CEDC, jak Białystok, nie podbije Warszawy

Przemek Barankiewicz
06-12-2006, 00:00

Jeszcze przed świętami na GPW pojawi się Central European Distribution Corporation (CEDC). Debiut poprzedzi emisja o wartości około 70 mln USD (200 mln zł). To znacznie mniej, niż zapowiadano wcześniej (komunikat z 16 października mówił o 120 mln USD), co — w połączeniu z ciągle ponawianymi planami wycofania z GPW akcji Polmosu Białystok, najcenniejszego aktywu grupy — sugeruje, że Amerykanie jednak zaproponują zamianę swoich akcji na papiery Polmosu. Ich wezwanie, mimo podwyższenia proponowanej ceny, zakończyło się fiaskiem. CEDC powiększyło pakiet akcji Polmosu zaledwie o 2,8 proc. i będzie miał trudności z przegłosowaniem wycofania spółki z obrotu publicznego.

Problem Polmosu to zmartwienie Amerykanów i radość akcjonariuszy polskiej spółki, której kurs rośnie w oczekiwaniu kolejnej propozycji CEDC. Właściciele notowanego na Nasdaq koncernu też jednak mogą być zadowoleni. Ich akcje w ostatnich trzech miesiącach podrożały o jedną czwartą, odrabiając dystans do szerokiego rynku, jaki straciły w I półroczu. Kurs grupy dotarł już do poziomu, przy którym wskaźnik cena/zysk przekroczył 30. To znacznie powyżej wskaźników z branży. Tym bardziej że rynek, na którym działa CEDC, nie należy do wzrostowych. Wyniki sprzedaży grupy zdają się temu przeczyć, ale ich dynamika to w dużym stopniu rezultat przejęć dokonywanych już od siedmiu lat. Najbardziej spektakularne transakcje (Polmos Białystok, Bols) przeprowadzono w Polsce. Wejście na GPW ma więc logiczne uzasadnienie. Aktywa spółki znajdujące się w USA to przecież mniej niż 1 proc. jej majątku. Mimo siły rynku kapitałowego USA GPW ma więc duże szanse przejąć rolę podstawowego parkietu notowań CEDC.

Dużo mniej logiczna wydaje się procedura samego wejścia na GPW. Nawet jeśli plany Amerykanów się powiodą, przez pewien czas w Warszawie notowane będą jednocześnie właściciel i spółka, która wypracowuje większość jego wyniku netto. Cele emisji też trudno uznać za prorozwojowe. 200 mln zł zmniejszy zadłużenie CEDC, a o finansowaniu akwizycji (element październikowego komunikatu) nie ma już mowy. Redukcja zadłużenia jest bardziej zrozumiała, jeśli uwzględnimy ryzyko wpływu wahań walutowych na wyniki grupy. Tylko 1-procentowy wzrost kursu euro względem złotego może spowodować 3,9 mln USD niezrealizowanych różnic kursowych z tytułu emisji papierów dłużnych.

Oczywiście ważniejszy od celów emisji jest potencjał firmy. Na nadzwyczajne zyski w debiucie nie można liczyć, bo CEDC od lat jest spółką publiczną. Potencjał spółki tkwi w wykorzystaniu synergii, jaka istnieje w spółce będącej jednocześnie największym producentem i dystrybutorem wódki w Polsce oraz szybko rozwijającej się w regionie (Royal Vodka, produkowana przez CEDC, to numer jeden na Węgrzech). Wyzwaniem dla firmy jest rozwój eksportu polskich marek. Na razie trudno dostrzec go w wynikach Polmosu Białystok, choć sprzedaż tej spółki nie kurczy się tak szybko, jak cały polski rynek wódki. Plany zwiększenia udziału w rynku do 50 proc. wydają się jednak mało realne, o czym CEDC przekonało się, gdy regulator zablokował przejęcie Polmosu Lublin.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / CEDC, jak Białystok, nie podbije Warszawy