CDM Pekao czeka na PZU, szykuje niespodziankę

Andrzej Stec
opublikowano: 12-04-2010, 00:00

Według brokera oferta PZU nie wywoła ogólnej euforii na rynku. Ale i tak może w niej uczestniczyć około 100-125 tys. osób.

Jeszcze w tym roku "giełda w komórce". Wcześniej największe biuro maklerskie w kraju powalczy o klientów w ofercie publicznej ubezpieczyciela

Według brokera oferta PZU nie wywoła ogólnej euforii na rynku. Ale i tak może w niej uczestniczyć około 100-125 tys. osób.

CDM Pekao obsługuje 200 tys. klientów indywidualnych. Do tego trzeba uwzględnić kolejne 160 tys. osób obsługiwanych przez stowarzyszony Dom Maklerski Pekao. To aktywa i klienci zdobyci przez Pekao przy okazji podziału Banku BPH w 2007 r. Dowiedzieliśmy się, że CDM przygotowuje dla swoich klientów niespodziankę — uruchomi obsługę rachunku przez telefon komórkowy.

— Prowadzimy prace koncepcyjne i analityczne, aby jeszcze w tym roku rozszerzyć ofertę kanałów zdalnych o możliwość m.in. logowania się na rachunek inwestycyjny i zawierania w ten sposób transakcji giełdowych — mówi nam członek zarządu CDM Pekao, Piotr Kozłowski.

Broker myślał też o rynku walutowym forex, ale wycofał się z tego pomysłu. Powód? Ryzyko kanibalizacji klientów. Średni czas życia inwestora na foreksie to podobno zaledwie 63 dni.

Czas na ofertę PZU

Wcześniej CDM Pekao zamierza wykorzystać zbliżające się szybkimi krokami duże oferty prywatyzacyjne. Przypomnijmy, lada dzień Komisja Nadzoru Finansowego zapali zielone światło na jedno z największych IPO w historii GPW. Chodzi o PZU. Chwilę później na parkiecie ma się pojawić niewiele mniejszy energetyczny Tauron.

— Dla biur maklerskich to okazja, by zdobyć nowych klientów. Wydaje się, że wszyscy brokerzy będą chcieli z niej skorzystać — mówi Roland Paszkiewicz, dyrektor Biura Analiz CDM.

Jakich promocji można się spodziewać?

— Nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów dotyczących oferty PZU. Jako duży gracz na rynku zapewne weźmiemy udział w tym wyścigu o klienta detalicznego. Na warunkach niestandardowych. Jakich? Jesteśmy na etapie finalizowania wspólnej oferty z bankiem Pekao, jeśli chodzi o instrumenty, jakie możemy zaoferować w ramach grupy — zdradza Paszkiewicz.

Przykład z Japonii

W 2004 r., w ofercie publicznej państwowego PKO BP udział wzięło 206 tys. inwestorów indywidualnych. W ubiegłorocznym IPO Polskiej Grupy Energetycznej — tylko 60 tys. Na rynkach finansowych inwestorzy jednak rozpamiętywali jeszcze okrutną bessę. Jak będzie w przypadku PZU? Przedstawiciele resortu skarbu szacują siłę kupujących na około 200-250 tys. osób.

— To brzmi raczej jak marzenie. Kupujących może być nawet o połowę mniej — przewidują przedstawiciele CDM.

W marcu, w dalekiej Japonii ofertę publiczną przeprowadził potężny ubezpieczyciel Dai-ichi. Jego akcje warte 11 mld dolarów rozeszły się w mgnieniu oka. Oferta ożywiła cały tamtejszy rynek. Sam debiut też okazał się sukcesem — drożejące akcje Dai-ichi pociągnęły w górę główne indeksy giełdowe. Nad Wisłą nie brakuje analityków, którzy liczą na podobny sukces oferty PZU.

Roland Paszkiewicz tonuje jednak optymizm.

— Oferta PZU raczej nie wywoła ogólnej euforii na rynku. To nie będzie kamień milowy w rozwoju rynku kapitałowego. Daleko nam jeszcze do stanu chociażby z 2006 r., kiedy to niemal wszyscy chcieli mieć w portfelu akcje —przewiduje analityk.

Andrzej Stec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu