Chińczycy wynaleźli, Arabowie przywieźli

  • Materiał zewnętrzny
opublikowano: 29-04-2019, 22:00

Jako pierwsi lodowymi przysmakami delektowali się Chińczycy już ponad 3 tysiące lat temu. Aleksander Wielki wynagradzał nimi najdzielniejszych żołnierzy, rzymski cesarz Neron kazał sprowadzać lód z miejsc odległych o kilkaset kilometrów

Pierwsze „lody” nie bardzo jednak przypominały dzisiejsze nasze przysmaki. W Chinach bowiem pod tą nazwą krył się deser złożony z rozgotowanego ryżu, mleka i przypraw, który potem umieszczano w lodzie, by nabrał właściwej temperatury.

Zanim Charles E. Miches w 1904 r. wymyślił jadalne rożki, lody były
serwowane w naczyniach wielokrotnego użytku. Dopiero ten wynalazek nadał lodom
mobilność i pozwolił im opanować ulice miast.
Wyświetl galerię [1/2]

ROŻKOWA REWOLUCJA:

Zanim Charles E. Miches w 1904 r. wymyślił jadalne rożki, lody były serwowane w naczyniach wielokrotnego użytku. Dopiero ten wynalazek nadał lodom mobilność i pozwolił im opanować ulice miast. The Granger Collection New York-Forum

Marco Polo wykrada lody

Mrożonymi, owocowymi napojami odświeżał się też słynny Hannibal, zdobywca Kartaginy podczas wojny punickiej. Egipska królowa Kleopatra miała oferować mrożone napoje Markowi Antoniuszowi i Cezarowi. Sorbety przygotowywane z owoców, miodu, lodu i śniegu kazał podawać na swoich ucztach szalony cesarz rzymski Neron. W X wieku, gdy na Sycylię dotarli Arabowie, przywieźli ze sobą recepturę na sorbet i zarazili nim mieszkańców wyspy. Z kolei w średniowieczu pod koniec XIII wieku podróżnik Marco Polo wykradł przepis na lody z Chin i przywiózł go do Wenecji. W języku polskim po raz pierwszy zaś pada ta nazwa dopiero w XVII wieku, a wymieniają ją dyplomaci podróżujący do Turcji: „…raz tylko dano serbetu się napić delikatnego i po kawie przyniesiono serbetu...”.

W polskiej książce kucharskiej pierwszy umieścił je w 1783 roku Wojciech Wielądko, początkowo obecne były na dworze królewskim, dopiero potem trafiły do kuchni szlacheckiej. Tradycyjne mleczne czy też śmietankowe lody stworzył renesansowy mistrz — rzeźbiarz, architekt, malarz i… kucharz Bernardo Buontalenti. Do dziś w całych Włoszech słynne są jego crema fiorentina. Najlepsze są podobno w lodziarni Badiani przy Viale dei Mille we Florencji — receptura została opatentowana. Uzyskał je, mrożąc kogel-mogel z mlekiem. Wcześniej bowiem lody to tak naprawdę była po prostu woda z cukrem i sokiem, najczęściej cytrynowym. Lody mrożono, wkładając je do wanienki z wodą i lodem puszkę wypełnioną owocowym sokiem, która ulegała zamrożeniu dzięki posypywaniu lodu solą lub saletrą. Tak powstały słynne weneckie lody śmietankowe.

Od medykamentu po pożądany przysmak

Włosi jednak traktowali lody jako medykament na gorączkę, dopiero Francuzi odkryli, że może to być świetny deser na upalne dni. Trafiły one nad Sekwanę prawdopodobnie wraz z Katarzyną Medycejską. To właśnie w Paryżu sycylijski arystokrata Francesco Procopio de’Coltelli otworzył w 1686 roku pierwszą lodziarnię — Cafe Procope. Le Procope stało się ulubionym miejscem spotkań paryskiej śmietanki towarzyskiej. Lodami stamtąd zajadali się m.in. Robespierre, Danton, Marat, Voltaire, Diderot, Balzac i Hugo. Lokal ten istnieje do dziś (w dzielnicy St. Germain), ale teraz jest to już elegancka restauracja.

Wkrótce recepturę lodów wodnych zaczęto wzbogacać o jajka i śmietanę, co zbliżyło je do znanych nam dzisiaj lodów kremowych. Już w XVIII wieku lody tak się upowszechniły, że w kawiarniach serwowano je przez cały rok. Zwiększył się też ich wybór — można było skosztować takich smaków jak: kwiat pomarańczy, fiołki, płatki róży, migdały, orzechy włoskie i laskowe, pistacje, szafran, kawa, karmel, goździki czy egzotyczny ananas. W lodziarni Procope bywali też tak znamienici goście jak Maria Antonina, Napoleon czy Rousseau, zaś klasyczny kształt gałki lodów pochodzi z dworu Ludwika XIV, gdzie deser ten był formowany w kulę i podawany ze schłodzonym napojem jajecznym. Bardzo popularne było podawanie podczas uczt lodów w kształcie ryb, kawałków dziczyzny czy owoców, nie brakowało też zimnych przysmaków w formie zamków czy statków.

Z królewskich stołów pod strzechy

Za ocean lody trafiły dopiero w XVIII wieku za sprawą włoskich emigrantów — to właśnie jeden z nich otworzył w 1770 roku w Nowym Jorku pierwszą lodziarnię. Gdy już mrożone desery trafiły do Ameryki, wiadomo było, że szybko zaczną być produkowane na masową skalę. Trwało to wprawdzie rok, ale rzeczywiście to właśnie Amerykanie otworzyli w połowie XIX wieku w Baltimore pierwszą wytwórnię lodów. Jak się można domyślać, odniosła ona spektakularny sukces, toteż wkrótce pojawiły się następne. Za sprawą Niemca Carla von Linde, który w 1876 roku wynalazł chłodziarkę. W 1904 roku Charles E. Miches wynalazł jadalny rożek waflowy. Od tego czasu lody serwowane były już nie tylko jako deser, ale także przekąska podczas spaceru. Na ulicach Nowego Jorku i Londynu np. sprzedawano je pokrojone w cienkie prostokątne paski, które owijano w papier. W okresie międzywojennym popularne stały się uliczne stragany z lodami. Sprzedawano je w kubeczkach wielorazowego użytku, zawijano w papier, nakładano na wafle czy gofry.

Od Augusta do pingwina

Również w Polsce początkowo lodowy przysmak był wyłącznie przywilejem króla i jego otoczenia, Modę na serwowanie lodów wprowadził August III. W „Kucharzu doskonałym” Wojciecha Wielądki czytamy o serwowaniu lodów o smaku jabłkowym, malinowym, porzeczkowym, pigwowym i wiśniowym. Lody upowszechniły się w naszym kraju dopiero w okresie międzywojennym, kiedy na ulicach Lwowa, Krakowa, Warszawy i Poznania zaczęto sprzedawać lody w dwóch waflach z wózków. Pierwsze pakowane lody produkowane fabrycznie o nazwie „Pingwin” pojawiły się w latach 30. W latach 50. XX wiekuich wytwarzanie zmonopolizowały popularne w PRL spółdzielnie mleczarskie, które — to ciekawostka — zbierały i przechowywały lód metodą tradycyjną. Wytwarzały one znane wówczas każdemu dziecku lody Bambino i Calypso. Dziś do tych ulubionych smaków z dzieciństwa próbują wracać rzemieślnicze wytwórnie lodów.

Jedyne takie muzeum

W 2012 r. w miejscowości Anzola koło Bolonii otwarto pierwsze na świecie muzeum lodów na terenie fabryki Carpigiani. Dzieci i dorośli mogą się w nim zapoznać z historią tego przysmaku, ale także spróbować wyrabianych na miejscu lodów. Oprócz multimedialnej ekspozycji znajduje się tam też mnóstwo dokumentów i fotografii, które dowodzą, że to właśnie Włosi wiodą prym w produkcji lodów na świecie. W tej samej miejscowości działa też Uniwersytet Lodów, gdzie adepci z całego świata mogą poznawać tajniki produkcji lodów.

Mistrz z Toskanii

Mianem najlepszej lodziarni na świecie szczyci się Gelateria di Piazza z San Gimignano w Toskanii, zwanego średniowiecznym Manhattanem. Lodziarnię prowadzi Sergio Dondoli, który sam wymyśla coraz to nowe smaki lodów. Serwuje on m.in. lody malinowe z dodatkiem rozmarynu, jagodowe z rozmarynem, z gorgonzolą i orzechami. Najsłynniejsze i opatentowane przez Sergia Dondoli smaki to czerwony grejpfrut z musującym winem — champelmo oraz crema di Santa Fina z dodatkiem wanilii Burbon i szafranu z San Gimignano.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał zewnętrzny

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu