Ceny spadną, ale czy na pewno?

Rafał Kerger
07-06-2005, 00:00

Już wkrótce żeby umieścić Zielony Punkt na opakowaniu, nie będziesz musiał odzyskiwać odpadów z Rekopolem.

W ślad za decyzją Komisji Europejskiej, która zakazała DSD (Duales System Deutschland), niemieckiemu właścicielowi oznaczenia Zielony Punkt, łączenia umów odzysku z udzielaniem licencji na znak, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta zabronił stosowania podobnych praktyk Rekopolowi, największej polskiej organizacji odzysku. Zdaniem UOKiK, działania recyklera, który ma wyłączność na udzielanie licencji na Zielony Punkt w Polsce, skutkowały pogorszeniem sytuacji rynkowej pozostałych organizacji odzysku.

— Decyzja urzędu powinna być wykonana do 31 grudnia 2006 r. Gdy spółka nie zastosuje się do rozstrzygnięcia, możliwe będzie nałożenie na nią kary do 10 tys. EUR za każdy dzień zwłoki — poinformowała nas Elżbieta Anders, rzeczniczka UOKiK.

Co to oznacza?

Producenci i importerzy, którzy chcą używać Zielonego Punktu na wprowadzanych na polski rynek towarach, nie muszą podpisywać umów wyłącznie z Rekopolem. Mogą zawrzeć z nim umowę na wykorzystanie znaku, a odzysk i recykling zlecić innej organizacji.

— W praktyce dojdzie do sytuacji, że organizacje odzysku będą zabiegały o klienta tylko ceną i poziomem usług. Rekopol przestanie być w tej walce uprzywilejowany. Bo do tej pory np. importer, który chciał wprowadzić na polski rynek towar opatrzony Zielonym Punktem, musiał z nimi podpisać umowę o odzysk. Licencji na znak nie można było w Polsce inaczej otrzymać — mówi Henry Buczak, prezes Biosystemu, krakowskiej organizacji odzysku, która zabiegała w UOKiK o wyjaśnienie sprawy.

Największy gracz na rynku zapowiada jednak zaskarżenie decyzji UOKiK do sądu.

Czym jest zielony znak?

Dwie zielone strzałki w kółku to jeden z bardziej intratnych interesów w Europie. Znak jest rozpoznawalny w większości państw świata. Ostatnio pojawia się już nie tylko na opakowaniach artykułów spożywczych, są i ubrania nim opatrzone. Konsumenci kojarzą Zielony Punkt z dbałością o środowisko, a nawet z tym, że producent, który ma go na swoim opakowaniu, inwestuje w system selektywnej zbiórki odpadów.

— Tymczasem Zielony Punkt nie ma nic wspólnego z nadawaniem się opakowania do recyklingu, a wkład finansowy w środowisko wnoszą wszyscy przedsiębiorcy, bo płacą to, do czego zobowiązuje ich ustawa — mówi Henryk Buczak.

I dodaje, że polski rynek na tym traci. Pieniądze za wykorzystywanie znaku trafiają z Rekopolu do DSD, a nie do krajowego systemu. Badania porównawcze cen recyklingu na rynku europejskim wykazały, że najwyższe opłaty za odzysk są w Niemczech, m.in. z powodu kosztów zielonego symbolu.

Komisja Europejska uznała też, że Zielony Punkt jest tzw. znakiem kolektywnym, i nakazała, by opłaty za udzielanie oznaczenia przez DSD nie przekraczały kosztów administrowania, co w praktyce oznacza, że powinny stanieć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ceny spadną, ale czy na pewno?