Chaos we władzach Totalizatora. Straci spółka i budżet państwa

Dawid Tokarz
29-02-2008, 00:00

Sąd potwierdził informacje „PB”: PO powieliła fatalne w skutkach błędy PiS i wymieniając władze Totalizatora Sportowego, złamała prawo!

Rada nadzorcza hazardowej spółki działa nielegalnie

Sąd potwierdził informacje „PB”: PO powieliła fatalne w skutkach błędy PiS i wymieniając władze Totalizatora Sportowego, złamała prawo!

Kadrowa miotła Platformy Obywatelskiej w sektorze hazardu zadziałała szybko. Najpierw Michał Chyczewski, wiceminister skarbu z ramienia PO, powołał nową radę nadzorczą Totalizatora Sportowego (TS), a ta na pierwszym posiedzeniu odwołała prezesa Jacka Kalidę i członka zarządu Sławomira Łopalewskiego. Może za szybko? Na pewno nielegalnie.

„Wyższa” matematyka

Tak przynajmniej uznał sąd rejestrowy, który odmówił wpisania składu nowej rady do rejestru spółki. Powód? Zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji w spółkach, których jedynym udziałowcem jest skarb państwa (jak w TS), 2/5 składu rad nadzorczych powinni obsadzić pracownicy, a w nowej radzie TS jest dwóch pracowników i aż czterech przedstawicieli MSP.

— Stosunek dwa do pięciu to nie to samo, co dwa do sześciu — wyłuszczył krótko i treściwie sędzia w uzasadnieniu postanowienia, do którego dotarł „PB”.

Efekt decyzji sądu? Hazardowy gigant, który co roku dostarcza do budżetu ponad 1 mld zł, ma nielegalną radę nadzorczą, której decyzje — jak twierdzą prawnicy — nie mają mocy wiążącej! A to oznacza m.in., że prezesem TS wciąż jest powołany przez PiS Jacek Kalida.

To nie wszystko. Grozi nam ogromne zamieszanie, jak to z 2006 r., ujawnione przez „PB”. Przypomnijmy. Po wyborach wygranych przez PiS skład rady TS został zmieniony, a sąd rejestrowy tych zmian nie uznał. Właśnie ze względu na naruszenie ustawy o komercjalizacji (w radzie TS nie było przedstawicieli pracowników). W rezultacie przez blisko rok tak wielka spółka jak TS działała z władzami niewpisanymi do rejestru handlowego (ostatecznie w wyjściu z impasu pomógł MSP błąd formalny sędziego, który nie podpisał się pod kluczową decyzją). Chaos w TS przełożył się nie tylko na wymierne straty dla spółki (spadek udziału w rynku hazardu o blisko 10 proc.), ale także dla budżetu państwa (hazardowy gigant w 2006 r. wpłacił do budżetu blisko 100 mln zł mniej niż rok wcześniej).

Kolega w radzie

Dwa tygodnie temu Michał Chyczewski zapewniał, że sytuacja z 2006 r. była inna, bo w radzie TS w ogóle nie było pracowników.

— Według opinii prawników resortu, jeżeli niemożliwe jest zachowanie proporcji 2/5, tak jak w przypadku składu sześcioosobowego, to należy posiłkować się artykułem 14 ustawy o komercjalizacji — twierdził wiceminister.

Artykuł ten mówi, że w radzie liczącej do sześciu członków pracownicy mają prawo do dwóch przedstawicieli. Tyle że dotyczy on tylko i wyłącznie spółek, w których skarb państwa „przestał być jedynym akcjonariuszem”. Czyli — co potwierdził sąd — nie TS!

Wczoraj Michał Chyczewski nie chciał komentować decyzji sądu, argumentując, że oficjalnie jeszcze do niego nie dotarła. Sprawowanie nadzoru nad TS na razie sprawia mu jednak spore problemy. Wystarczy przypomnieć kontrowersje, jakie pojawiły się przy wyborze rady nadzorczej hazardowej spółki. Na krótką listę kandydatówtrafiły trzy osoby, którym w przeszłości zarzucano działania niezgodne z interesem TS. Kiedy napisały o tym media, wybrano trzy nowe osoby, w tym Andrzeja Rzońcę, bliskiego znajomego Michała Chyczewskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Chaos we władzach Totalizatora. Straci spółka i budżet państwa