Ceny działek wróciły na ziemię

Emil Górecki
16-12-2011, 00:00

Na grunty deweloperzy wydali w tym roku 1,2 mld zł. Ostatnio jednak zamykanie transakcji się odwleka. Nie bez powodu

Pięć lat temu hiszpański deweloper Lubasa wylicytował historycznie najdroższą działkę w Warszawie. Za niecałe 30 tys. mkw. po zajezdni autobusowej przy ul. Inflanckiej zapłacił ponad 390 mln zł. Chciał tam zbudować najpierw 1,1 tys. mieszkań (w cenę każdego byłoby wliczone 350 tys. zł kosztów ziemi), potem 15 tys. mkw. biur. Teraz finalizuje sprzedaż terenu, który ma trafić w ręce słowackiego dewelopera HB Reavis. Nowy właściciel zapłaci za działkę tylko tyle, ile Lubasa dostała kredytu — nieco ponad połowę kwoty z 2006 r.

— Po trzech latach kryzysu cierpliwość właścicieli i banków się kończy. Wreszcie na rynek trafiają ich działki, a oferty są w urealnionych cenach. Dodatkowo sprzedający są czasem skłonni do dalszych upustów, jeśli transakcja zamknęłaby się relatywnie szybko — mówi Daniel Puchalski z agencji Colliers International.

Do jego firmy trafiają coraz to nowe, spore portfele nieruchomości na sprzedaż. Oprócz FSO czy powiązanego z Gremi KCI to także działki Polimeksu- -Mostostalu, Agrobeksu czy Sity Suez. Jak zaznacza Daniel Puchalski, do tej pory na rynek trafiło niewiele działek zajętych przez banki. Wkrótce jednak takich wymuszonych transakcji może być więcej.

Małe jest płynne

W 2011 r. zamknęło się kilka dużych i głośnych transakcji (np. w Warszawie 174 mln zł za tereny po fabryce VIS zapłaciłJW Construction, 170 mln zł — Dom Development za działkę przy ul. Powązkowskiej, 66 mln zł za działkę przy Kłobuckiej — Marvipol). Jednak większym wzięciem cieszą się projekty mniejsze, które nie angażują tak dużo kapitału. Właśnie takimi zainteresowany jest francuski deweloper Bouygues Immobilier Polska.

— W 2009 i 2010 r. kupiliśmy tylko kilka działek, zakupy przyspieszyły dopiero w 2011 r. Mamy zabezpieczone tereny na 900 mieszkań w Warszawie, ale w przyszłym roku planujemy kupować dalej: pod biurowce w stolicy i mieszkania, także w którymś z innych dużych miast. Nasza strategia polega na tym, że nie mrozimy pieniędzy ani w działkach, ani w niesprzedanych mieszkaniach — mówi Laurent Tirot, prezes Bouygues.

Sprzedawcy mydlą oczy

Inny deweloper, Atal z Cieszyna, na grunty wydał prawie 100 mln zł — głównie pod koniec roku. Poszukiwania nie były łatwe.

— Miesięcznie dostajemy kilkadziesiąt ofert, ale w 99 proc. są za drogie, informacje o gruncie są oszukane albo działki mają jakieś wady prawne. Przy tych, które kupiliśmy, wynegocjowaliśmy cenę nawet o 60 proc. niższą od ofertowej. Dopiero taki upust odzwierciedla ich rzeczywistą wartość — mówi Zbigniew Juroszek, prezes Atalu. Jego zdaniem, wartość działki w cenie metra mieszkania nie może przekraczać 15 proc.

— Chodzi o cenę realną, a nie ofertową — zaznacza prezes.

Zamknięcia z poślizgiem

Daniel Puchalski szacuje, że wartość wszystkich tegorocznych transakcji gruntowych to około 1,2 mld zł. Jego agencja uczestniczyła w sprzedaży działek o wartości około 140 mln zł.

— Rok jeszcze się nie skończył, więc jakieś transakcje mogą powiększyć tę pulę, jednak spora część przesunie się na początek przyszłego roku. Powody są różne: administracyjne, przedłużające się procedury bankowe, a także negocjacje w sprawie ceny. Początek przyszłego roku powinien być pod tym względem bardzo dobry. Nawet przy niekorzystnych wiadomościach z rynku finansowego i europejskiej sceny politycznej transakcje warte około 160 mln zł mają 90 proc. szans na zamknięcie w pierwszym kwartale — wylicza Daniel Puchalski. Agencja CBRE pośredniczyła w sprzedaży działek wartych około 180 mln zł.

— Do końca grudnia może się to powiększyć o 260 mln zł. Jeszcze trzy miesiące temu spodziewaliśmy się, że koniec roku będzie lepszy. Niestety, widać już efekty grecko-włoskiego zamieszania na rynkach finansowych. Firmy wolą na razie nie pozbywać się kapitału i wstrzymują się z decyzjami — mówi Mikołaj Martynuska z CBRE.

Jest jeszcze jeden powód odwlekania decyzji zakupowych: to oczekiwanie, że ceny działek jeszcze spadną.

— Podaż rośnie, bo sprzedawać chce coraz więcej firm, a także samorządy. Ceny transakcyjne w przyszłym roku powinny się trzymać. Wzrośnie liczba sprzedających z racjonalnymi oczekiwaniami finansowymi — dodaje Mikołaj Martynuska.

1,2 mld zł Tyle wydali w 2011 r. inwestorzy na działki w Polsce. Na zamknięcie czekają jeszcze transakcje warte ponad 400 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ceny działek wróciły na ziemię