Ceny mieszkań wzrosły o 24 proc.

Weronika A. Kosmala
09-03-2017, 22:00

Z liczeniem średniej trzeba ostrożnie, bo nawet jak przeciętna się nie zmienia, nieruchomości i tak mogą drożeć.

Wzrost cen był, tyle że ukryty, wynika z nowych obliczeń Reasa — od 2013 r. mówi się o stabilizacji, jednak stały poziom przeciętnej ceny bierze się ze zmian w strukturze oferty. Zestawienia, po które sięga się najczęściej, pokazują, że średnia cena ofertowa brutto w Warszawie była w ostatnich czterech latach na poziomie mniej więcej 8 tys. zł za mkw. Zmiany, o których się mówiło, nie przekraczały zwykle 3 proc., a w ostatnim kwartale ubiegłego roku stawki wróciły nawet do pułapu z I kw. 2013 r., czyli około 7,9 tys. zł za mkw.

Brak znaczących wahnięć widać było również na rynkach innych większych miast, oprócz Łodzi i Trójmiasta, które pod względem sprzedaży nieruchomości wydają się czasem rządzić swoimi prawami. Żeby więc zauważyć konkretne zwyżki, trzeba spojrzeć na poszczególne segmenty — znowu na podstawie oferty stołecznej, w okresie od I kw. 2013 do końca 2016 r. W kategorii mieszkań o podstawowym standardzie średnia cena wrosła w tym czasie o 9 proc., a o podwyższonym standardzie — o 19 proc., podaje Reas.

W porównaniu z segmentem apartamentów luksusowych to jednak nie tak dużo, bo od marca 2013 r. do grudnia 2016 r. ceny skoczyły o 24 proc., chociaż mówienie o trendzie byłoby przesadą, bo w tym okresie notowano i wyraźne zwyżki, i spadki. Jak wynika z tych analiz, główną przyczyną pozytywnej zmiany cen jest wzrost cen samych gruntów — udział ich wartości w cenie sprzedaży 1 mkw. tzw. powierzchni użytkowej mieszkalnej wynosi teraz ponad 20 proc. Przy ocenie opłacalności projektu deweloperskiego taki poziom uznawany jest za graniczny, szczególnie w segmentach, w których dodatkowych kosztów nie można ciągle zrzucać na stronę nabywcy.

Pod względem elastyczności popytu taki niewdzięczny segment tworzą właśnie mieszkania najtańsze — przede wszystkim zaspokajają podstawowe potrzeby, ale też kupowane są przez inwestorów pod wynajem. Jednej i drugiej grupie musi się opłacać, czyli nie może być za drogo. Przeciwnym biegunem są natomiast luksusowe apartamenty, bo możliwości nabywców są dużo większe, chociaż w sumie popyt na nieruchomości tej kategorii jest niewielki, co w dużym stopniu rzutuje na wspomnianą średnią. W Warszawie udział mieszkań z najtańszego segmentu to teraz 84 proc. oferty, przy czym wiosną 2013 r. stanowiły połowę — ich liczba wzrosła w tym czasie aż o 65 proc.

Ilość mieszkań o podwyższonym standardzie spadła w ciągu czterech lat 56 proc., podobnie apartamentów, a tzw. nieruchomości high-end jest mniej o 41 proc., podaje Reas. Dobry przykład na to, że najprostszy wskaźnik może nie wystarczać — niby każdy rodzaj mieszkań zdrożał, ale najtańsze nie popisały się na tyle, żeby ruszyć zastygłe 8 tys. zł za mkw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Ceny mieszkań wzrosły o 24 proc.