Chciałbym wierzyć…

  • Andrzej Malinowski
opublikowano: 03-09-2012, 00:00

KOMENTARZ

Pisałem niedawno w innym miejscu, że to, co się działo i dzieje wokół Amber Gold, jest podręcznikowym przykładem skandalicznego „olewania” interesu publicznego przez wiele instytucji. Niemniej cała ta sprawa ma jeden niezaprzeczalny plus. Rozpętała — długo oczekiwaną i bardzo potrzebną — burzę wokół działalności prokuratury. Tylko dlaczego trzeba było spektakularnej wpadki pomorskich prokuratorów, by dostrzec potrzebę zmian?

Przecież nie oni pierwsi i — obawiam się — nie ostatni dopuścili się ewidentnych zaniechań, łamania prawa i nieprzestrzegania procedur. Od wielu lat — zdecydowanie zbyt wielu — wychodziły na światło dzienne naganne praktyki prokuratorów. Niesłuszne, ale widowiskowe aresztowania, wymuszanie zeznań, fabrykowanie dowodów, szantażowanie podejrzanych i ich rodzin, areszty „wydobywcze”, oskarżanie na podstawie zeznań pospolitych bandytów itp., itd.

Można było o tym wszystkim przeczytać w gazetach, alarmowano na ten temat w programie telewizyjnym Polsatu „Państwo w państwie”, dyskutowano na wielu konferencjach i spotkaniach. Dlaczego więc do tej pory nie doszło do żadnej publicznie znaczącej reakcji ze strony kolejnych byłych prokuratorów generalnych, jak i obecnego?

Gdy czytam — w relacji z konferencji prasowej A. Seremeta — że „popełnianie szeregu błędów”, „bezzasadne, z naruszeniem procedury karnej, wydanie decyzji o zawieszeniu postępowania”, „niedokonanie żadnych czynności sprawdzających” są, jego zdaniem, „niedoskonałościami” w pracy prokuratury, to zachodzę w głowę, jakie postępowanie podległych mu pracowników określi mianem karygodnych i skandalicznych? Kompromitujących jego urząd i jego podwładnych? Czy naprawdę prokurator generalny nie dostrzega, że rzecz leży nie tylko w niekompetencji i lenistwie pojedynczych prokuratorów? Że cały ten system od wielu lat działa nie tak, jak powinien? Moja organizacja, Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, od dawna próbuje to uświadomić ludziom odpowiedzialnym za losy naszego państwa. I gdy dziś Andrzej Seremet mówi w Sejmie, iż: „Wszyscy mają świadomość, że w ostatnim czasie doszło do zdarzeń, które nie powinny zaistnieć”, to my odpowiadamy: „Nie tylko w ostatnim czasie, panie prokuratorze generalny”.

Kolejne pytanie: dlaczego politycy dopiero teraz dostrzegli, że w polskiej prokuraturze dzieje się źle?

Dlaczego wcześniej ignorowali cały szereg wydarzeń i nie przyjmowali do wiadomości faktów obrazujących fatalną kondycję prokuratury? Czy dziś są zdeterminowani do walki o nowe oblicze polskiej prokuratury, bo zdarzyła się okazja, by „dowalić” rządowi i samemu premierowi? By domagać się kolejnej komisji śledczej i w świetle jupiterów oraz pod bacznym okiem telewizyjnych kamer ciułać punkty w rankingach popularności? W ten sposób państwa się nie naprawia, panie posłanki i panowie posłowie.

Chciałbym wierzyć, że afera Amber Gold przyczyni się do uzdrowienia chorób trapiących polską prokuraturę.

Chciałbym wierzyć, że jej pokłosiem nie będą wyłącznie surowsze kary za przestępstwa gospodarcze, zaproponowane przez ministra Gowina. Chciałbym wierzyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANDRZEJ MALINOWSKI, prezydent Pracodawców RP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu