Certyfikat ułatwia cięcie Pozbyć się garbu

Dorota Wojnar
opublikowano: 19-01-2009, 00:00

Czy dzięki certyfikatowi firma ograniczy straty albo zwiększy przychody? To zależy od siły, z jaką kryzysowe tsunami uderzy w gospodarkę.

Gdy odejdą klienci, świadectwo zgodności z normą ISO nie pomoże przedsiębiorstwu przetrwać kryzysu

Czy dzięki certyfikatowi firma ograniczy straty albo zwiększy przychody? To zależy od siły, z jaką kryzysowe tsunami uderzy w gospodarkę.

Wdrożenie certyfikatu jakości jest dobrą sprawą — w każdych czasach. Firma, która zdecyduje się na taki krok, musi uporządkować się organizacyjnie, jednoznacznie określić odpowiedzialność i uprawnienia pracowników. Zobowiązana jest także m.in. do stworzenia wymaganych warunków pracy i systemu komunikacji wewnętrznej.

Pozbyć się garbu

Po takim kompleksowym przeglądzie i naprawach, przedsiębiorstwo jest zarządzane sprawniej i zazwyczaj zwiększa się jego rentowność. Gdy certyfikat znajdzie się już w dokumentacji firmy, można wykorzystać go marketingowo.

— Jeśli system działa zgodnie z zaleceniami i wymogami, można mieć pewność, że jakość usług będzie ciągle wzrastać, a ponadto obniżą się koszty dzięki zmniejszeniu zwrotów i reklamacji. Usługi będą wykonywane bardziej rzetelnie i terminowo. Wzrośnie także efektywność. Szacuje się, że w firmach, które wdrożyły systemy zarządzania jakością, sprzedaż lub zyski wzrosły od 5 do 20 proc. — opowiada Dariusz Łydziński, szef działu ochrony informacji w Unizeto Technologies.

Zdaniem firm zajmujących się wdrażaniem ISO, listę korzyści można wydłużać w nieskończoność, ale pod warunkiem, że przedsiębiorstwo zastosuje się do wszystkich zaleceń wskazanych w normach.

— W przeciwnym razie taki system staje się dla firmy wyłącznie "garbem", który trzeba dźwigać. Tak, niestety, dzieje się w wielu przedsiębiorstwach — uważa Łukasz Kotwica, właściciel firmy doradczej Solid Consulting.

Usterka znaczy koszt

Gdy nadchodzi czas szukania oszczędności, w pierwszej kolejności pod lupę idą koszty. Posiadacze certyfikatu mają narzędzia, które pomagają im kontrolować wydatki i eliminować ewentualne braki. Norma wymusza m.in. ciągłą analizę reklamacji i uwag klientów, a w przedsiębiorstwach produkcyjnych monitorowanie np. ustawienia maszyn.

— Normę z serii ISO 9001 powinny mieć firmy działające w przemyśle motoryzacyjnym, okrętowym, lotniczym czy elektronicznym, bo ich specyfika wyklucza dostarczanie wadliwych wyrobów, a także firmy, które współpracują z dużymi organizacjami sektora państwowego, oraz świadczące usługi związane z bezpieczeństwem przetwarzania danych, np. informatyczne — wymienia Dariusz Łydziński.

Posiadacze certyfikatów jakości mogą liczyć na pewne korzyści finansowe, ale są one raczej wynikiem skuteczności działania systemu zarządzania, którą obserwuje się jakiś czas po wdrożeniu.

— Dla przykładu: system zarządzania jakością według normy ISO 9001 ma zapobiegać występowaniu jakichkolwiek usterek w produkcie lub usłudze. Wynika to z prostej kalkulacji — taniej jest nie dopuścić do wystąpienia wady wyrobu, niż później realizować reklamację klienta. Tym bardziej, że może on już do nas nie wrócić, bo będzie niezadowolony — przypomina Łukasz Kotwica.

Korzyści ekonomiczne można też znaleźć w przypadku wdrożenia normy środowiskowej. Umiejętnie prowadzona gospodarka odpadowa powoduje, że firma ma możliwość ograniczenia kosztów związanych z ich usuwaniem. Poza tym, firma legitymująca się certyfikatem ISO 14001 ma dodatkowy argument podczas negocjacji stawek ubezpieczeniowych, bo norma uwzględnia przemyślany system zapobiegania sytuacjom awaryjnym, takim jak pożary czy wybuchy.

Zdecyduje klient

Certyfikat może także pomóc zwiększyć przychody, ale taka korzyść będzie płynąć raczej ze wzrostu zaufania do firmy zarządzanej zgodnie z systemem jakości.

— Posiadanie certyfikatu otwiera czasem drzwi do współpracy np. z dużymi koncernami, które w procedurach zakupowych zapisują niekiedy wdrożenie systemu ISO jako najważniejsze kryterium dla potencjalnych podwykonawców — wskazuje Łukasz Kotwica.

W odzyskiwaniu należności ISO nie pomoże. Z tego typu sprawą lepiej się udać do sprawnie działającej firmy windykacyjnej.

Czy certyfikat może się stać lekiem na spowolnienie gospodarcze? To zależy od skali kryzysu.

— Żaden certyfikat nie obroni firmy, jeśli straci ona podstawowe źródło finansowania, czyli klientów. Przykładem tego już dziś mogą być firmy deweloperskie. Ale jeśli kryzys nie będzie bardzo głęboki, być może certyfikat podniesie wiarygodność firmy na rynku i umożliwi jej redukcję kosztów funkcjonowania — przewiduje Łukasz Kotwica.

Dorota Wojnar

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Wojnar

Polecane