Chemiczne straty nie popsuły nastrojów giełdowych graczy

ABT, KSA, ANP
28-08-2009, 00:00

Budowlana spółka w portfelu ma zlecenia na 110 mln zł. Na koniec roku przychody mogą przekroczyć 60 mln zł.

Budowlana spółka w portfelu ma zlecenia na 110 mln zł. Na koniec roku przychody mogą przekroczyć 60 mln zł.

Dziś na rynku New Connect debiutuje specjalizujący się w usługach inżynieryjno-budowlanych Sobet, który z prywatnej emisji akcji pozyskał 1,9 mln zł. Obecnie Sobet wykonuje kontrakty o łącznej wartości 110 mln zł.

— Z tej kwoty na ten rok przypada około 60 mln zł. Druga połowa roku będzie o wiele lepsza ze względu m.in. na sezonowość branży budowlanej. Nie mam obaw co do wykonania prognoz [47 mln zł przychodów — przyp. red.]. Są bardzo duże szanse na ich przekroczenie i osiągniecie przychodów w granicach 60 mln zł — mówi Piotr Czajkowski, prezes Sobetu.

Po półroczu spółka miała 21,1 mln zł przychodów i 2 mln zł zysku operacyjnego. W 2008 r. było to odpowiednio: 40,36 mln zł i 4,12 mln zł.

Obecnie przygotowuje się do przetargów o łącznej szacunkowej wartości prawie 400 mln zł. Kilka z nich dotyczy budowy sieci kanalizacji sanitarnej i deszczowej w Mikołowie (woj. śląskie).

Prezes Sobetu twierdzi, że nie odczuwa spowolnienia w branży budowlanej.

— To efekt szerokiego portfela zamówień Sobetu powstałego jeszcze w 2008 r. Jednocześnie nie zauważyłem na rynku, na którym działmy, mniejszej liczby przetargów. Jest ich sporo, bo nowoczesna infrastruktura podziemna jest jednym z priorytetów Unii Europejskiej, która pomaga Polsce finansować ten biznes — mówi prezes Sobetu.

Dostrzega za to problem konkurencji cenowej.

— Powoli jednak sytuacja wraca do normy — zapewnia Piotr Czajkowski.

Przed ofertą firma kupiła za 5,5 mln zł specjalistyczne urządzenia do przewiertów.

— W 70 proc. skorzystaliśmy z finansowania zewnętrznego. Tylko część pieniędzy z oferty wykorzystamy na spłatę sprzętu. Reszta posłuży na realizację kontraktów — mówi Piotr Czajkowski.

Zamierza rozwijać spółkę w kierunku budowy infrastruktury podziemnej.

— W perspektywie kilkunastu miesięcy myślę o wzbogaceniu parku maszynowego o kolejny system mikrotunelingowy. Marże z kontraktów, w których wykorzystuje się takie urządzenia, są wyższe od stosowanych przy budowie kanalizacji metodą konwencjonalną — dodaje szef Sobetu.

Police znalazły się na ostrym zakręcie. Zyski pojawią się może w 2010 r.

Analitycy wróżą spółce zysk w połowie 2010 r. Warunek: ostre cięcie kosztów i ożywienie na rynku nawozów.

Nikt już nie ma złudzeń: Zakłady Chemiczne Police popadły w poważne tarapaty. Zwiastunem były wyniki I kwartału 2009 r., a opublikowane wczoraj dane za całe półrocze postawiły kropkę nad "i". Przychody ze sprzedaży spadły o 41,2 proc. r/r do 873,4 mln zł. Strata operacyjna wyniosła 210, 5 mln zł, a strata netto 232 mln zł (wobec 292,1 mln zł zysku rok wcześniej).

Ciężkie trzy kwartały

Analitycy są przekonani, że Police szybko się nie wykaraskają. Pomóc może drastyczna restrukturyzacja, ale pod warunkiem, że rynek przestanie ciągnąć spółkę w otchłań. Ale fatalne warunki prędko się nie zmienią.

— Wysokie ceny surowców i spadające ceny nawozów na krajowym rynku powodują, że przynajmniej najbliższe dwa-trzy kwartały będą dla Polic bardzo ciężkie — mówi Paweł Burzyński, analityk DM BZ WBK.

Przypomina, że spółka ma problemy na rynkach zagranicznych, a w kraju zaostrza się konkurencja.

— Dobrze, że zarząd spółki nie ma już złudzeń co do tego, że wynik operacyjny będzie w tym roku dodatni. Taki punkt wyjścia pozwoli mu opracować kompleksowy program restrukturyzacji. W świetle wyników za I połowę 2009 r. oraz nadpodaży zbóż, która będzie hamować wzrost cen nawozów, uważam, że Police wykażą stratę w tym i następnym roku. Dlatego podtrzymujemy rekomendację "sprzedaj" dla akcji spółki — mówi Paweł Burzyński.

Będą przestoje

Analityk dostrzegł też pozytywny sygnał dla inwestorów: Police wyczerpują już zapasy surowców do produkcji nawozów, które kupiły w szczycie hossy. Nadzieję daje też perspektywa uzyskania 190 mln zł kredytu z PKO BP, który poprawi płynność spółki. Nie rozwiązuje to jednak problemów fundamentalnych globalnego rynku nawozów, na którym trwa dekoniunktura.

— Zarząd poinformował, że w związku z ograniczonym popytem dokona próbnych przestojów linii produkujących nawozy, by zmniejszyć koszty działania spółki — mówi Paweł Burzyński.

Rafał Salwa, niezależny analityk, wierzy, że Police mogą wypracować dodani wynik netto na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2010r.

— Pod warunkiem jednak, że tak jak zapowiada zarząd, w grudniu 2009 r. będzie miała ona miesięczny dodani wynik operacyjny i utrzyma tę tendencję. Powinna jej w tym pomóc restrukturyzacja i wynegocjowanie niższych cen surowców. To zmniejszy koszty i zwiększy marże — podkreśla Rafał Salwa.

Analitycy są zgodni, że spółce potrzebny jest inwestor. Skarb planuje prywatyzację Polic w 2010 r.

Anna Bytniewska

Wyniki oświetleniowej spółki nie są świetlane. Powód? Hamowanie w budownictwie.

Przychody ES-Systemu, producenta i dystrybutora systemów oświetleniowych, spadły w pierwszym półroczu o 16,81 proc., do 67,21 mln zł. Zysk netto zmalał aż o 58,82 proc., do 2,36 mln zł, a operacyjny o 54,93 proc., do 3,36 mln zł, przy spadku kosztów sprzedaży i ogólnego zarządu o 5,3 proc.

— Mieliśmy do czynienia z jednym z najgorszych kwartałów dla branży oświetleniowej od czasu kryzysu z lat 2001-03 i z efektem sezonowości — wyjaśnia Bogusław Pilszczek, prezes ES-Systemu.

Na III i IV kwartał przesunęła się realizacja kilku znaczących inwestycji, np. biur w Łodzi, Gdańsku i Poznaniu, do których spółka miała dostarczyć oświetlenie, a także centrów handlowych w Rumi, Lublinie, Rzeszowie, Krakowie i Jeleniej Górze. Skutek: w II kwartale w segmencie architektonicznym spółka odczuła 22-procentowy, a w przemysłowym 27-procentowy spadek sprzedaży. Łącznie te sektory przynoszą 72 proc. przychodów.

ES-System informuje, że pogłębiła się presja cenowa w branży, a inwestorzy poszukują najtańszego oświetlenia. Nic dziwnego, że po półroczu 2009 r. sprzedaż w kraju była o 16,03 proc., a na eksport — o 19,42 proc. niższa niż przed rokiem. ES-System odczuł spowolnienie w krajach UE.

— Obecnie widać jednak symptomy ożywienia. Do spółki spływają zamówienia, a my wchodzimy na nowe rynki. W pierwszym półroczu na dziewięć, m.in. do Malezji, Indii, Kanady, Australii i RPA — wylicza prezes.

Produkty oświetleniowej firmy trafiają już do 46 krajów. W 2011 r. eksport ma przynosić 30 proc. obrotów (obecnie 22,4 proc.). Najważniejszym zagranicznym rynkiem jest Wielka Brytania. Spółka zapewnia, że tam jej partnerzy dobrze sobie radzą mimo kryzysu.

Po publikacji wyników akcje spółki lekko taniały. Na zamknięciu czwartkowej sesji płacono za nie 5,93 zł, po 0,3-procentowym spadku.

Producent chwali się wzrostami, akcje drożeją. Prezes oczekuje, że obroty wzrosną w 2009 r. o jedną piątą.

Armatura Kraków, producent m.in. baterii sanitarnych i kuchennych, ma powody do zadowolenia. Po pierwszym półroczu 2009. skonsolidowany zysk netto wyniósł 21,5 mln zł, co oznacza trzykrotny wzrost — po wyłączeniu zdarzeń jednostkowych (4,8 mln zł) — wobec tego samego okresu w 2008 r. Przychody krakowskiej grupy zwiększyły się o 17 proc. — do 100,1 mln zł. Zysk na działalności operacyjnej wzrósł rok do roku dwuipółkrotnie (po wyłączeniu zdarzeń jednostkowych) do 7,2 mln zł.

— W drugim kwartale osiągnęliśmy rekordowe wyniki. Poziom sprzedaży baterii okazał się stabilny przy dynamicznie rozwijającej się sprzedaży nowych produktów: grzejników, zaworów i odlewów dla energetyki. Optymistycznie patrzymy na możliwości sprzedażowe w całym roku — mówi Konrad Hernik, prezes Armatury.

W pierwszym półroczu większość baterii firma sprzedała w kraju.

— W eksporcie nie widać ożywienia, zwłaszcza na Wschodzie. Rozwijamy działalność na nowych rynkach — na Węgrzech, w Chorwacji czy Rumunii — gdzie weszliśmy do marketów budowlanych — mówi szef Armatury.

Według jego szacunków, skonsolidowane przychody na koniec roku mogą wzrosnąć o 20 proc. wobec 2008 r., gdy wyniosły 190,6 mln zł.

— Zakładamy, że EBITDA wyniesie na koniec roku powyżej 20 mln zł, wobec 19,2 mln zł w 2008 r. — dodaje Konrad Hernik.

Zarząd planuje osiągniecie 350 mln zł przychodów ze sprzedaży do 2012 r.

W pierwszej połowie tego roku grupa powiększyła się o majątek przejętej Toory Poland (producenta grzejników) oraz o wytwarzającego zawory Armagora. Spółka pracuje nad kolejnymi przejęciami, ale wpierw chce uzyskać pieniądze ze sprzedaży nieruchomości w Krakowie i z finalizacji umowy z Makro, z której oczekuje jeszcze 50 mln zł na przełomie roku.

Po publikacji wyników akcje Armatury drożały. Na zamknięciu sesji płacono za nie 2,95 zł, po 1,4-procentowym wzroście.

Spółka zarobiła mniej, ale jej wyniki były zgodne z oczekiwaniami rynku.

Kurs Pegas Nonwovens rósł wczoraj nieznacznie zarówno na giełdzie w Warszawie, jak i w Pradze, mimo że spółka pokazała gorsze niż przed rokiem wyniki półroczne. Przychody producenta włóknin skurczyły się o 16 proc., do 63,2 mln EUR. Zysk operacyjny wzrósł co prawda o blisko 18 proc., do 14,6 mln EUR, ale na czysto Pegas zarobił aż o 1/3 mniej (16 mln EUR) niż w I połowie 2008 r. Analitycy nie są jednak zaskoczeni.

— Wyniki Pegasa na każdym poziomie są zgodne z oczekiwaniami — tłumaczy cytowany przez Bloomberg Ondrej Moravansky z biura maklerskiego Cyrrus.

Obniżył swoją rekomendację dla Pegasa z "kupuj" do "trzymaj", bo cena akcji na giełdzie doszła do docelowej.

Na wyniki Pegasa negatywnie wpłynęły głównie wahania kursów walut. In plus na poziomie operacyjnym wpłynęły na nie natomiast niższe ceny surowców.

Grupa skorzystała z efektów redukcji kosztów, a także synergii i osłabienia złotego. Ale potrzebuje kapitału.

Do 15 grudnia Grupa Ergis wybierze sposób refinansowania zobowiązań, jakie zaciągnęła na akwizycję w Niemczech. W grę wchodzi emisja obligacji lub akcji. Tadeusz Nowicki, prezes grupy, uważa, że emisja akcji byłaby możliwa, jeśli kurs spółki przekroczy 4 zł. Na zamknięciu kurs spółki wyniósł 3,5 zł. W czasie sesji spadł o 2,8 proc. W styczniu 2010 r. spółka musi refinansować zobowiązania o wartości 23 mln zł i 1,5 mln EUR.

Grupa Ergis po I półroczu 2009 r. odnotowała 4,9-procentowy spadek przychodów ze sprzedaży do 277,7 mln zł. Zysk netto zmniejszył się o 4,3 proc. do 7,8 mln zł. Spółka zanotowała rekordowy wzrost zysku operacyjnego, o 141 proc. do 24,1 mln zł. EBITDA wzrosła o 70,8 proc. do 35,9 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ABT, KSA, ANP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Chemiczne straty nie popsuły nastrojów giełdowych graczy