Chiny dojrzewają do kolejnej hossy

Marek Wierciszewski
22-09-2010, 00:00

Jeszcze miesiąc temu

Najpóźniej na początku

przyszłego roku na chińskim rynku akcji i nieruchomości powinna przelać się kolejna fala hossy — przewidują zagraniczni analitycy

Jeszcze miesiąc temu

obawiano się spowolnienia

gospodarczego w Chinach.

Teraz pojawiają się

już pierwsi optymiści.

Na Zachodzie światło dzienne ujrzał właśnie raport banku inwestycyjnego UBS AG dotyczący koniunktury na chińskim rynku akcji. Jest bardzo optymistyczny. Według ekspertów w najbliższych miesiącach powinna zacząć się na giełdach w Chinach kolejna fala wzrostowa. Skąd ten optymizm? Według UBS koniunkturę wspierać będą liberalizacja przepisów o inwestycjach transgranicznych, inwestycjach w sektorze prywatnym oraz zmniejszenie finansowania nierentownych gałęzi gospodarki przez rząd.

To, że gospodarka Chin jest na dobrej drodze do powrotu do formy, potwierdza obserwowane ostatnio przyspieszenie w tamtejszym przemyśle. W poprzedni weekend chińskie biuro statystyczne poinformowało, że produkcja przemysłowa wzrosła w sierpniu o 13,9 proc. z 13,4 proc. w lipcu.

Gdy spadnie, kupować!

UBS utrzymał zalecenia "powyżej rynku" dla takich sektorów chińskiego rynku, jak dobra konsumpcyjne, przemysł maszynowy i paliwowy oraz budownictwo. Z "neutralnej" do "powyżej rynku" podwyższona została rekomendacja dla branży nieruchomości.

— Zalecamy agresywne podejście sektorowe do rynku chińskiego, a każdy spadek kursów należy wykorzystywać do zwiększenia zaangażowania w sektorach cyklicznych. W ciągu najbliższych trzech-sześciu miesięcy trend powinien zmienić się na wzrostowy — stwierdził John Tang, strateg UBS.

Więcej optymistów

Rekomendację do pozytywnej dla sektora nieruchomości podwyższył również BNP Paribas. W najnowszym raporcie analityk tego banku Frank Chen argumentuje, że chińskie władze zapewne nie wprowadzą nowych środków mających na celu schłodzenie rynku, koncentrując się na wdrożeniu tych już obowiązujących. Pogląd ten wydają się potwierdzać wypowiedzi z kręgów nadzoru finansowego.

— Chiny nie mają nowej polityki odnośnie do sektora nieruchomości — powiedział w piątek Jiang Dingzhi, wiceszef chińskiego regulatora bankowego.

Uwaga na rachunkowość

Nie wszyscy podzielają jednak tak optymistyczne scenariusze. Marc Faber, autor cenionego za oceanem newslettera "Gloom, Boom Doom", wskazuje na gospodarki południowo-wschodniej Azji jako atrakcyjne miejsce do inwestowania. Z tego grona jednak wyklucza Chiny, polecając raczej Tajlandię, Singapur, Wietnam oraz Indie. Za duży "minus" przedsiębiorstw z Państwa Środka znany z kontrariańskiego podejścia do inwestowania Faber uważa niejasne przepływy finansowe wewnątrz grup kapitałowych.

— Konia z rzędem temu, kto ma jakieś pojęcie o regułach rachunkowości w chińskich spółkach — mówił Faber na zeszłotygodniowym forum inwestycyjnym w Genewie.

Już po strachu?

W reakcji na restrykcje chińskiego rządu narzucone na rozgrzany tamtejszy sektor nieruchomości (utrudniono deweloperom dostęp do kredytów) oraz obawy o znaczące spowolnienie w całej gospodarce indeks Shanghai Composite stracił od początku roku 21 proc., a stopa dywidendy spółek notowanych w Szanghaju wzrosła do 2,9 proc. To więcej, niż oferują amerykańskie obligacje skarbowe (2,75 proc.). Poprzednio, gdy stopa dywidendy przekroczyła rentowność obligacji USA (IV kwartał 2008 r.), rynek ustanawiał długoterminowe dna.

Będziemy mieć dobry koniec roku

Piotr Kuczyński

główny analityk Xelion

Indeks Shanghai Composite wciąż znajduje się w trendzie spadkowym, który trwa od lipca ubiegłego roku. Wskaźnik ten ma jednak szansę na silniejszy wzrost, ale pod warunkiem, że pokona ważny poziom 2700 pkt. Wówczas może wybić się do 3000 pkt.

Zakładam dobry koniec roku dla giełd i w związku z tym można mieć nadzieję, że Shanghai Composite jeszcze w tym roku dotrze do tego poziomu. Kluczowe dla późniejszej koniunktury będzie pokonanie wspomnianych 3000 pkt. Jeśli uda się wyraźnie pokonać ten poziom, to pojawi się kolejny sygnał kupna. Wtedy Shanghai Composite może dotrzeć do nawet 5000 pkt.

Trzeba jednak pamiętać, że przed chińskim rynkiem cały czas są poważne zagrożenia. Dwa główne to szybkie umocnienie juana i schładzanie gospodarki. Im będą intensywniej przebiegały, tym bardziej będzie to szkodziło rynkom.

Zdyskontowano już spowolnienie gospodarcze

Robert Brzoza

dyrektor Zespołu Analiz Instrumentów Udziałowych ING Investment Management

Wygląda na to, że już od połowy roku weszliśmy w tzw. fazę spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego, podczas której indeksy koniunktury ponownie powracają do poziomu równowagi. Faza ta trwa zazwyczaj około 10 miesięcy i charakteryzuje się niewielkim spadkiem indeksów w USA oraz niewielkim wzrostem na GPW. Giełda polska bowiem, ze względu na powiązania z gospodarkami zachodniej Europy, ma w tej fazie cyklu gospodarczego charakter defensywny.

Wydaje się, że rynki zdyskontowały już zwykłe spowolnienie koniunktury, jakie występuje w momencie osiągnięcia przez indeksy wyprzedzające gospodarki swoich szczytów. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że inwestorzy zaczęli obstawiać nawet o wiele szybsze pogorszenie koniunktury, niż to zazwyczaj miało miejsce w tej fazie rynku. Możliwe więc jest odwrócenie ostatnich tendencji spadkowych, tym bardziej że tani pieniądz oraz stymulacyjna polityka Fed mają na celu wspomożenie rynków finansowych.

Mark Mobius: Trzeba szykować się na inflację

1 Na jakim etapie cyklu ekonomicznego znajdują się obecnie rynki światowe i dlaczego?

Z globalnego punktu widzenia, nadal jesteśmy na wczesnym etapie odbicia. Należy jednak stosować indywidualne podejście do poszczególnych krajów, ponieważ nie wszystkie gospodarki znajdują się w tej samej fazie cyklu. Podczas gdy niektóre rynki rozwinięte pozostają w tyle, wiele rynków wschodzących już zdążyło zanotować potężne odbicie. Ściśle rzecz biorąc, w niektórych częściach świata recesji nie było w ogóle, a zatem należy przyglądać się sytuacji poszczególnych krajów. Przykładowo: Brazylia cały czas notowała szybkie tempo wzrostu gospodarczego i poprawę standardów życia obywateli. To samo dotyczy także Chin.

2Jakie zmiany mogą nastąpić na liście 10 najbogatszych krajów na świecie w ciągu najbliższych 20-30 lat?

Z pewnością na tej liście znajdzie się więcej rynków, które dziś nazywamy wschodzącymi. Wiele szybko rozwijających się rynków wschodzących, takich jak Chiny czy Indie, może nadal notować szybki wzrost i wkrótce stać się bardzo zamożnymi gospodarkami. Dlatego cały czas utrzymujemy ekspozycję naszych funduszy na najlepsze możliwości inwestycyjne ze wszystkich rynków wschodzących.

3 Przyjmując 10-letnią perspektywę, czy spodziewa się pan okresu wysokiej inflacji wywołanej olbrzymim wzrostem podaży pieniądza w gospodarce światowej?

Wiele będzie zależało od tego, czy rządy krajów na całym świecie będą skłonne wycofywać nadmiar płynności z systemu, gdy wskaźnik inflacji zacznie rosnąć. Z historycznego punktu widzenia, reakcje władz są zwykle spóźnione, a zatem w ciągu najbliższych 10 lat możemy spodziewać się wzrostu inflacji z obecnego niskiego poziomu bazowego

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Chiny dojrzewają do kolejnej hossy