zabiegać. W grę wejdą głównie rynki anglojęzyczne. Ważna będzie również współpraca z dużymi partnerami, znanymi w swoich kategoriach produktowych, dla których konieczne będzie wypracowanie indywidualnych modeli integracji.

Z perspektywy biznesu

Obecnie, wraz ze wzrostem sprzedaży w internecie, na rynku zwiększa się liczba marketplace’ów.

— Jedne znikają, inne powstają. Niekwestionowanymi liderami sprzedaży w e-commerce w Polsce są obecnie Allegro i OLX. W kraju dobrze prosperują także Showroom, Sirlocal.pl czy Znanylekarz.pl. Istotne było także utworzenie w Polsce pod koniec 2017 r. marketplace’u na Facebooku. Za jego pośrednictwem można nie tylko wyszukiwać produkty czy usługi, ale także sprzedawać i kupować. Aplikacja działająca na Facebooku jest dostępna już w 27 krajach na świecie, z czego w 19 europejskich — wylicza Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej.

Dodaje, że krajowy rynek e-commerce nadal sie rozwija, jest więc jeszcze miejsce na kolejny dobry marketplace. Nie oznacza to jednak, że łatwo będzie utrzymać mu się na rynku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Były prezes Banku Pocztowego robi szum na rynku