Chęć odreagowania spadków przeważyła

Roman Przasnyski
opublikowano: 18-03-2011, 00:00

Środowe spadki indeksów na Wall Street sięgające 2 proc. nie speszyły inwestorów w Warszawie. Złe nastroje za oceanem częściowo wpłynęły na sytuację na naszym rynku przedwczoraj w końcówce sesji. W czwartek handel rozpoczął się już bez tego obciążenia. Nasze indeksy zyskiwały na otwarciu po 0,4-0,5 proc. Do południa chęć do kontynuowania ruchu w górę nie była zbyt silna. WIG20 zyskiwał 0,7-0,8 proc., poruszając się w wąskim przedziale wokół 2735 punktów. Dopiero po publikacji danych z USA zwyżka wyraźnie nabrała dynamiki. Indeks blue chipów w najlepszym momencie zbliżył się do 2760 punktów, zyskując 1,6 proc. To jednak sprowokowało podaż i mieliśmy do czynienia z niewielkim osłabieniem.

Początkowo stawka największych spółek była wyrównana, jednak szybko na pozycje liderów zwyżek wysuwały się firmy surowcowe oraz banki. Jeszcze przed południem akcje KGHM, Lotosu i PKN Orlen szły w górę po 1,5 proc. Później walory miedziowego kombinatu zwiększyły skalę zwyżki do ponad 3,5 proc., zaś papiery obu rafinerii zyskiwały po 2-2,5 proc. Pomagała im sytuacja na rynku surowców, gdzie notowania ropy naftowej i miedzi rosły po 3-4 proc. Spośród bankowego grona wyróżniały się zyskujące chwilami 3 proc. akcje BRE Banku. Kolejny dzień trwała huśtawka nastrojów na papierach Pekao. Rano zwyżkowały one ponad 1,5 proc. by po kilkudziesięciu minutach znaleźć się nieznacznie pod kreską i ponownie pójść w górę o ponad 1 proc. Po południu do walki o miano lidera włączyły się walory PZU, zyskujące ponad 3,5 proc.

Osiągnięcia naszych byków wyglądały jednak skromnie na tle tego, co działo się na głównych parkietach europejskich. Paryż, Londyn i Frankfurt rozpoczęły dzień od zwyżek po około 0,8 proc. Późniejszy ruch w górę był znacznie bardziej dynamiczny. CAC40 i DAX po publikacji danych zza oceanu zyskiwały po ponad 2,5 proc. Dorównywał im jedynie moskiewski RTS, rosnący o ponad 2 proc. Trzeba pamiętać, że indeks we Frankfurcie najmocniej ucierpiał w czasie największego nasilenia przeceny po wydarzeniach w Japonii, miał więc co odreagowywać.

Giełdom w pierwszej części dnia pomagały rosnące kontrakty na amerykańskie indeksy oraz udana aukcja hiszpańskich długoterminowych obligacji. Dane zza oceanu nie były jednoznaczne. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła 385 tys. i okazała się minimalnie wyższa niż się spodziewano. Mocno rozczarował spadek produkcji przemysłowej. Nieznacznie gorszy był odczyt wskaźników wyprzedzających Conference Board.

Dobre nastroje utrzymały się do końca notowań, choć zapał byków nieznacznie osłabł. Ostatecznie WIG20 wzrósł o 1,6 proc., WIG o 1,3 proc., mWIG40 o 0,81 proc., a sWIG80 o 0,88 proc. Obroty wyniosły nieco ponad miliard złotych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

PO