Chiński smok coraz śmielej wkracza na polskie tory

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 16-11-2010, 00:00

Na polskich drogach Chińczycy testują wejście na europejskie rynki. W kolejce czekają Turcy.

Na polskich drogach Chińczycy testują wejście na europejskie rynki. W kolejce czekają Turcy.

17, 18 i 19 listopada przedstawiciele chińskich firm zaprezentują w Warszawie plany dotyczące polskiego rynku kolejowego.

— Celem seminarium jest zaprezentowanie polskim przedsiębiorcom osiągnięć firm chińskich w zakresie budowy i eksploatacji kolei dużych prędkości. Prezentacje dotyczące budowy takich linii miała już Francja, planowana jest prezentacja osiągnięć Japonii — twierdzi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury.

Chińczycy poczynają sobie coraz śmielej. Niedawno spotkali się z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem oraz szefami polskich firm budowlanych.

— Mówili, że głównie interesuje ich polski rynek kolejowy oraz kontrakty w branży energetycznej — ujawnia jeden z uczestników spotkania, szef dużej firmy budowlanej, niezadowolony z planów chińskiej ekspansji.

Chińskie problemy

Podobne emocje budzą one wśród większości polskich i europejskich firm. Na razie tylko patrzą Chińczykom na ręce, obserwując postępy na budowie autostrady A2 z Warszawy do Łodzi. China Overseas Engineering Group (COVEC) buduje na A2 dwa pododcinki. Jak im idzie?

— Nikt nie chce pożyczyć im palownicy, więc na razie kiepsko — mówi jeden z reprezentantów branży.

Palownica to maszyna do wbijania słupów pomocnych przy utwardzaniu terenu pod budowę.

— Wygląda na to, że Chińczycy myśleli, że zatrudnią w Polsce pracowników wyższego szczebla z Chin, a we współpracy z krajowymi firmami uda im się wykonać polskie kontrakty. Tymczasem są sygnały, że mają problemy i kadrowe, i sprzętowe, a terminowość realizacji zadań na A2 stoi pod znakiem zapytania — twierdzi Janusz Piechociński, poseł PSL i wiceszef Sejmowej Komisji Infrastruktury.

— Wcale mnie to nie dziwi. Od początku twierdziłem, że Chińczycy sobie nie poradzą — zżyma się Wojciech Malusi, szef Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Na komentarz z chińskiej strony czekaliśmy kilka dni. Tomasz Drzał z Warsaw Consultans, świadczącej usługi PR dla COVEC, powiedział jedynie, że chińscy przedstawiciele spółki trzymają pieczę nad "wykonawczą działalnością". Nie ma nikogo uprawnionego do przedstawienia stanowiska grupy.

Europejskie nastroje

W obronę bierze Chińczyków Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

— Nasza współpraca z COVEC jest dobra. U inżyniera kontraktu znajduje się dokumentacja związana z zatwierdzeniem podwykonawców drogowych i mostowych — twierdzi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

Oliwy do ognia dolał ostatnio Karel de Gucht, unijny komisarz ds. handlu, który skrytykował Polskę za wpuszczenie Chińczyków na A2. Tymczasem Marcin Hadaj podkreśla, że wybór firmy z Państwa Środka w przetargu na A2 został dokonany na podstawie prawa zamówień publicznych, którego zapisy wynikają z dyrektyw unijnych. Resort infrastruktury podkreśla, że inwestycja nie jest dofinansowywana z funduszy europejskich.

— Stanowisko unijnego komisarza dobrze odzwierciedla nastroje menedżerów europejskich firm i ich pracowników, którzy obawiają się chińskiej ekspansji. Przykładem może być niedawne spotkanie związków zawodowych europejskich firm, na którym dużo mówiono o chińskiej ekspansji. Obawy są duże, tym bardziej że za Chińczykami w kolejce już stoją Turcy, którzy coraz większy nacisk kładą na wejście na europejski rynek — twierdzi Janusz Piechociński.

Turcja miała 10-procentowy wzrost PKB, który przełożył się na wzrost mocy wykonawczych, które trzeba jakoś zagospodarować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy