Cesarz przeżył. Na razie

Michał Masłowski
14-10-2002, 00:00

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych już po raz trzeci zorganizowało forum dyskusyjne w siedzibie GPW. Tym razem naszymi gośćmi byli Wojciech Janczyk, prezes Elektrimu, oraz Ryszard Opara, wiceprezes tej spółki. Inwestorów, którzy przybyli na spotkanie lub śledzili je za pomocą transmisji, interesowało głównie „ile naprawdę wart jest Elektrim”.

Zarząd Elektrimu przedstawił krótko i zwięźle strategie na najbliższe kilka lat, czyli do 2006 roku. Plan porozumienia z obligatariuszami przewiduje, że do tej daty Elektrim spłaci wszystkie swoje zobowiązania, czyli na dzień dzisiejszy nieco ponad 0,5 mld euro. Porozumienie zostało zawarte tak naprawdę w ostatnim momencie. Na pytanie inwestorów, co by się stało, gdyby Elektrim nie zdążył z negocjacjami i jednak zbankrutował, padła odpowiedź, że prawdopodobnie nie uzyskałby nic.

Przy obowiązującym porozumieniu Ryszard Opara twierdził, że zamierza wyjść z zyskiem z inwestycji w Elektrim. Przypomnę, że kupował walory po 10 zł. Aktualnie plan wygląda następująco: Zarząd Elektrimu przez najbliższe lata będzie poszukiwał kupca na spółkę zależną Elektrim Telekomunikacja. Otrzymaliśmy zapewnienie, że cena wynegocjowana w przyszłości będzie lepsza, niż gdyby Elektrim musiał spieniężyć ET na dniach. W najbliższym czasie czeka Elektrim jeszcze kosztowna inwestycja w PAK (zespół elektrowni Pątnów, Adamów, Konin). Jednak Wojciech Janczyk wyraźnie zaznaczył, że bardziej skłania się do sprzedaży aktywów telekomunikacyjnych, by skupić się przy energetyce.

Jednak za cztery lata może okazać się, że w międzyczasie trzeba było również sprzedać PAK. Co wtedy zostanie w Elektrimie? Niewiele. Taka spółka powszechnie przez inwestorów jest nazywana „wydmuszką”. O wiele gorsze, jest to, że zarząd Elektrimu nie ma pomysłu, co dalej. Inwestorzy pytali, czym oprócz sprzedaży kluczowych aktywów, zamierza zajmować się spółka. Jaka będzie jej działalność operacyjna? Niestety na to pytanie zarząd Elektrimu też nie udzielił jasnej odpowiedzi. Podobnie jak na pytanie, co dla Elektrimu oznacza magiczna data 2006, kiedy być może uda się spełnić wszystkie zobowiązania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Masłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Cesarz przeżył. Na razie