Cadbury buduje słodką fabrykę

Małgorzata Grzegorczyk
26-09-2007, 07:19

Ile można wydać na słodycze? Nawet 270 mln EUR. Cadbury, którego polskim oddziałem do końca roku kieruje Peter Knauer ma tylko jeden problem: zrobić to w Polsce czy na Słowacji.

Gdy dwa lata temu Cadbury Schweppes ogłosił, że wybuduje w Skarbimierzu fabrykę gum do żucia za 100 mln EUR (377 mln zł), projekt obwołano mianem jednej z największych inwestycji w polskiej branży spożywczej i czwartej co do wielkości zagranicznej inwestycji 2005 r. Gdy niemal dokładnie rok temu koncern wmurował kamień węgielny pod tę fabrykę, jego przedstawiciele przebąkiwali o możliwościach dalszego rozwoju. Ale pewnie niewiele osób przypuszczało, że chodzi o tak wielką kwotę.

— Cadbury rozważa budowę fabryki słodyczy za 270 mln EUR (1 mld zł). Myśli też o centrum badawczo-rozwojowym. Projekt jest na wstępnym etapie. Polska konkuruje ze Słowacją — ujawnia źródło „PB”.

Przedstawiciele rządu nie potwierdzają tej informacji, choć nie mają nic przeciwko takiej inwestycji.

— Powtarzające się projekty to potwierdzenie, że Polska jest dobrym miejscem dla inwestorów. Na pewno będziemy wspierać takie projekty — mówi tylko Wojciech Szelągowski, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).


Zwijają czy rozwijają?
Te informacje stawiają ostatnie wydarzenia w Cadbury w zupełnie nowym świetle. W czerwcu koncern ogłosił, że do 2011 r. zwolni 7,5 tys. osób z działu słodyczy. Pojawiły się spekulacje o możliwości sprzedaży marki Wedel, którym towarzyszyła decyzja o zmianie prezesa polskiej spółki — Peter Knauer będzie nim tylko do końca roku. Przeczyć temu zdają się najnowsze plany. Należy też pamiętać, że Cadbury za pieniądze ze sprzedaży amerykańskiego działu napojów Cadbury może finansować ekspansję w Azji i Europie.


Polskie atuty
Nowy projekt Cadbury podobno rozrastał się. Początkowo była mowa o 210 mln, potem o 250 mln EUR. Polska ma szansę wygrać mniejsze inwestycje planowane w innych krajach i stać się centrum słodkiego koncernu na Europę. Dużym atutem jest zakład w Skarbimierzu. Przedstawiciele koncernu są z niego podobno bardzo zadowoleni. Cadbury ma jeszcze zakład w Bielanach Wrocławskich i fabrykę czekolady w Warszawie. Kolejny as w rękawie, zdaniem osób zaangażowanych w negocjacje, to prezes Cadbury Wedel — Peter Knauer. To on walczy o przeniesienie jak największej części produkcji do Polski. To dla kierowanej przez niego firmy Piotr Woźniak, minister gospodarki, znalazł czas i przyjechał na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego, choć z reguły zajmują się tym jego zastępcy.


Śląsk czy stolica
Można przypuszczać, że Cadbury zechce zlokalizować nową fabrykę tam, gdzie już ma dwa zakłady — w okolicach Wrocławia.

— Nie prowadzę rozmów z Cadbury na temat nowej inwestycji — twierdzi Mirosław Greber, prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Chodzą jednak słuchy, że Cadbury rozważa także budowę zakładu w pobliżu Warszawy. To strefa wpływów Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jednak Marek Cieślak, jej prezes, mówi, że nie ma takiego projektu.


Inżynier za grant
Na tak wczesnym etapie firma nie podaje, ilu pracowników potrzebowałaby, gdyby zdecydowała się na inwestycję w Polsce. Gdyby ta liczba była analogiczna do projektu w Skarbimierzu, można mówić o 1350 osobach. Nie wiadomo też, ile osób ma pracować w centrum badawczo-rozwojowym. Jest to jednak niewątpliwie świetny sposób na zdobycie życzliwości polskiego rządu, który grantami wspiera najchętniej działalność innowacyjną.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Cadbury buduje słodką fabrykę