Chcieli dobrze, wyszło jak zawsze

Andrzej Nierychło
22-03-2006, 00:00

Słyszycie ten śmiech? To chór statecznych pań wykonujących uświęcony tradycją, acz niesformalizowany, zawód pomocy domowej, zwanej też nianią. Rok temu wprowadzono przepisy mające umożliwić im wyjście z szarej strefy. Miały być uproszczone procedury, ekstraulgi i inne ułatwienia zachęcające pracodawców do rejestrowania domowych pomocy, a je same do ujawniania przychodów. Wszystko w zbożnym celu zapewnienia państwu wpływów podatkowych i składkowych, a nianiom — świadczeń ubezpieczeniowych i emerytalnych.

Po roku są to dosłownie pojedyncze przypadki w skali kraju. Miało być lepiej, a jest kolejny przykład urzędniczego chciejstwa. Stworzono projekt regulacji, najpewniej poprzedzony głębokimi analizami, koniecznymi konsultacjami w pionie i w poziomie, wdrożono nowe przepisy w systemie zusowskim i skarbowym. I wszystko grochem o ścianę, bo pomysły zza biurka są po prostu nieżyciowe. Ułatwienia wprawdzie przyznano, ale dopiero po pełnym roku trwania umowy, gdy tymczasem branża gospoś i niań jest sezonowa i — by tak rzec — humorzasta, co owocuje częstymi zmianami i pracodawców, i pracobiorczyń. Ulgi i odpisy w praktyce są do skonsumowania nawet kilkanaście miesięcy po fakcie (bo rozliczane w pełnych latach podatkowych), co w połączeniu z niewielkim wolumenem sprawia, że stają się zupełnie nieatrakcyjne.

Najważniejsze zaś, że nianie próbuje się zmusić do prowadzenia pełnej skarbowo-podatkowej biurokracji, co zwykle przekracza ich możliwości, a konieczność dzielenia się z fiskusem zarobkami czyni rzecz nieopłacalną. Mam kilku znajomych, którzy byliby nawet skłonni wejść na nową ścieżkę, choćby dla komfortu poczucia się praworządnym obywatelem, ale nianie postawiły stanowcze weto: „Jeśli tak, to od jutra odchodzę”. Która pani domu podejmie takie ryzyko?

Państwo jest organizmem niewiarygodnie skomplikowanym, a węzły powiązań i uzależnień — iście gordyjskie. Skuteczność dyktowanych przez zdrowy rozsądek pomysłów staje się w tych warunkach ograniczona. Zastąpić je zwykle musi kompetencja i bardzo wytężona, dobrze zaplanowana praca. Bo są to eksperymenty nie na literze prawa, ale na żywych ludziach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Nierychło

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Chcieli dobrze, wyszło jak zawsze