Cena nie jest kosztem

14-12-2016, 22:00

Polscy przedsiębiorcy, kupując auta do floty, kierują się głównie marką i ceną. To prosta droga do finansowych tarapatów.

Niezależnie od tego, czy chodzi o dużą flotę firmową, czy o samochód w działalności gospodarczej, racjonalne wyliczenie przewidywanych kosztów powinno poprzedzić decyzję o zakupie.

— Polskie firmy, szczególnie małe i średnie, kupując służbowe auta, wciąż kierują się głównie ich ceną i marką. To niestety krótkowzroczna polityka, ponieważ na całkowity koszt firmowej floty, czyli TCO [Total Cost of Ownership — red.], składa się wiele czynników związanych z zakupem i eksploatacją pojazdu przez cały okres użytkowania — mówi Konrad Karpowicz, wiceprezes Grupy Masterlease.

Definicje

TCO obejmuje finansowanie, w tym cenę zakupu i wartość rezydualną, czyli kwotę, jaką uzyska się ze sprzedaży auta po okresie eksploatacji, ubezpieczenie, zakup paliwa, obsługę techniczną, wymianę ogumienia, opłaty parkingowe, za przejazdy autostradami itd.

— Ustalenie TCO jest złożone i różni się zależnie od wielkości floty i rodzaju pojazdów. Warto obliczyć ten wskaźnik, by uzyskać prognozę kosztów, sprawniej zarządzać flotą i oszczędzać — mówi Konrad Karpowicz. Informacje potrzebne do ustalenia TCO można pozyskać na dwa sposoby: analizując dane z obserwacji floty firmowej lub — jeśli zaczyna się pracę z nową flotą — przygotowując symulację kosztów z uwzględnieniem wymienionych wyżej spraw, ale skupiając się na tych, które w przedsiębiorstwie są najważniejsze.

— Będą się różniły zależnie od rodzaju działalności firmy. Jeżeli flota ma służyć przedstawicielom handlowym, to prawdopodobnie największą część kosztów będą stanowiły wydatki na paliwo i amortyzację — wskazuje Konrad Karpowicz. W dużych przedsiębiorstwach, które mają rozbudowane floty pojazdów, zarządzanie nimi z wykorzystaniem TCO pozwala uzyskać znaczące oszczędności. Coraz większą wagę do optymalizacji kosztów przywiązują także małe i średnie firmy, które często liczą każdą złotówkę. O tym, że nie jest sztuką kupić tani samochód, który okaże się drogi w eksploatacji, wiedzą nie tylko eksperci flotowi, ale także klienci detaliczni. — To sprawa zmian w ich mentalności, które dyktują potrzebę nie tyle posiadania auta, co jego ekonomicznego użytkowania. To nie cena jest głównym czynnikiem wpływającym na TCO, lecz sposób finansowania. Stabilizację, przewidywalność kosztów, łatwość budżetowania i oszczędności zapewnia Full Service Leasing. Mogą z niego korzystać wszystkie grupy klientów — twierdzi Konrad Karpowicz.

Dekalog

Jak to wygląda w praktyce? Przede wszystkim: niska cena auta nie oznacza, że będzie tanio.

Bo przy zakupie trzeba zwrócić uwagę na dwie sprawy.

— Trzeba zestawić cenę zakupu i przewidywaną cenę odsprzedaży auta, kiedy będziemy je wycofywać z eksploatacji. Różnica tych wartości to dopiero jest rzeczywisty koszt zakupu samochodu. Jeśli porównamy modele dostępne na rynku, na pewno znajdziemy takie, które kosztują więcej niż liderzy cenowi, ale ich wartość rezydualna jest znacząco wyższa — wyjaśnia Krzysztof Sosnowski z Total Fleet Solution.

Należy także uwzględnić koszty eksploatacji pojazdu. Serwis gwarancyjny, pogwarancyjny, przeglądy, awarie, wymiany elementów eksploatacyjnych, opony — to tylko wycinki przyszłych wydatków. W dodatku dłuższa gwarancja nie oznacza mniejszego kosztu eksploatacji.

— Gwarancja to ograniczenie ryzyka przy niespodziewanych zdarzeniach. Zdecydowanie większy wpływ na wydatki będą miały okresowe przeglądy, koszty olejów i płynów eksploatacyjnych w stacji obsługi, koszty części, ceny programów serwisowych producenta itp. — mówi Krzysztof Sosnowski.

No i trzeba zbadać możliwości sfinansowania zakupu auta.

— Wybór jest duży: od zwykłego kredytu przez leasing — operacyjny lub finansowy — aż do pełnego outsourcingu usług, czyli wynajmu długoterminowego. Można też oczywiście kupować za gotówkę. Każda metoda finansowania stwarza wiele możliwości optymalizacji i osiągania niższych kosztów. Wynajem długoterminowy zapewni komfort użytkowania, bo prawie wszystkie koszty powinny być ujęte w racie, i możliwość skorzystania z rabatów. Leasing pozwoli dostosować miesięczne raty do oczekiwanych kosztów. Zakup za gotówkę to gwarancja niezależności, ale również pozbawienie się pieniędzy, które można przeznaczyć na rozwój — wylicza Krzysztof Sosnowski. Przed podjęciem decyzji trzeba przeanalizować potrzeby, oczekiwania i możliwości finansowe. Za nietrafiony wybór mały przedsiębiorca zapłaci własnymi pieniędzmi.

Rady warte tysiące

Kolejnym źródłem kosztów we flocie są wydatki na ubezpieczenia. Oferty towarzystw zawsze są powiązane z wartością pojazdu — im większa, tym składka droższa. Ale to nie jedyna ważna sprawa. Sposób użytkowania samochodów służbowych spowodował, że najważniejszym elementem ceny ubezpieczenia stał się wskaźnik szkodowości.

— Za likwidację szkód płaci ubezpieczyciel? To błędne założenie. Płacimy my, choć może to być przesunięte w czasie. Im wyższa szkodowość, tym szybciej rośnie wysokość składek. Przy zakupie samochodu zwróćmy szczególną uwagę na oferty dilerskie. Pójdźmy do kilku firm ubezpieczeniowych, skorzystajmy z usług brokera ubezpieczeniowego. Odpowiedzi na kilka pytań o składkę mogą pozwolić zaoszczędzić niemałe pieniądze. Szczególnie, że składki ubezpieczeniowe rosną porównywalnie do prędkości bolidów Formuły1 — opowiada Krzysztof Sosnowski. Częstym błędem przedsiębiorców jest kupowanie oczami. — Auto rzeczywiście ślicznie wygląda na dużych felgach. Ale takie są droższe, łatwiej je uszkodzić i wymagają większych, czyli droższych, opon — przypomina Krzysztof Sosnowski. Rozważając koszty i oszczędności, trzeba również wziąć pod uwagę odpowiednią jednostkę napędową. Wybór: benzyna czy diesel (o gazie nie wspominając) przypomina słynne szekspirowskie „Być albo nie być”. Każdy to dylemat.

— Podejście zero-jedynkowe jest jednak proste. Mało jeździsz, kup benzynę. Dużo jeździsz, zastanów się nad dieslem lub fabryczną instalacją gazową. Diesel pali mniej, a więc będzie taniej. Ale czy zawsze? Wszystko jest policzalne. I to właśnie jest TCO. W grze są nasze pieniądze. Zachęcam do liczenia — podkreśla Krzysztof Sosnowski. &

Na krótką metę. Polskie firmy, szczególnie małe i średnie, kupując służbowe auta, wciąż kierują się głównie ceną i marką. To niestety krótkowzroczna polityka — mówi Konrad Karpowicz, wiceprezes Grupy Masterlease.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Cena nie jest kosztem