Cenna sztuka ilustracji

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 28-03-2019, 22:00

O Gabrieli Cichowskiej zrobiło się głośno w Niemczech dzięki jej ilustracjom do książki o Januszu Korczaku. Wielbicieli talentu malarki nie brakuje też w Polsce — Sławomir Lachowski, twórca mBanku, zaprosił ją do współpracy nad swoją książką.

Na drugim roku krakowskiej ASP Gabriela Cichowska zagrała va banque i zgłosiła jedną ze swoich prac na prestiżowe Biennale Internacional Iiustrarte 2007 w Portugalii. Na wystawie miały zostać zaprezentowane dokonania ilustratorów książek z całego świata. — Pomyślałam: „A co mi tam, spróbuję!”. Wybrałam ilustrację przedstawiającą królika. Szybko przyszła odpowiedź, że moja praca została zakwalifikowana. Podczas biennale byłam jedną z dwóch artystek reprezentujących Polskę — wspomina Gabriela Cichowska.

Zobacz więcej

Fot. Krzysztof Jarczewski

Debiut z wysokiego C

Wystawa w portugalskim Bareiro okazała się kamieniem milowym w karierze pochodzącej z Rzeszowa artystki. Wśród zwiedzających ekspozycję znalazła się szefowa międzynarodowej biblioteki w Monachium. Praca młodej Polki spodobała się jej tak bardzo, że zanotowała nazwisko nieznanej malarki. Rok później, w czasach sprzed Facebooka, Twittera i Instagrama, nie bez trudu namierzyła Cichowską.

— Gdy zadzwonił telefon z Niemiec, otrzymałam propozycję nie do odrzucenia: udział w wystawie, na której prezentowano prace czołowych światowych ilustratorów. Podczas pobytu w Monachium poznałam Adama Jaromira, który zaproponował mi wykonanie ilustracji do książki dla dzieci, nad którą pracował. „Słoniątko” ukazało się w Niemczech i Polsce w 2009 r. — mówi artystka.

Listę laurów, które zdobyła publikacja, otwiera nagroda za debiut Opera Prima na Międzynarodowych Targach Książki w Bolonii. Nic dziwnego, że szybko zapadła decyzja o dalszej współpracy duetu Cichowska-Jaromir. W 2014 r. ukazała się książka szczególna, opowiadająca o Januszu o Korczaku i jego podopiecznych w Domu Sierot w getcie warszawskim.

— Przyznam, że mimo piękna tej książki długo się zastawiałam, czy ją ilustrować. Obawą napawała mnie waga tematu, ładunek emocjonalny, który wiązał się z tą historią. Praca nad ilustracjami do „Ostatniego przedstawienia panny Esterki” zajęła mi trzy lata, powstały setki szkiców, przymiarek, które poprzedziła praca z archiwalnymi materiałami — opowiada Gabriela Cichowska.

Nietuzinkowe ilustracje

Książka ukazała się w czterech językach: koreańskim, francuskim, niemieckim i polskim. O ilustratorce z Polski zrobiło się głośno, zwłaszcza za naszą zachodnią granicą. Wpis biograficzny Gabrieli Cichowskiej w niemieckiej Wikipedii znacząco się wydłużył. Posypałysię wyróżnienia, m.in. Pokojowa Nagroda Gustava Heinemanna. W 2014 r. publikacja była również nominowana do Niemieckiej Nagrody za Literaturę Młodzieżową (Deutsche Jugendliteraturpreis) przyznawanej podczas Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie. Wśród osób, które trzymały wówczas kciuki za Gabrielę Cichowską, był Sławomir Lachowski, twórca m.in. mBanku, pierwszego banku internetowego w Polsce i jednego z największych tego typu banków na świecie.

— Gdy rozstrzygały się losy nagrody, akurat byłem we Frankfurcie i odwiedziłem targi książki. Byłem pewny, że Gabriela wygra, bo znałem jej możliwości, podziwiałem prace. Ostatecznie nagroda przypadła innemu artyście, ale już sama nominacja do tak prestiżowego wyróżnienia była dużym osiągnięciem — uważa Sławomir Lachowski.

O tym, że to nie tylko kurtuazyjne komplementy, świadczy zlecenie wybitnego bankowca, który już w 2013 r. powierzył artystce zilustrowanie swojej trzeciej książki: „Od wartości do działania. Przywództwo w czasach przełomu”. To, z jednej strony, przewodnik dla liderów, z drugiej — osobisty zapis zawodowych doświadczeń autora.

— Szata graficzna poradników biznesowych jest zwykle bardzo oszczędna, często poprzestaje się na fotografiach autorów, jednak „Od wartości do działania” to książka bardzo dla mnie ważna i zależało mi na oddaniu jej ducha przez wyjątkowe, nietuzinkowe ilustracje. Omawiając projekt przedsięwzięcia, postawiłem tylko jeden warunek: artystka musiała przeczytać książkę, bowiem prace miały dotyczyć ilustracji wieloznacznych zjawisk i abstrakcyjnych pojęć, takich jak dobre i złe przywództwo, nieudolność, korupcja, chciwość, odpowiedzialność, realizacja, zaangażowanie — wymienia Sławomir Lachowski.

— Przeczytałam od deski do deski — zapewnia z uśmiechem Gabriela Cichowska, która pierwotnie miała przygotować tylko trzy, cztery ilustracje.

Próbne szkice spodobały się jednak autorowi książki tak bardzo, że zapadła decyzja o zilustrowaniu każdego rozdziału. Powstał cykl 12 prac. Na tym się jednak nie skończyło.

— Odkąd poznałam Gabrielę Cichowską, miałam przekonanie, że jest zupełnie niezwykłą i wszechstronną artystką, zarówno w zakresie tematyki, techniki, jak i formy wyrazu. Może podejmować różne tematy z równym powodzeniem, ale najbliższa jej osobowości jest sztuka dla dzieci. Chcąc promować jej talent, szukałam mistrzowskiego tekstu, który mogłaby mistrzowsko zilustrować — mówi Marzena Lachowska, żona bankowca.

Jedną z jej z ulubionych książek w dzieciństwie była „Zguba Michałka”, opowiadająca historię chłopca, który zapodział gdzieś swój dobry humor.

— To książka niezwykła, piękna w formie i urocza w treści. Gdy stwierdziłam, że jest w zasadzie niedostępna dla współczesnej generacji dzieci, wiedziałam, że nowe wydanie będzie wyzwaniem dla artystki. Pozostawało przekonać do projektu autorkę opowieści — Julię Hartwig, wybitną polską poetkę i eseistkę, tłumaczkę literatury pięknej z języka francuskiego i angielskiego, która wówczas miała 93 lata. Zwróciłam się do Jacka Marciniaka, szefa Wydawnictwa Studio Emka, z propozycją wydania książki. Zorganizował spotkanie z Julią Hartwig. Okazało się, że pisarka jest wielbicielką malarstwa. Prace Gabrieli Cichowskiej bardzo przypadły jej do gustu. Oglądała je długo, z wyraźnym zaciekawieniem, po czym wyraziła zgodę. W ten sposób „Zguba Michałka” pojawiła się znów w rękach rodziców i dzieci — wspomina Marzena Lachowska.

Oryginały rysunków do nowej edycji książki (wydanej 2016 r.), kupione przez małżeństwo Lachowskich, znajdują się w ich prywatnej kolekcji.

— Z uwagą śledzę karierę Gabrieli Cichowskiej. Niewykluczone, że kiedyś znów połączymy siły, jeżeli napiszę kolejną książkę — zapowiada Sławomir Lachowski.

Malarka kocha niedźwiedzie

Prace artystki można zobaczyć także w miejscach nieoczywistych, np. na Oddziale Neurochirurgii Dzieci w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Sale dla chorych ozdobiła wspólnie ze studentami łódzkiej ASP, gdzie wykłada. Wciąż też powstają kolejne książki dla najmłodszych z jej ilustracjami. Artystka ma na koncie już cztery publikacje, kolejna ukaże się wkrótce. „Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i Króliku, który spadł z nieba” autorstwa Przemysława Wechterowicza (ukaże się nakładem Wydawnictwa Kinderkulka) to dla niej projekt szczególny. Powód? Niedźwiedzie są stałym motywem twórczości Gabrieli Cichowskiej.

— Zawsze zwracałam uwagę na porzucone pluszowe misie. Wyszukuję je na targach staroci, w sklepach z antykami, czasem znajduję pozostawione w przypadkowych miejscach. Szukam unikatowych, niepowtarzalnych zabawek z historią. Przez lata uzbierałam już imponującą kolekcję niedźwiadków. Niektóre to prawdziwe cymesy, cenione przez znawców i kolekcjonerów, z bardzo pożądaną metką — mówi ze śmiechem artystka.

Każdą znajdę oddaje do pralni chemicznej, potem odnawia i zyskuje modela do obrazu lub ilustracji.

— Marzy mi się ilustrowana encyklopedia misiów. Kto wie, może kiedyś powstanie? — zastanawia się malarka.

Wirtualna wystawa

W karierze Gabrieli Cichowskiej otwiera się kolejny ważny rozdział. Właśnie rozpoczęła współpracę z galerią Limited Edition w Warszawie, która była pionierem organizowania wirtualnych wystaw w Polsce. W ofercie galerii znalazły się litografie i grafiki Pabla Picassa, Paula Klee, Salvadora Dalego, Marca Chagalla, Joana Miró, a także prace rodzimych klasyków: Józefa Wilkonia, Janusza Stannego, Beaty Czapskiej i młodych artystów o ugruntowanej pozycji w Polsce i na świecie, m.in. Marcina Ryczka, Szymona Brodziaka, Paula Bika.

— Codziennie otrzymuję e-maile od artystów, którzy chcą trafić pod nasze skrzydła. Od 2012 r., kiedy rozpoczęliśmy działalność, widziałam tysiące prac. Do wiadomości od Gabrieli Cichowskiej były dołączone reprodukcje jej ilustracji, obrazów, grafik i monotypii. Od razu wiedziałam, że to dobra sztuka — twierdzi Iwona Staroszczyk, marszandka.

W podjęciu decyzji o współpracy pomogła także pozytywna opinia Józefa Wilkonia, który od ponad 60 lat z powodzeniem uprawia sztuki wizualne, jest autorem ilustracji do ponad 200 książek wydanych w Polsce i za granicą. Ten uznany artysta określił młodszą koleżankę jako jedną z najbardziej utalentowanych ilustratorek młodego pokolenia.

— Uważam, że ilustracje to dziedzina sztuki traktowana przez środowisko trochę po macoszemu, tak jak sztuka użytkowa. To błędny osąd, o czym świadczy chociażby rosnące zainteresowanie klientów, którzy coraz chętniej inwestują w ilustracje — uważa marszandka.

Biznesowej smykałki nie sposób jej odmówić. Nim Iwona Staroszczyk zawodowo zajęła się sztuką, prowadziła firmę doradczą, zajmującą się zakupami korporacyjnymi. Współpracowała m.in. z grupą Atlas, British-American Tobacco, Glaxo Smith Kline, MetLife, Coca-Cola HBC, Colgate-Palmolive, Imperial Tobacco. Teraz wspólnie z Gabrielą Cichowską przygotowują dużą wystawę, na której zaprezentowana zostanie twórczość artystki. Ekspozycję będzie można zobaczyć także w sieci.

— Uważam, że internet to przyszłość sztuki. Z jednej strony, ramy przestrzenne bardzo ograniczają dostęp do prac artystów. Z drugiej, mamy nowe pokolenie nabywców: młodych, majętnych ludzi, którzy nie rozstają się ze smartfonami, laptopami. Zakupy w sieci, także dóbr luksusowych, to dla nich coś oczywistego. Formuła wirtualnych wystaw sprawdziła się doskonale. Nasze ekspozycje oglądają setki osób każdego dnia. Rekord to 600 odwiedzających przez kilka godzin. Niejednokrotnie zdarza się, że odbiorca zachwyci się wystawą prezentowaną w sieci, a potem przyjdzie zobaczyć ją na żywo. Dziś nie wyobrażam sobie, żeby zrobić wystawę bez internetowego odpowiednika — zapewnia Iwona Staroszczyk.

Wernisaż wystawy Gabrieli Cichowskiej odbędzie się wkrótce w Warszawie. Data? 1 czerwca.

— Nie mogła być inna, biorąc pod uwagę, jak duża część twórczości Gabrieli Cichowskiej jest skierowana do dzieci — kwituje Iwona Staroszczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Kurzyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu