CFD bez tajemnic

  • Ewa Bednarz
29-03-2016, 22:00

Tysiące kontraktów CFD na akcje, indeksy giełdowe, surowce i waluty pozwalają na realizację dowolnej strategii na wybranych rynkach.

Kontrakty na różnice kursowe, tzw. CFD (Contract For Difference) są instrumentami pochodnymi, które umożliwiają inwestorom wykorzystanie ruchów cen instrumentów bazowych bez konieczności ich posiadania.

— CFD nie jest papierem wartościowym. Stanowi swoisty zakład między obiema stronami transakcji na wycenę kontraktu w dniu zamknięcia pozycji. Kiedy kupujemy kontrakt oparty na cenie akcji KGHM w styczniu po 55 zł i sprzedajemy w marcu po 65 zł, to różnica — po uwzględnieniu prowizji, spreadu i kosztów finansowania — będzie stanowiła zysk — tłumaczy Jarosław Pękala, makler papierów wartościowych TMS Brokers. Kontrakty umożliwiają zarabianie zarówno na rynkach wzrostowych, jak i spadkowych. Krótkie pozycje, czyli transakcje sprzedaży, mogą również zabezpieczać portfel akcji.

Świat w portfelu

Największą zaletą kontraktów na różnice kursowe jest jednak dostęp do kilkunastu tysięcy rynków finansowych przy niewielkich oszczędnościach. Kontrakty CFD pozwalają bowiem na wykorzystanie dźwigni finansowej.

— Oznacza to, że inwestor angażuje tylko pewną część faktycznej wartości transakcji w formie depozytu zabezpieczającego. Dzięki temu niewielkie zmiany na rynku mogą przełożyć się na duże zmiany wartości rachunku inwestycyjnego. Inwestor powinien jednak zwracać szczególną uwagę na ryzyko oraz ocenić czy transakcje są dla niego odpowiednie, biorąc pod uwagę posiadaną wiedzę oraz doświadczenie inwestycyjne — tłumaczy Tomasz Mączka, dyrektor zarządzający w departamencie rynków zagranicznych, Noble Securities.

— Wysokość dostępnej dźwigni zależy od płynności instrumentu bazowego. Największe pozycje w stosunku do posiadanego kapitału można otworzyć na kontraktach opartych na indeksach giełdowych, obligacjach największych gospodarek oraz najpopularniejszych surowcach i towarach — lewar w niektórych przypadkach wynosi nawet 1:100. CFD oparte na akcjach spółek krajowych lub zagranicznych oraz ETF-ach oferują dźwignię w wysokości do 1:20 — wylicza Jarosław Pękala.

Przypomina też, że transakcje na kontraktach CFD — w odróżnieniu od kontraktów terminowych — są rozliczane w czasie rzeczywistym. Umożliwia to wypłatę pieniędzy z rachunku maklerskiego lub zaangażowanie w nową inwestycję zaraz po zamknięciu pozycji.

— Osoby z mniejszymi depozytami lub dopiero zaczynające inwestowanie korzystają z możliwości otwierania bardzo małych pozycji na kontraktach. Wielu brokerów umożliwia dokonywanie transakcji o równowartości 1 akcji lub 10 baryłek ropy (w porównaniu kontrakty futures opiewają na 100 akcji lub 1000 baryłek ropy) — mówi makler TMS Brokers.

— W mBanku rzeczywiście najmniejszą wartością kontraktu jest jedna akcja, pozostałe instrumenty mają swoje mnożniki, np. dla niemieckiego indeksu DAX jest to 25, ale grać można na 0,05 lota, czyli na 1,25 wartości indeksu — wyjaśnia Kamil Maliszewski, analityk domu maklerskiego mBanku.

Dzięki temu inwestor ma szansę zapoznać się ze specyfiką danego instrumentu i doświadczyć emocji związanych z posiadaniem realnej pozycji, nie angażując jednocześnie znacznej części kapitału.

Uwaga na koszty

Specjaliści przyznają, że kontrakty CFD często są wykorzystywaneprzy dywersyfikacji portfela inwestycyjnego.

— Urozmaicanie posiadanego portfela o płody rolne, towary i surowce pozwala lepiej chronić kapitał w przypadku zawirowań na rynku akcji lub innych nagłych wahań poszczególnych instrumentów. Zasada „nie wkładania wszystkich jaj do jednego koszyka” jest wykorzystywana przez profesjonalne instytucje finansowe, czyli fundusze inwestycyjne lub wyspecjalizowane asset management, a dzięki CFD strategia ta jest również dostępna dla mniejszych inwestorów — podkreśla Jarosław Pękala. Nie ma też prostszej metody zainwestowania w akcje Facebooka czy Disney’a. Inwestorzy cenią jednak instrumenty o największej zmienności procentowej.

— Ostatnio jest to ropa naftowa, zarówno Brent, jak i WTI, oraz niemiecki indeks DAX. Zawsze jest też zainteresowanie kontraktami na złoto i amerykański S&P500 — mówi Kamil Maliszewski.

Spread i inne koszty

Opłaty i prowizje związane z inwestowaniem za pomocą CFD różnią się wielkością zależnie od brokera. Warto na to zwrócić uwagę przy wybieraniu platformy.

— Najczęściej przy kontraktach CFD opartych na towarach i surowcach opłata za otwarcie pozycji zawarta jest w spreadzie, czyli różnicy między ceną kupna i sprzedaży. Przy CFD opartych na akcjach polskich lub zagranicznych oraz ETF-ach, podobnie jak przy handlu na rynku kasowym, musimy liczyć się z prowizją ustaloną proporcjonalnie do wielkości otwieranej transakcji — tłumaczy makler TMS Brokers.

— W DM mBanku prowizja od transakcji na akcjach na rynku amerykańskim wynosi 0,12 proc., ale nie mniej niż 12 USD, a na akcjach na rynku niemieckim 0,15 proc. i również nie mniej niż 12 EUR. W przypadku towarów i indeksów jedynym kosztem jest spread — mówi Kamil Maliszewski.

CFD nie mają natomiast terminu wygaśnięcia, więc nie ponosi się kosztu związanego z rolowaniem pozycji na kolejną serię, tak jak ma to miejsce przy kontraktach futures. — Jeżeli instrumentem bazowym CFD jest kontrakt terminowy, większość brokerów automatycznie zamienia serię kontraktu, czyli roluje pozycję. Inwestor unika tym samym konieczności rozliczenia posiadanego wyniku na pozycji — dodaje Jarosław Pękala. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / CFD bez tajemnic