Chcesz umowę? Daj mi bonus

Kamil Kosiński
opublikowano: 28-05-2007, 00:00

Bank czy spółka? Forma prawna faktora nie ma większego znaczenia. Warto za to przetestować jego skłonność do ustępstw względem warunków umowy.

Faktoring to usługa finansowa polegająca na wykupie nieprzeterminowanych wierzytelności przedsiębiorstw. W swej istocie niewiele różni się od typowego kredytu obrotowego. Nie ma się więc co dziwić, że o jej kosztach decydują podobne parametry, jak w przypadku kredytów. Trzeba opłacić prowizję za samo przyznanie limitu faktoringowego, potem prowizję za sam skup każdej faktury czy wreszcie odsetki dyskontowe liczone najczęściej od dnia przelania pieniędzy na konto firmy do dnia podanego na fakturze jako termin zapłaty.

Każdy rozsądny przedsiębiorca będzie chciał, aby te koszty były jak najmniejsze, ale wbrew pozorom wybór faktora nie jest łatwy i warto się nad nim zastanowić.

Firmy kontra banki

Pierwszą wątpliwość, jaką może mieć przedsiębiorca wybierający firmę faktoringową, to forma organizacji prawnej faktora. Postawić na typową spółkę prawa handlowego czy na spółkę będącą jednocześnie bankiem? Według uznanej na rynku definicji za faktora może uchodzić podmiot, który wykonuje dwie z czterech czynności: finansuje bezsporne i niewymagalne należności, prowadzi sprawozdawczość i konta dłużników, egzekwuje należności i przejmuje ryzyko wypłacalności odbiorcy. Praktyka polskiego rynku dowiodła, że organizacji spełniających te kryteria najlepiej szukać wśród zwykłych spółek prawa handlowego.

— Banki świadczą usługi zbliżone do faktoringu. Jest to zazwyczaj pożyczka pod zastaw wierzytelności — twierdzi Małgorzata Połok, dyrektor wydziału marketingu i projektów strategicznych w Pekao Faktoring.

— Spółki faktoringowe są monokulturowe. To czasami przeszkadza, bo na potrzeby klientów trzeba patrzeć kompleksowo. My nie sprzedajemy samych usług faktoringowych, ale i inne produkty finansowe przydatne firmom — oponuje Wojciech Wiśniewski, dyrektor departamentu finansowania handlu w Banku Millennium.

Bank ten zlikwidował spółkę faktoringową Forin poprzez wcielenie jej w swoje struktury.

Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jaką strategię rozwoju grupy kapitałowej bank przyjmie. Generalnie różnice dotyczą kwestii organizacyjnych. Spółka niebędąca bankiem, nie podlega prawu bankowemu, a więc np. w przypadku ubezpieczania wierzytelności nie musi w każdym przypadku uzyskiwać od klienta zgody na współpracę w tym zakresie z zewnętrznym podmiotem, a kontrahent klienta nie musi być o tym fakcie powiadomiony i akceptować tego. Oznacza to między innymi, że firma faktoringowa nie musi umieszczać w umowie faktoringowej nazwy firmy ubezpieczeniowej wraz ze wszystkimi spółkami z nią powiązanymi.

Skłonność do negocjacji

Praktyka dowodzi, że ceny usług faktoringowych są dość zbliżone. Poszukując faktora, najlepiej więc skupić się na kwestiach związanych z formą obsługi klienta, jaką oferują. Nierzadko cenniejsze jest otrzymanie 80-90 proc. wartości faktury w dniu złożenia wniosku niż 100 proc. kilka dni później.

Warto też negocjować pozacenowe warunki umowy, jak choćby to, czy zaliczka zostanie wypłacona od razu po wysłaniu elektronicznego wniosku przez dedykowany system informatyczny, czy też dopiero po dostarczeniu faktur.

Można też oczekiwać, że w niektórych przypadkach będzie możliwe przedłużenie terminu regresu dla faktur, czyli okresu, po jakim fakturant musi zwrócić zaliczkę w przypadku niespłacenia zobowiązania w terminie przez jego klienta. Ta opcja jest przydatna dla relatywnie małych firm kooperujących z wielkimi koncernami. Małe firmy bowiem z reguły nie mogą sobie pozwolić na utratę kontraktu, a wielkie koncerny, choć regularnie płacą swoje należności, to lubią to robić w sobie tylko znanych terminach, np. 15 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym upłynął termin płatności. Jeśli więc termin płatności upłynął np. 2 maja, to koncern prześle pieniądze dopiero 15 czerwca. W przypadku 30-dniowego terminu regresu oznaczałoby to, że faktorant prawie dwa tygodnie wcześniej musiałby zwrócić zaliczkę. Jeśli jednak zadba o odpowiednie regulacje w momencie podpisywania umowy z faktorem, to nie będzie miał tego typu problemów.

W wielu firmach usługowych występuje też problem sprawdzenia jakości wykonanej pracy, który jest istotny z punktu widzenia terminów płatności, a tym samym umowy faktoringowej. W branży budowlanej popularne są np. kwoty gwarancyjne wypłacane wykonawcom dopiero po odbiorze odcinka robót. O ich jak najkorzystniejsze odzwierciedlenie w umowie z faktorem też warto zadbać zawczasu.

Można się spodziewać, że faktor nie podpisze umowy z firmą mającą zaległości wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Ale jeśli komuś zależy na faktoringu, to w niektórych instytucjach i ten problem może obejść. Wystarczy, że zgodzi się, by faktor w pierwszej kolejności spłacał należności wobec ZUS, a dopiero resztę przelewał do faktoranta.

— Nietypowe klauzule dostępne są dla wszystkich, ale z naszego doświadczenia wynika, że najczęściej proszą o nie duże firmy. Mniejsze z reguły akceptują standardowe umowy — podsumowuje Jerzy Dąbrowski, zastępca dyrektora departamentu faktoringu i finansowania strukturyzowanego w Raiffeisen Bank Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Chcesz umowę? Daj mi bonus