Czytasz dzięki

"Całą amunicję w magazynach nakazuję przekazać Polsce!" - jak Węgrzy pomogli pobić Sowietów

opublikowano: 17-05-2016, 12:51

Takiej książki od dawna brakowało. Wydana nakładem Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych publikacja "Dwa bratanki..." to wybór archiwalnych źródeł dotyczących węgiersko-polskich relacji polityczno-wojskowych w trudnych latach utrwalania niepodległości, tj. 1918-1920.

Jej autorem jest węgierski historyk Endre László Varga, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak pisze we wstępie:

„W połowie lat 70. ubiegłego wieku na Uniwersytecie Jagiellońskim jeden z moich kolegów zapytał, czy wiem coś na temat amunicji dostarczonej z Węgier do Polski podczas wojny z bolszewicką Rosją w 1920 roku? Odpowiedziałem zgodnie z prawdą - że nic nie wiem. Ale pytanie zadane przez Polaka - mnie Węgrowi - zapadło pamięci na wiele lat i było inspiracją dla niełatwych w owym czasie dociekań.”

Zasiane pytanie zrodziło zaciekawienie, które zawiodło autora do archiwów wojskowych Warszawy i Budapesztu, oraz ministerstw spraw zagranicznych obu krajów. 

Jak wynika z przytoczonych w książce dokumentów w latach 1918–1920, w czasie bitwy o Lwów i wojny polsko-bolszewickiej, Węgry trzykrotnie, w decydujących chwilach, udzielały Polsce pomocy wojskowej, w tym dostaw amunicji karabinowej i artyleryjskiej.

Pierwszy transport węgierskiej amunicji dotarł do Polski w listopadzie 1918 r. w początkowej fazie polsko-ukraińskiego konfliktu o Lwów. Węgry wsparły także II RP w czasie wojny bolszewickiej i odwrotu naszego wojska z Kijowa, kiedy zapas amunicji osiągał stan krytyczny i zdarzało się - jak wskazuje autor - że żołnierze szli do boju rozporządzając zaledwie kilkunastoma nabojami.

Jak wynika z pisma z 8 lipca 1920 r. (zachowanego w zbiorach archiwum węgierskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych) węgierski minister obrony narodowej gen. dyw. István Sréter nakazał wtedy przekazać Polsce w trybie natychmiastowym cały zapas amunicji armii węgierskiej i zarządził, by przez następne dwa tygodnie fabryka amunicji Manfreda Weissa pracowała wyłącznie na potrzeby Polski.

Według raportu złożonego przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego podczas posiedzenia Rady Obrony Państwa 5 lipca 1920 r., amunicja, którą dysponowało wojsko polskie, miała ulec wyczerpaniu już 14 sierpnia 1920 r.

Z dokumentów prezentowanych przez Endre László Vargę wynika, że 12 sierpnia 1920 r., w przeddzień Bitwy Warszawskiej, dotarł do Polski transport z ok. 20 milionami sztuk węgierskiej amunicji, co, według autora książki, miało istotny wpływ na wynik tej bitwy. 

Podczas wojny polsko-bolszewickiej przez terytorium Węgier przechodziły także transporty materiałów wojskowych zakupionych przez Polskę we Francji, Włoszech oraz, za pośrednictwem firm prywatnych, w Austrii. W tym czasie Rosja, grożąc rządowi austriackiemu i węgierskiemu zatrzymaniem jeńców wojennych z I wojny światowej, zażądała deklaracji neutralności oraz wstrzymania transportu sprzętu wojskowego i amunicji do Polski. Podczas gdy rząd austriacki - jak wskazuje autor książki - przystał na te warunki i respektował je, Węgrzy zgodzili się na nie tylko formalnie. W sytuacji gdy także Czechosłowacja zawracała transporty idące przez jej terytorium do Polski, Węgry obok Francji miały pozostać jedynym państwem wspierającym Polskę materialnie i dyplomatycznie w czasie wojny polsko-bolszewickiej.

W latach 1919-1922 r. w Jordanowie pod Krakowem stacjonował również Legion Węgierski utworzony na podstawie tajnego porozumienia między węgierskimi i polskimi sztabami generalnymi. W razie konfliktu zbrojnego Polski i Węgier z Czechosłowacją ta złożona z kilku oficerów i ok. 100 żołnierzy szeregowych tajna jednostka miała wysadzić w powietrze tunele i mosty oraz urządzenia kolejowe i komunikacyjne leżące na terenie Śląska Cieszyńskiego, będącego wówczas pod okupacją czeską.

Jak wynika z zachowanego w zbiorach Archiwum Wojskowego w Budapeszcie raportu z 6 października 1920 r. przedstawiciela węgierskiego Sztabu Generalnego przy poselstwie węgierskim w Warszawie płk. Takach'a-Tolvay'a podczas rozmowy z nim szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Tadeusz Rozwadowski miał powiedzieć:

„Zapamiętaj sobie, że my nigdy nie zapomnimy Węgrom tego szlachetnego zamiaru, z jakim chcieli służyć nam szczerą pomocą w najcięższych dla nas chwilach. [...] Może przyjść czas kiedy się wam zrewanżujemy. [...] Byliście jedynym narodem, który naprawdę chciał nam pomóc, wsparcie Francuzów nadeszło dopiero po wielkich naciskach, a nawet wtedy, jakież to było wsparcie? Anglicy układali się przeciwko Polsce z Litwinami i Niemcami, ci ostatni z kolei zmawiali się z Czechami.”

Jak napisał we wstępie prof. dr hab. Grzegorz Nowik, redaktor naukowy publikacji:

„Węgierska pomoc okazana Polsce w 1920 r. jest nie do przecenienia i pozostanie zawsze w polskiej pamięci. Owe dowody braterstwa i solidarności „bratanków”, dyktowane realnymi narodowymi interesami, ale wykraczające poza ramy czystego interesu oraz narodowego sentymentu, zaowocowały 20 lat później, gdy podczas II wojny światowej Węgry przygarnęły w 1939 r. i dały opiekę tysięcznym rzeszom polskich uchodźców, zaowocowały postawą wojsk węgierskich, które w 1944 r. nie dały się użyć do walki z Powstaniem Warszawskim, zaowocowały także w 1956 r., gdy Powstanie Węgierskie czerpało inspirację z „polskiego października”, a Polska, pozostająca w okowach komunizmu, niosła pomoc humanitarną ofiarom powstania i narodowi węgierskiemu.”

Książka "Dwa bratanki..." stanowi dokumentację niezwykłej ofiarności wynikającej z wielowiekowej przyjaźni. Prezentacja książki odbyła się podczas Warszawskich Targów Książki 22 maja 2016 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski, mat. prasowe.

Polecane