Cameron chce wsparcia biznesmenów dla kampanii przeciw Brexitowi

PAP
opublikowano: 21-01-2016, 20:13

Brytyjski premier David Cameron spotkał się w czwartek po południu z przedsiębiorcami zebranymi na forum ekonomicznym w Davos, by zyskać poparcie dla kampanii na rzecz pozostania W. Brytanii w UE. Biznesmeni obawiają się, że Brexit zaszkodzi gospodarce.

Cameron przemawiał do zebranych w Davos przedsiębiorców, przekonując ich do swej wizji Wielkiej Brytanii, która pozostanie w zreformowanej Unii Europejskiej.

Jak komentuje Reuters, argumenty premiera spotkały się z aprobatą jego publiczności, ponieważ wielu biznesmenów obawia się, że ewentualne wyjście Wielkiej Brytanii z UE (tzw. Brexit) zaszkodzi ich firmom, a także ważnemu sektorowi brytyjskiej gospodarki, jakim są finanse, bo zmarginalizuje status Londynu jako światowego centrum finansowego. Brexit mógłby też zagrozić całej europejskiej gospodarce, która nadal nie umocniła się po zapaści finansowej i kryzysie zadłużenia publicznego.

Cameron wyraził nadzieję, że organizacje biznesowe i społeczne nie zawahają się zaangażować w kampanię na rzecz pozostania Zjednoczonego Królestwa w UE.

Wielu europejskich przywódców, którzy biorą udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, oznajmiło wcześniej w czwartek, że należy uniknąć "dramatu”, jakim byłby Brexit.

Prezydent Francji Francois Hollande, który nie uczestniczy w spotkaniach w Davos, skomentował kwestię ewentualnego brytyjskiego wyjścia z Unii z Paryża: "Francja pragnie, aby Wielka Brytania pozostała w UE; leży to w interesie Europy, jak i Zjednoczonego Królestwa".

Wcześniej w czwartek premier Francji Manuel Valls powiedział, że chce uniknąć wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, ale nie za wszelką cenę.

Referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami Camerona odbędzie się "najpóźniej do końca 2017 roku"; najprawdopodobniej w drugiej połowie 2016 roku. Wyborcy odpowiedzą na pytanie, czy chcieliby, by ich kraj pozostał we Wspólnocie lub ją opuścił.

Londyn prowadzi obecnie negocjacje z unijnymi partnerami dotyczące członkostwa w UE, domagając się głębokich reform wspólnoty, między innymi w takich obszarach, jak konkurencyjność i zarządzanie gospodarcze; Brytyjczycy domagają się także ograniczenia dostępu do zasiłków dla migrantów z innych państw UE.

Ta ostatnia kwestia jest najtrudniejszym elementem negocjacji między Londynem a resztą Unii.

Cameron chce, by osoby przyjeżdżające na Wyspy z innych państw unijnych dopiero po czterech latach uzyskiwały prawo do zasiłków związanych z zatrudnieniem albo mieszkaniami socjalnymi. Przeciw takiemu rozwiązaniu protestuje m.in. Polska.

Konsultacje dotyczące reform UE, których domaga się Wielka Brytania, będą przedmiotem unijnego szczytu 18-19 lutego w Brukseli. Cameron powiedział jednak w Davos, że nie zależy mu na "pośpiesznym porozumieniu" i woli zaczekać na "właściwą umowę".

Brytyjski premier odrzucił w czwartek słowa krytyki pod swym adresem w związku z tym, że zdecydował się zorganizować to referendum; powiedział, że jako demokrata musiał podjąć "konfrontację z tą kwestią" i rozwiązać ją raz na zawsze.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu