CEDC próbuje stanąć na nogi

Kamil Zatoński
opublikowano: 11-03-2011, 00:00

Firma zbyt długo zwlekała

Zarząd po wpadce musi przekonać rynek wynikami. Jedna telekonferencja nie wystarczy

Firma zbyt długo zwlekała

z reakcją na negatywne

trendy na rynku. Teraz

płacą za to akcjonariusze.

Po fatalnych wynikach z IV kwartału 2010 r. kurs akcji CEDC spadł o ponad 40 proc. Większość analityków uważa, że reakcja rynku była przesadzona, stąd mimo drastycznego spadku wycen akcji spółki większość rekomendacji wciąż brzmi "trzymaj" lub "kupuj". Wczoraj zarząd przedstawiał plan wyjścia z kryzysu. W trakcie sesji rósł o 3 proc., by wrócić w okolice środowego zamknięcia. Do odzyskania przez zarząd zaufania inwestorów droga jeszcze daleka. Jedna telekonferencja z analitykami i inwestorami nie wystarczy.

Nie tak miało być

Fatalne wyniki producenta wódek w IV kwartale były konsekwencją splotu wielu niekorzystnych zdarzeń, w tym jednorazowych. Firma miała problemy produkcyjne w Rosji, bo przez dwa tygodnie nie otrzymywała nowych znaków akcyzowych. To odbiło się na marżach. Spółka musiała też odpisać aż 132 mln USD wartości niektórych polskich marek (chodzi głównie o Absolwenta). To nie wszystkie problemy firmy. Nawet jeśli wyeliminujemy wpływ zdarzeń jednorazowych, zysk netto CEDC na koniec roku był aż o 85 proc. niższy, niż w IV kwartale 2009 r. W sumie w 2010 r. firma miała 711,5 mln USD przychodów i 92,9 mln USD straty netto (1,35 USD na akcję). Jeszcze w październiku zarząd obiecywał 2,10-2,20 USD zysku, a po słabych wynikach z trzeciego kwartału szacunki obniżono do 1,50-1,70 USD.

— Rezultaty z minionego rok przeszły najgorsze oczekiwania — komentowali analitycy Renneisance Capital.

Nadzieja w Białej

CEDC wyraźnie osłabło na rynku polskim, gdzie udział w rynku spadł w ciągu ostatnich dwóch lat z 28 do rekordowo niskich 20,2 proc. Wprowadzenie na rynek w listopadzie Żubrówki Białej pozwoliło szybko nadrobić część strat rynkowych (w styczniu udziały w rynku wynosiły już 25 proc., cel to 26-27 proc.). Strat finansowych nie nadrobiono, bo promocyjna cena i koszty marketingu spowodowały, że przychody ze sprzedaży nowego produktu nie pokryły kosztów. Doszło też do kanibalizacji. Żubrówka Biała spowodowała spadek sprzedaży innych marek CEDC (w tym Absolwenta, stąd wspomniany odpis). By odwrócić trend potrzebne będą kolejne nakłady inwestycyjne, m.in. na zwiększenie liczby sprzedawców i promocję oraz wprowadzenie do sprzedaży nowych wyrobów. Analitycy nie mają wątpliwości, że pociągnie to za sobą wzrost kosztów.

— Perspektywy zysków na 2011 r. znacząco się pogorszyły, ponieważ spółka będzie musiała kontynuować politykę nagradzania bonusami detalistów i wydawać więcej na marketing — uważają specjaliści Renneisance Capital.

— W krótkim terminie wyższe koszty marketingu odbiją się negatywnie na rentowności firmy, ale naszym zdaniem kluczowe jest, by CEDC utrzymało lub zwiększyło udziały na najważniejszych rynkach — twierdzą analitycy Jyske Bank.

Zarząd celuje w tym roku w przychody 880-1080 mln USD, z czego 170-190 mln USD ma dołożyć konsolidowana od 7 lutego tego roku grupa Whitehall. Prognoza EBITDA to 218-236 mln USD, a zysku netto to 1,05-1,25 USD. Część analityków podkreśla jednak, że szacunki te obarczone są dużym ryzykiem i raczej nie będą postrzegane przez rynek jako wiarygodne.

Uwaga na dług

Zaskoczeniem dla rynku są też problemy CEDC z zadłużeniem bankowym. Firma zrefinansowała w IV kwartale 2010 r. wiele kredytów, zaciągając nowe w dwóch instytucjach. Już na "dzień dobry" spółka przekroczyła zobowiązania umowne, dotyczące relacji długu netto do wyniku EBITDA. W kolejnych kwartałach też pewnie nie uda się dotrzymać zobowiązań, co oznacza poważne konsekwencje. Może to oznaczać konieczność szybszej spłaty innych zobowiązań. Zarząd obiecuje, że albo spłaci kredyty w dwóch wspomnianych instytucjach, albo poszuka innej formy finansowania.

William Carey, prezes CEDC: Wszystko jest pod kontrolą

Sprzedaż w ubiegłym roku segmentu dystrybucji nie miała naszym zdaniem wpływu na spadek udziałów rynkowych. Rynek był bardzo konkurencyjny, ale w tym roku nie spodziewamy się specjalnych działań promocyjnych ze strony największych rywali. Sądzę więc, że nie dojdzie do obniżek cen.

Zakładamy wzrost wolumenu sprzedaży

wódek CEDC w Polsce o 10 do 12 proc. i w Rosji o 6 proc. Mamy nadzieję na wzrost udziałów w rynku do 26-27 proc., choć jednocześnie nie oczekujemy, by zmieniły się obserwowane już w ub.r. tendencje, czyli spadek ogólnej sprzedaży. Będziemy jednak szli pod prąd, a motorem wzrostu powinna być wódka Żubrówka Biała. Wprowadzone zostaną jej regularne ceny, tak, by sprzedaż była rentowna. Zamierzamy też wprowadzić na rynek nowe produkty, przede wszystkim wódki smakowe.

Nie dostrzegamy ryzyka, że nie otrzymamy licencji na sprzedaż alkoholu w Rosji. Decyzja powinna zapaść w drugim kwartale. Nie mamy problemów z płynnością finansową, a w ciągu 2-3 miesięcy znajdziemy alternatywne źródło finansowania zadłużenia kredytowego.

Jakub Viscardi, analityk DM IDMSA: Nie można wszystkiego przewidzieć

Spółka zmienia strategię. Sukces będzie zależny od wielu czynników. Do niedawna CEDC stawiało na polskim rynku na rozwój produktów z wyższej półki cenowej, o wyższej marży, ale to nie przynosiło zamierzonych efektów. Lepiej sprzedawały się wódki z segmentu popularnego. Konkurenci ten fakt dostrzegli szybciej. CEDC dopiero pod koniec ubiegłego roku wystartowało z Żubrówką Białą.

Perspektywy firmy zależą w znacznej mierze od tego, jak będzie wyglądać sprzedaż

i zyskowność Białej po okresie

jej silnego promowania. Należy

liczyć się z silną konkurencją w tym segmencie, gdyż inni gracze prawdopodobnie będą bronić swoich udziałów rynkowych. Działania zarządu CEDC nakierowane są w dużej mierze na wzrost wolumenów, co odbije się na rentowności. Prognozy na 2011 r. są mocno rozczarowujące, jeśli się je porówna z niedawnymi oczekiwaniami rynku.

Problem spłaty zadłużenia bankowego nie jest może tak istotny [to około 3,5 proc. łącznego długu netto firmy, CEDC zadłużone jest przede wszystkim wobec obligatariuszy — red]. Oczekiwana przez zarząd na ten rok relacja długu netto do EBITDA [4,9x — 5,3x — red.] jest jednak wskaźnikiem wysokim. Na wyniki spółki mają wpływ również czynniki zewnętrzne, których nie można do końca przewidzieć jak chociażby rosnące ceny surowca (spirytusu) lub działania bezpośredniej konkurencji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu